Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Stefan Niesiołowski atakuje mieszkańców Krakowa. Padły słowa o „żulach”

W kampanię przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa włączył się Stefan Niesiołowski, który publicznie poparł Monikę Piątkowską. Po krytyce swoich wcześniejszych wypowiedzi dotyczących Łukasza Gibały polityk odpowiedział wpisem, w którym osoby sprzeciwiające się jego opiniom nazwał „żulami”. To wyjątkowo ostry język jak na debatę dotyczącą przyszłości Krakowa. Trudno uznać takie określenia za próbę prowadzenia merytorycznej dyskusji.
Stefan Niesiołowski atakuje mieszkańców Krakowa. Padły słowa o „żulach”

Autor: Jerzy Fedorowicz

Podziel się
Oceń

„Nie przestraszycie mnie żule”. Ostry wpis Niesiołowskiego

Stefan Niesiołowski w mediach społecznościowych odniósł się do krytyki, jaka spotkała go po wypowiedziach dotyczących Łukasza Gibały. W przytoczonym przez niego wpisie znalazły się bardzo mocne określenia dotyczące osób, które nie zgadzały się z jego oceną kandydata. Polityk napisał m.in.: „Moja krytyczna ocena p. Gibały, jego bogactwa oraz poparcia obozu nacjonalistów, spotkało się z falą prymitywnego hejtu, kłamstwa i nienawiści”, a następnie zwrócił się do krytyków słowami: „Nie przestraszycie mnie żule”.

To właśnie ten ostatni fragment budzi szczególne kontrowersje. Zamiast odpowiedzieć na krytykę argumentami, Niesiołowski zastosował określenie, które ma wyraźnie obraźliwy charakter. Co więcej, z jego wpisu wynika, że za osobami krytykującymi jego wypowiedzi widzi zwolenników Łukasza Gibały.

Takie zachowanie można określić jako przykład ostrego, konfrontacyjnego języka politycznego. Niezależnie od tego, jakie ktoś ma zdanie o Łukaszu Gibale, jego majątku, poglądach czy politycznym zapleczu, mieszkańcy Krakowa mają prawo krytykować polityków i osoby publiczne bez tego, by w odpowiedzi byli określani mianem „żuli”.

Niesiołowski popiera Piątkowską i atakuje jej rywala

Nie jest przypadkiem, że wpis pojawił się w czasie kampanii przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa. Stefan Niesiołowski 18 września przyjechał do Krakowa, aby publicznie poprzeć Monikę Piątkowską. Wraz z kandydatką uczestniczył w spotkaniu z mieszkańcami w Klubie Pod Jaszczurami.

Podczas spotkania polityk krytycznie wypowiadał się o Łukaszu Gibale. Zarzucał mu m.in., że jako zamożny przedsiębiorca próbuje „kupić” urząd prezydenta Krakowa oraz przekonywał, że jego kandydatura ma odpowiadać środowiskom nacjonalistycznym. Po pierwszej turze wyborów Niesiołowski wrócił do tego tematu w mediach społecznościowych.

Sama krytyka kandydata jest oczywiście elementem demokratycznej debaty. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast rzeczowej argumentacji pojawiają się personalne wyzwiska kierowane do osób, które mają inne zdanie. Szczególnie źle wygląda to w sytuacji, gdy autorem takich słów jest osoba posiadająca wieloletnie doświadczenie polityczne i publiczne.

Krytyka Gibały to jedno, obrażanie jego zwolenników to drugie

Można mieć krytyczne zdanie na temat Łukasza Gibały. Można kwestionować jego decyzje, poglądy, zaplecze polityczne czy sposób prowadzenia kampanii. Można również popierać Monikę Piątkowską i przekonywać wyborców do oddania na nią głosu. Wszystko to mieści się w ramach demokratycznego sporu.

Czym innym jest jednak próba dyskusji z konkretnymi argumentami, a czym innym używanie obraźliwych określeń wobec ludzi, którzy stoją po drugiej stronie politycznego sporu. Sformułowanie „Nie przestraszycie mnie żule” nie jest argumentem politycznym. Jest personalnym atakiem na osoby, które – według samego Niesiołowskiego – krytykowały go i miały być zwolennikami Gibały.

Warto też zwrócić uwagę na pewien paradoks. Polityk zarzuca swoim przeciwnikom „prymitywny hejt, kłamstwo i nienawiść”, a jednocześnie sam odpowiada na krytykę słowem „żule”. To właśnie dlatego jego wpis może być odbierany jako eskalowanie konfliktu zamiast jego wygaszania.

„Hejt” w kampanii. Kto podnosi temperaturę?

W tej kampanii warto zachować szczególną ostrożność z przypisywaniem odpowiedzialności za cały internetowy hejt konkretnym środowiskom. Nie ma podstaw, aby na podstawie jednego wpisu Niesiołowskiego twierdzić, że za wszelkimi agresywnymi komentarzami stoją ludzie związani z Moniką Piątkowską. Można natomiast odnotować konkretny fakt: Niesiołowski jest publicznym uczestnikiem kampanii Piątkowskiej i jednocześnie użył obraźliwego określenia wobec osób krytykujących jego stanowisko.

Dlatego zamiast wrzucać wszystkich przeciwników politycznych do jednego worka, warto oczekiwać od osób zaangażowanych w kampanię, aby oddzielały polityczną krytykę od obrażania ludzi. Dotyczy to zarówno zwolenników Gibały, jak i Piątkowskiej.

Jeżeli ktoś zarzuca drugiej stronie hejt, powinien sam szczególnie uważać na język, którego używa. W przeciwnym razie powstaje sytuacja, w której walka z hejtem staje się kolejnym pretekstem do jego eskalowania.

Krakowianie już zdecydowali w pierwszej turze

Pierwsza tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa odbyła się 27 września. Państwowa Komisja Wyborcza podała, że Łukasz Gibała otrzymał 93 042 głosy, czyli 36,38 proc., natomiast Monika Piątkowska zdobyła 76 514 głosów, czyli 29,91 proc. Różnica wyniosła 16 528 głosów.

Żaden z kandydatów nie przekroczył wymaganej większości, dlatego mieszkańców Krakowa czeka druga tura. Odbędzie się ona 11 października 2026 roku, a w głosowaniu ponownie zmierzą się Gibała i Piątkowska. Lokale wyborcze będą otwarte od godz. 7:00 do 21:00. 

W tej sytuacji tym bardziej potrzebna jest spokojna i merytoryczna debata o przyszłości miasta. Politycy i osoby ich wspierające mogą ostro krytykować swoich przeciwników, ale mieszkańcy Krakowa zasługują na to, aby spór o prezydenturę nie sprowadzał się do wzajemnych wyzwisk.

Jedno jest pewne: słowa „Nie przestraszycie mnie żule” nie są argumentem w debacie o przyszłości Krakowa. Są natomiast kolejnym przykładem tego, jak łatwo kampania wyborcza może zejść z poziomu konkretnych problemów miasta na poziom personalnych ataków.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama