Miasto we władzy ciszy i listopadowego ziąbu
Wystarczy jeden spacer główną aleją, by dostrzec skalę zmian. Tam, gdzie zazwyczaj trzeba lawirować między tłumami turystów, teraz hula wiatr. W ciągu tygodnia po Krupówkach błąka się zaledwie garstka najwytrwalszych spacerowiczów, którym nie straszny chłód, wilgoć i kapryśna, typowo jesienna aura.
Na brak ruchu narzekają przede wszystkim właściciele mniejszych pensjonatów, domów gościnnych oraz prywatnych kwater, którzy na co dzień żyją z klientów indywidualnych. Z kolei duże ośrodki hotelowe radzą sobie nieco lepiej – ratują je konferencje, sympozja oraz spotkania biznesowe, które w listopadzie tłumnie przyciągają pod Tatry gości korporacyjnych.
Zamknięte stragany i uśpiona Wielka Krokiew
Martwy sezon w Zakopanem ma też swoje wymierne odbicie w handlu. Widok opuszczonych rolet w pawilonach i zamkniętych budkach z pamiątkami nikogo już w listopadzie nie dziwi.
- Krupówki: Wiele stoisk z regionalnymi wyrobami i oscypkami jest całkowicie nieczynnych. Handlujący postanowili zrobić sobie dłuższą przerwę.
- Okolice Wielkiej Krokwi: Pod skocznią narciarską panuje niemal całkowity spokój – większość punktów usługowych i straganów otwiera się obecnie wyłącznie w weekendy, licząc na pojedynczych weekendowych wycieczkowiczów.
Czego spodziewać się w najbliższych tygodniach?
Sytuacja ta nie ulegnie nagłej zmianie. Podobny, spokojny rytm utrzyma się w Zakopanem aż do zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia.
Małą przerwą w tym monotonnym pejzażu miało być Święto Niepodległości. Jednak fakt, że 11 listopada wypada w środku tygodnia, skutecznie pokrzyżował plany hotelarzom na tradycyjny, długi weekend. Na turystyczny boom pod Giewontem przyczjdzie nam więc poczekać aż do grudnia. Tymczasem Zakopanego warto posmakować w jego najbardziej kameralnym, cichym wydaniu.
A czy Wy lubicie Zakopane w takiej spokojnej, jesiennej odsłonie, czy wolicie je wyłącznie w pełnym sezonie? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach!

Napisz komentarz
Komentarze