Niebezpieczna jesień w Tatrach. Wystarczy chwila nieuwagi
Od 2 do 7 października ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego przeprowadzili szereg interwencji związanych z wypadkami turystycznymi w Tatrach. W wielu przypadkach przyczyną niebezpiecznych zdarzeń były poślizgnięcia na śniegu, który po wcześniejszych opadach stał się twardy i zlodowaciały. W takich warunkach nawet niewielki błąd może doprowadzić do niekontrolowanego zjazdu po stromym zboczu, a w konsekwencji do poważnych obrażeń lub śmierci.
Szczególnie niebezpiecznie było w rejonie Zawratu, Koziej Przełęczy, Koziej Dolinki oraz Szpiglasowej Przełęczy. To właśnie tam ratownicy wielokrotnie docierali do osób, które spadły ze szlaku, utknęły na stromych odcinkach lub nie były w stanie samodzielnie wrócić w bezpieczne miejsce. W kilku akcjach konieczne było wykorzystanie śmigłowca TOPR, a poszkodowani wymagali pilnego transportu do szpitala.
Ratownicy podkreślają, że część turystów wyruszała w wymagający teren bez odpowiedniego wyposażenia. Osoby, które zsuwały się po zaśnieżonych stokach, miały przy sobie jedynie raczki turystyczne, zamiast raków i czekana. To istotna różnica, która w warunkach wysokogórskich może mieć decydujące znaczenie dla bezpieczeństwa.
2 października. Interwencje na Skupniowym Upłazie i w rejonie Morskiego Oka
Pierwsze z opisywanych działań ratowniczych miały miejsce w piątek, 2 października. Ratownicy otrzymali zgłoszenie o turyście przebywającym na Skupniowym Upłazie, który odczuwał silny ból w klatce piersiowej. Na miejsce skierowano śmigłowiec. Po dotarciu do poszkodowanego udzielono mu pomocy medycznej, a następnie przetransportowano go do szpitala.
Tego samego wieczoru pomocy potrzebował taternik, który utknął w żlebie opadającym z Przełęczy pod Chłopkiem do Bandziocha. Mężczyzna znajdował się na linie, zawieszony w obrębie pionowego progu skalnego. Sytuacja wymagała przeprowadzenia skomplikowanej operacji ratunkowej. Ratownik został opuszczony na wciągarce do poszkodowanego, zabezpieczył go, a następnie odcięto linę, na której wisiał mężczyzna. Obaj zostali później wciągnięci na pokład śmigłowca.
Podczas powrotu z rejonu Morskiego Oka załoga pomogła również turyście z urazem nogi, który znajdował się w okolicach Ciemniaka. Już pierwszy dzień pokazał, że jesienne warunki w górach wymagają szczególnej ostrożności i odpowiedniego przygotowania.
3 października. Śmiertelny wypadek na szlaku na Zawrat
Sobota, 3 października, należała do najbardziej tragicznych dni opisywanego okresu. W godzinach porannych ratownicy otrzymali zgłoszenie o turyście, który spadł w rejonie szlaku na Kozią Przełęcz, w pobliżu Koziej Dolinki. Mężczyzna doznał licznych obrażeń. Po dotarciu na miejsce ratownicy udzielili mu pomocy, a następnie przetransportowali go w ciężkim stanie do szpitala w Zakopanem.
Niedługo przed południem doszło do kolejnego poważnego wypadku. Turysta spadł ze szlaku na Zawrat. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, świadkowie prowadzili już resuscytację. Akcję ratunkową kontynuowano, a poszkodowany został przetransportowany do szpitala. Niestety, mimo podjętych działań medycznych mężczyzna zmarł.
Tego samego dnia ratownicy interweniowali również w rejonie Żlebu Kulczyńskiego, gdzie dwóch turystów zsunęło się po śniegu. W tym przypadku obrażenia okazały się powierzchowne. Kolejne działania obejmowały ewakuację turysty z urazem nogi ze szlaku na Rysy, pomoc turystce znajdującej się na Małołąckiej Przełęczy oraz ratunek dla kobiety, która utknęła na łańcuchach na odcinku między Świnicą a Zawratem.
Ratownicy zajmowali się również turystami z kontuzjami, których trzeba było przewieźć samochodami ze schronisk tatrzańskich. Liczba interwencji pokazała, jak wiele zagrożeń może pojawić się jednego dnia w wysokich partiach gór.
4 października. Turysta spadł do Koziej Dolinki
W niedzielę, 4 października, doszło do kolejnego dramatycznego zdarzenia w rejonie Koziej Przełęczy. Po południu ratownicy otrzymali zgłoszenie od turystki, której partner poślizgnął się na śniegu i spadł do Koziej Dolinki.
Mężczyzna był nieprzytomny i znajdował się w stanie krytycznym. Na miejsce skierowano śmigłowiec TOPR, którego załoga dotarła do poszkodowanego i rozpoczęła działania ratunkowe. Następnie mężczyzna został przetransportowany do szpitala w Zakopanem. Ewakuowano również jego partnerkę.
Później tego samego dnia śmigłowiec poleciał w rejon Grzesia, skąd przetransportowano turystkę z kontuzją nogi. Kolejne wezwanie oznaczało dla ratowników następną interwencję w trudnych warunkach terenowych.
5 października. Turyści utknęli pod Kozią Przełęczą
W poniedziałek, 5 października, ratownicy ponownie musieli interweniować pod Kozią Przełęczą. Rano śmigłowcem ewakuowano dwoje turystów, którzy utknęli w stromym, zaśnieżonym terenie i nie byli w stanie bezpiecznie kontynuować wędrówki.
Po południu pomoc otrzymała kobieta, która schodząc ze Szpiglasowej Przełęczy, potknęła się na śniegu i doznała urazu twarzy. Poszkodowana znajdowała się w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Ratownicy przetransportowali ją do szpitala.
Kolejne zdarzenia potwierdziły, że zagrożenie nie dotyczy wyłącznie osób podejmujących wyjątkowo trudne wspinaczki. Niebezpieczne mogą okazać się również zejścia, podczas których turyści tracą równowagę na twardej i śliskiej pokrywie śnieżnej.
6 października. Turystka spadła w Zawratowym Żlebie. Nie udało się jej uratować
We wtorek, 6 października, ratownicy otrzymali zgłoszenie od turysty, który utknął poza szlakiem pod Szpiglasową Przełęczą. Mężczyzna miał raki i czekan, jednak znalazł się na eksponowanej półce skalnej, z której nie był w stanie bezpiecznie wrócić na szlak. Ratownicy dotarli do niego śmigłowcem i wciągnęli go na pokład.
Podczas lądowania w Zakopanem załoga śmigłowca została powiadomiona o kolejnym poważnym wypadku. Tym razem w Zawratowym Żlebie turystka spadła po śniegu. Ratownicy natychmiast skierowali się na miejsce zdarzenia.
Po dotarciu do poszkodowanej ratownicy zostali opuszczeni na wciągarce wraz ze sprzętem medycznym. Rozpoczęto resuscytację, którą kontynuowano również na pokładzie śmigłowca. Kobieta została przetransportowana do szpitala, jednak mimo wysiłków ratowników i personelu medycznego zmarła.
Był to drugi śmiertelny wypadek w Tatrach odnotowany w opisywanym okresie. Kolejna tragedia pokazała, jak niewielka może być granica między bezpiecznym poruszaniem się po górach a zdarzeniem, którego skutki okazują się nieodwracalne.
7 października. Kolejne upadki pod Kozią Przełęczą i Szpiglasową Przełęczą
W środę, 7 października, ratownicy otrzymali zgłoszenie o turystce, która spadła ze szlaku na Kozią Przełęcz do Dolinki Koziej. Kobieta doznała licznych obrażeń ciała. Ratownicy dotarli do niej śmigłowcem, udzielili pomocy medycznej, a następnie w ciężkim stanie przetransportowali ją do szpitala w Zakopanem. Ewakuowano również towarzyszącą jej kobietę.
Niedługo później przeprowadzono kolejną akcję w rejonie Zawratu. Pomocy potrzebowały dwie osoby. Jedna utknęła na stromym, zaśnieżonym odcinku Zawratowego Żlebu, a druga znajdowała się na wąskiej półce skalnej powyżej. W tak wymagającym terenie samodzielne zejście mogło wiązać się z poważnym ryzykiem.
Tego samego dnia ratownicy polecieli również pod Szpiglasową Przełęcz, gdzie pomocy oczekiwała kobieta, która po upadku na śniegu doznała urazu głowy i kręgosłupa. Poszkodowaną umieszczono w noszach, a następnie wciągnięto na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.
Raczki to za mało. TOPR przypomina o odpowiednim wyposażeniu
Seria wypadków z początku października to kolejny sygnał, że warunki w Tatrach mogą być wyjątkowo zdradliwe, zwłaszcza w wyższych partiach gór. Twardy, zlodowaciały śnieg znacząco utrudnia poruszanie się, a poślizgnięcie na stromym stoku może doprowadzić do długiego i niekontrolowanego upadku.
Ratownicy TOPR zwracają uwagę na różnicę między raczkami turystycznymi a rakami przeznaczonymi do poruszania się w terenie wysokogórskim. Raczki mogą być przydatne na łatwiejszych trasach i niezbyt stromych odcinkach, ale nie zastępują raków na twardym, oblodzonym śniegu. W takich warunkach niezbędne mogą być także czekan i kask.
Samo posiadanie sprzętu nie gwarantuje jednak bezpieczeństwa. Równie ważna jest umiejętność prawidłowego posługiwania się nim, doświadczenie w poruszaniu się w zimowych warunkach oraz zdolność do oceny ryzyka. Nawet turysta wyposażony w odpowiednie raki i czekan może znaleźć się w sytuacji, w której samodzielny powrót na szlak będzie niemożliwy.
Przed wyjściem w Tatry sprawdź warunki i oceń swoje możliwości
Ratownicy przypominają, że przed każdą wyprawą należy sprawdzić aktualne warunki pogodowe i turystyczne, zaplanować trasę oraz realnie ocenić własne umiejętności. Szczególną ostrożność trzeba zachować na stromych szlakach, w żlebach i w miejscach, w których upadek może doprowadzić do zsunięcia się po zboczu.
Warto również pamiętać, że warunki w dolinach mogą znacząco różnić się od tych panujących na wysokości. Brak śniegu na początku trasy nie oznacza, że wyżej nie występują oblodzenia i twarda pokrywa śnieżna. Przygotowanie powinno uwzględniać najtrudniejsze odcinki planowanej wędrówki, a nie tylko pogodę w miejscu rozpoczęcia wycieczki.
Dwa śmiertelne wypadki i liczne poważne urazy w ciągu kilku dni to dramatyczne przypomnienie, że w górach nie można lekceważyć warunków. Jeśli wyposażenie, doświadczenie lub aktualna sytuacja nie pozwalają bezpiecznie przejść zaplanowanej trasy, najrozsądniejszą decyzją może być zmiana planów. W Tatrach ostrożność i właściwe przygotowanie mogą decydować o życiu.
Napisz komentarz
Komentarze