W obliczu ognia najważniejsi byli pacjenci
Tej nocy na oddziale chorób wewnętrznych liczyły się sekundy. W sytuacji, która dla wielu osób mogłaby oznaczać przede wszystkim strach i dezorientację, personel szpitala musiał błyskawicznie ocenić zagrożenie i podjąć decyzje dotyczące bezpieczeństwa pacjentów.
Szczególne uznanie należy się pielęgniarkom, które znalazły się w samym centrum dramatycznych wydarzeń. To one były przy pacjentach w pierwszych minutach po pojawieniu się ognia i zadymienia. Nie czekały biernie na przyjazd służb. Rozpoczęły ewakuację osób znajdujących się w zagrożonej części oddziału, a jednocześnie podjęły działania zmierzające do ograniczenia rozprzestrzeniania się pożaru.
Wykorzystując podręczny sprzęt gaśniczy, personel próbował opanować ogień jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. Działania te przyniosły efekt i istotnie ograniczyły rozwój pożaru. W takich chwilach każda minuta, a nawet każda sekunda, może mieć znaczenie.
Poniżej film autorstwa Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera w Krakowie
Ryzykowały własnym zdrowiem, by pomóc innym
Pożar w szpitalu jest sytuacją szczególną. Pacjenci często są osobami starszymi, osłabionymi lub wymagającymi pomocy przy przemieszczaniu się. Ewakuacja takiego oddziału w warunkach zadymienia i zagrożenia pożarowego stanowi ogromne wyzwanie.
Personel musiał więc nie tylko zadbać o własne bezpieczeństwo, ale przede wszystkim o ludzi powierzonych jego opiece. Pielęgniarki, mimo zagrożenia, pozostały przy pacjentach i uczestniczyły w ich bezpiecznym przemieszczaniu. To właśnie w takich sytuacjach szczególnie wyraźnie widać, że praca pielęgniarki nie ogranicza się do wykonywania codziennych obowiązków medycznych.
To również odpowiedzialność, opanowanie i gotowość do działania wtedy, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Nocny pożar w Rydygierze pokazał, jak ważne jest przygotowanie personelu i jego umiejętność reagowania w sytuacji bezpośredniego zagrożenia.
38 osób ewakuowanych z zagrożonego oddziału
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego PSP w Krakowie 6 października o godz. 0:42. Strażacy już podczas dojazdu widzieli oznaki rozwiniętego pożaru – z jednej z najwyższych kondygnacji budynku wydobywał się dym, a w jednym z okien widoczna była poświata ognia.
Po dotarciu na 10. piętro strażacy zastali zadymiony Oddział Chorób Wewnętrznych oraz pożar w jednej z sal chorych. W tym momencie działania personelu prowadzone jeszcze przed przyjazdem straży miały już ogromne znaczenie.
Łącznie z zagrożonego oddziału ewakuowano 38 osób. Pacjentów i pracowników początkowo przemieszczono do bezpiecznej części 10. piętra, a następnie rozpoczęto ich rozlokowywanie na innych oddziałach szpitala. W działaniach uczestniczyli również funkcjonariusze Policji.
Strażacy opanowali pożar i zabezpieczyli oddział
Po przybyciu Państwowej Straży Pożarnej działania skoncentrowano na dalszej ewakuacji, zabezpieczeniu pacjentów oraz ugaszeniu ognia. Strażacy oddymili pomieszczenia, odcięli dopływ tlenu medycznego do sali objętej pożarem oraz zabezpieczyli uszkodzoną instalację centralnego ogrzewania.
Sprawdzono również pomieszczenia znajdujące się bezpośrednio nad i pod miejscem, w którym doszło do pożaru. Pomiary nie wykazały obecności tlenku węgla, a znajdujący się tam pacjenci i personel nie byli zagrożeni.
Na badania do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego skierowano osiem osób narażonych na działanie dymu pożarowego. Wśród nich znaleźli się pracownicy szpitala oraz policjant uczestniczący w ewakuacji pacjentów.
Ogromne zniszczenia po nocnym pożarze
Ogień całkowicie zniszczył jedną z sal chorych. Nadpaleniu uległa również część korytarza w strefie podsufitowej, natomiast pozostałe pomieszczenia oddziału zostały okopcone. Skala zniszczeń jest więc znaczna – osmolone ściany i sufity, uszkodzone pomieszczenia, wyposażenie oraz ślady prowadzonej akcji gaśniczej pokazują, z jak poważnym zagrożeniem mieli do czynienia pracownicy.
Jednocześnie wśród tych zniszczeń warto dostrzec coś ważniejszego – ludzi, którzy w najtrudniejszym momencie zachowali zimną krew. To właśnie szybka reakcja personelu pozwoliła rozpocząć ewakuację jeszcze przed przyjazdem strażaków i ograniczyć rozwój pożaru.
W akcji uczestniczyło 50 strażaków
Do działań skierowano znaczne siły Państwowej Straży Pożarnej. W akcji uczestniczyło 14 pojazdów i 50 strażaków. Na miejscu obecni byli również przedstawiciele kierownictwa szpitala, Policji, zespoły ratownictwa medycznego, Oficer Operacyjny oraz Zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Krakowie bryg. Damian Woszczyna.
Po ponownym sprawdzeniu pomieszczeń i wykluczeniu dalszego zagrożenia działania zakończono o godz. 3:16.
Ta noc pokazała, czym jest odpowiedzialność
Pożar pozostawił po sobie zniszczoną salę, okopcone pomieszczenia i sprzęt, który będzie wymagał odtworzenia. Jednak najważniejszym bilansem tej nocy są ludzie, którym udało się zapewnić bezpieczeństwo.
Na szczególne słowa uznania zasługują pielęgniarki i cały personel Oddziału Chorób Wewnętrznych. Ich reakcja pokazuje, jak ogromne znaczenie ma odpowiednie przygotowanie do sytuacji kryzysowej, umiejętność zachowania spokoju i gotowość do działania pod presją czasu.
W codziennym funkcjonowaniu szpitala wiele obowiązków personelu pozostaje niewidocznych dla pacjentów i ich bliskich. Nocny pożar pokazał jednak, że w chwili próby pielęgniarki potrafią nie tylko opiekować się chorymi, ale także podejmować działania, od których może zależeć ich życie i zdrowie.
Za odwagę, profesjonalizm, opanowanie i poświęcenie należą im się ogromne podziękowania. Ta noc po raz kolejny pokazała, że pielęgniarstwo to nie tylko zawód. To także odpowiedzialność za drugiego człowieka i gotowość, by w najtrudniejszym momencie stanąć po stronie jego bezpieczeństwa.
Napisz komentarz
Komentarze