Zamiast jednej dekady można wybrać wspólną ideę
Dobrym punktem wyjścia jest modernizm. Bauhaus, założony przez Waltera Gropiusa w Weimarze w 1919 roku, zerwał z dekoracyjnością wcześniejszych epok i skierował projektantów w stronę funkcji, konstrukcji oraz możliwości produkcji przemysłowej. Marcel Breuer eksperymentował w latach 20. ze stalową rurką, tworząc lekkie meble o niemal graficznych sylwetkach.
Takie projekty mogą dziś stanąć obok mebli znacznie późniejszych, ponieważ modernistyczne myślenie nie skończyło się wraz z zamknięciem Bauhausu. Prostota konstrukcji, czytelna forma i ograniczenie ornamentu powracały później wielokrotnie.
Chromowany fotel z lat 70. może więc lepiej pasować do stolika inspirowanego Bauhausem niż do innego mebla wyprodukowanego dokładnie w tej samej dekadzie.
Lata 50. i 60. wprowadziły do modernizmu więcej miękkości
Powojenne wzornictwo zaczęło inaczej traktować dom. W latach 50. i 60. dużą popularność zdobyły projekty skandynawskie oraz amerykański i europejski Mid-Century Modern. Hans J. Wegner pracował z drewnem, Charles i Ray Eamesowie eksperymentowali ze sklejką i tworzywami, a Eero Saarinen upraszczał bryły mebli, nadając im bardziej organiczne formy.
To dobry trop przy urządzaniu współczesnego salonu. Smukła komoda z teku lub palisandru może złagodzić chłód chromowanej lampy. Fotel o zaokrąglonym oparciu dobrze odnajdzie się obok geometrycznego stolika. Nie trzeba powtarzać stylu – wystarczy znaleźć wspólną proporcję albo podobną dyscyplinę formy.
Lata 70. pozwalają przełamać modernistyczny porządek
Kolejna dekada przyniosła większą swobodę. Projektanci chętnie sięgali po plastik, włókno szklane, chrom, mocniejsze kolory i rozłożyste, nisko osadzone bryły. Wnętrze przestało być tak powściągliwe jak w pierwszych dekadach powojennego modernizmu.
Dlatego pojedynczy obiekt z lat 70. potrafi dobrze przełamać salon zdominowany przez drewno i proste konstrukcje z wcześniejszego okresu. Pomarańczowy fotel, chromowana lampa czy stolik z przydymionego szkła wprowadzają napięcie, ale nie rozbijają kompozycji, jeśli mają wokół siebie odpowiednio dużo miejsca.
Pod koniec dekady projektanci związani z włoskim radykalnym designem zaczęli wręcz otwarcie buntować się przeciw modernistycznej dyscyplinie. Niedługo później z tego fermentu wyrósł Memphis – pełen koloru, laminatów i geometrycznych żartów. We współczesnym salonie wystarczy zwykle jeden przedmiot o takim charakterze. Kilka może już rozpocząć zupełnie inną opowieść.
Materiał może połączyć przedmioty lepiej niż data
Przy mieszaniu dekad pomocne okazują się powtórzenia. Chromowana noga stolika może korespondować z podstawą lampy. Ciepły fornir komody może znaleźć odpowiedź w drewnianych podłokietnikach fotela. Przydymione szkło z lat 70. dobrze współpracuje z ciemnym drewnem charakterystycznym dla wielu projektów wcześniejszej dekady.
Nie chodzi przy tym o kompletowanie zestawu. Dobre wnętrze może składać się z przedmiotów, które powstały w różnych krajach i dzieli je trzydzieści lat, a mimo to łączy je podobne myślenie o materiale, konstrukcji albo proporcji.
Jeśli szukasz jakościowych mebli vintage, zapoznaj się z ofertą GARAGE GARAGE. Wśród mebli, lamp, ceramiki, szkła i innych obiektów z XX wieku można znaleźć projekty pochodzące z bardzo różnych nurtów i dekad – od modernizmu po bardziej eksperymentalne lata 70. i 80. Zamiast odtwarzać konkretną epokę, można z nich budować salon warstwa po warstwie. Bez historycznej rekonstrukcji. Za to z historią.

Napisz komentarz
Komentarze