Konferencja w Zakopanem przed ważną zmianą na drodze do Morskiego Oka
W poniedziałek 31 sierpnia w Zakopanem odbyła się konferencja poświęcona przyszłości transportu konnego na drodze do Morskiego Oka. Spotkanie zorganizowano w przeddzień rozpoczęcia pilotażowego rozwiązania, w ramach którego trasa przejazdu koni zostaje znacząco skrócona. Od 1 września konie mają wozić turystów na odcinku od Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza.
W konferencji uczestniczyli przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej, Tatrzańskiego Parku Narodowego, służb weterynaryjnych, przewoźników oraz organizacji reprezentujących społeczność góralską. Wśród uczestników znaleźli się m.in. wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar, starosta tatrzański Andrzej Skupień, dyrektor TPN Szymon Ziobrowski, poseł Urszula Nowogórska oraz przedstawiciele Stowarzyszenia Przewoźników na Drodze do Morskiego Oka i Związku Podhalan.
Choć głównym tematem spotkania były kwestie związane z transportem, bardzo dużo miejsca poświęcono również atmosferze, jaka w ostatnim czasie towarzyszy sporowi o konie. Przedstawiciele władz stanowczo sprzeciwiali się obrażaniu mieszkańców Podhala, a także działaniom, które – w ich ocenie – mogą przekraczać granice prawa.
Starosta tatrzański: będziemy bronić góralskiej tradycji
Starosta tatrzański Andrzej Skupień podkreślał, że transport konny jest elementem znacznie szerszego dziedzictwa Podhala. W jego ocenie dyskusja o przyszłości przewozów nie może być prowadzona w oderwaniu od historii i kultury regionu.
– Chcemy na całą Polskę powiedzieć: to jest tak duża wartość, że będziemy jej bronić – mówił starosta.
Andrzej Skupień przekonywał jednocześnie, że w ostatnich latach wprowadzono szereg zmian mających poprawić warunki funkcjonowania transportu oraz ograniczyć obciążenie zwierząt. Jak zaznaczył, jego zdaniem nie można przedstawiać sytuacji jako katastrofalnej, ponieważ konie wykorzystywane do przewozu są kontrolowane i – jak twierdził – znajdują się w dobrej kondycji.
Starosta odniósł się również do wydarzeń, które towarzyszyły ostatnim protestom. Podkreślił, że mieszkańcy Podhala nie zasługują na obrażanie ani przedstawianie całej społeczności w negatywnym świetle. Wspomniał także o zawiadomieniach, które zostały skierowane do prokuratury w związku z podejrzeniem przekroczenia prawa.
TPN chce zbadać kondycję koni i zebrać dane
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski wyjaśniał, że skrócenie trasy jest elementem procesu zmian, który ma pozwolić na zebranie dodatkowych danych dotyczących transportu.
Jak mówił, konieczne jest sprawdzenie m.in. tego, jak zmiana trasy wpłynie na liczbę kursów, zainteresowanie turystów oraz organizację całego systemu. Jednocześnie TPN chce przeprowadzić szersze badania dotyczące kondycji zwierząt.
Planowane są m.in. badania siły potrzebnej koniom do ciągnięcia wozów oraz badania fizjologiczne. Docelowo analizą ma zostać objęta cała populacja koni wykorzystywanych w transporcie. Zdaniem dyrektora pozwoli to na uzyskanie możliwie obiektywnego obrazu ich kondycji.
Ziobrowski zaznaczył również, że od 1 września nie pojawią się jeszcze elektryczne busy. Zgodnie z przedstawionym harmonogramem mają one zostać wprowadzone w późniejszym terminie, za około 10 miesięcy. Pilotażowy okres ma więc pozwolić na sprawdzenie funkcjonowania transportu bez jednoczesnego nakładania na siebie dwóch nowych systemów.
Przewoźnicy: konie są regularnie kontrolowane
Andrzej Mąka, prezes Stowarzyszenia Przewoźników na Drodze do Morskiego Oka, zwracał uwagę, że konie wykorzystywane do transportu są regularnie badane i pozostają pod nadzorem lekarzy weterynarii.
Według przedstawionych podczas konferencji informacji konie wykonują maksymalnie dwa kursy dziennie. Dodatkowo w pierwszych dniach funkcjonowania nowego rozwiązania liczba wozaków ma zostać czasowo ograniczona – z 30 do 20 przez 10 dni.
Przewoźnicy deklarują jednocześnie gotowość do dalszej współpracy z TPN i pozostałymi instytucjami. Ich zdaniem najważniejsze jest znalezienie rozwiązania, które pozwoli pogodzić ochronę zwierząt z zachowaniem charakterystycznego dla Podhala sposobu transportu.
Weterynaria: uchybienia zdarzają się rzadko
Do kwestii kontroli odniósł się również Grzegorz Kawiecki, zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii. Jak poinformował, służby weterynaryjne kontrolują gospodarstwa, w których utrzymywane są konie wykorzystywane do transportu.
Według przekazanych danych spośród około 60 gospodarstw kontrolowanych jest 20, co – jak podkreślił Kawiecki – oznacza znacznie większy odsetek niż w przypadku standardowych kontroli tego typu obiektów. W ubiegłym roku miała zostać wydana jedna decyzja administracyjna, a w innym przypadku zastosowano pouczenie.
Przedstawiciel weterynarii zaznaczył, że przypadki stwierdzanych uchybień są rzadkie. Podkreślał również, że część wprowadzanych zmian jest odpowiedzią na społeczne oczekiwania dotyczące transportu i dobrostanu zwierząt.
Wojewoda ostro o „samozwańczych inspektorach”
Jednym z najmocniejszych momentów konferencji były słowa wojewody małopolskiego Krzysztofa Klęczara dotyczące osób posługujących się nazwą „inspektor”.
Wojewoda podkreślał, że Polska jest państwem prawa, a obywatele mają prawo protestować i wyrażać swoje opinie. Jego zdaniem nie może jednak dochodzić do zastraszania przedstawicieli administracji, stwarzania zagrożenia dla ludzi czy zwierząt ani naruszania zasad bezpieczeństwa.
Szczególną uwagę zwrócił na sytuacje, w których osoby działające poza strukturami państwowych służb występują z oznaczeniami lub nazwami mogącymi sugerować, że reprezentują oficjalną inspekcję.
– Nie może być tak, że ktoś kupuje sobie mundur i pisze „inspekcja” i zastrasza ludzi, nagrywa i terroryzuje. Na to zgody nie będzie – powiedział wojewoda.
Zapowiedział również podjęcie działań na poziomie krajowym w sprawie ochrony określenia „inspekcja”. Jak wynika z jego słów, zamierza zwrócić się w tej sprawie do władz klubu PSL, aby rozważyć rozwiązania ograniczające możliwość posługiwania się takim określeniem w sposób, który może wprowadzać ludzi w błąd.
To właśnie ten fragment konferencji stał się jednym z najważniejszych sygnałów skierowanych do organizacji i osób angażujących się w spór o konie. Krytyka działań władz czy przewoźników jest dopuszczalna, ale – jak wskazywano – nie powinna być prowadzona w sposób sugerujący posiadanie kompetencji państwowych służb, jeśli takich uprawnień się nie posiada.
Związek Podhalan: „nie pozwolimy na obrażanie górali”
Stanowisko społeczności góralskiej przedstawił Julian Kowalczyk, prezes Związku Podhalan. W jego ocenie transport konny nie jest wyłącznie działalnością gospodarczą, ale częścią kultury i krajobrazu Podhala.
Jednocześnie zaznaczył, że tradycja nie oznacza braku zmian. Jego zdaniem transport może i powinien być modernizowany, jeżeli służy to poprawie jego funkcjonowania oraz dobrostanowi zwierząt.
Prezes Związku Podhalan zdecydowanie sprzeciwił się jednak obrażaniu mieszkańców regionu. Odniósł się również do pojawiających się w przestrzeni publicznej porównań dotyczących Goralenvolku.
– Nie pozwolimy na traktowanie, które wykracza poza granice przyzwoitości – zapowiedział Kowalczyk, dodając, że przedstawiciele środowiska góralskiego zamierzają reagować na treści, które ich zdaniem przedstawiają mieszkańców Podhala w sposób krzywdzący lub niezgodny z faktami historycznymi.
Jan Karpiel Bułecka: „Góral bez konia jest niepełny”
O znaczeniu konia dla kultury Podhala mówił również Jan Karpiel Bułecka – muzyk, regionalista, architekt i były radny. W jego opinii koń od pokoleń zajmuje wyjątkowe miejsce w życiu góralskich rodzin.
Jak podkreślał, zwierzęta przez lata były nie tylko środkiem transportu, ale również elementem rodzinnego życia, tradycji i lokalnej kultury. Wspominał, że konie miały swoje imiona i były traktowane jako część gospodarstwa, a nie wyłącznie narzędzie pracy.
– Góral bez konia jest niepełny – mówił podczas konferencji.
Karpiel Bułecka krytykował również – w swoim odczuciu – brak wiedzy części osób protestujących przeciwko transportowi. Zwracał uwagę, że kwestia dobrostanu koni powinna być rozpatrywana w oparciu o wiedzę weterynaryjną i rzeczywiste dane, a nie wyłącznie emocje.
„Podhale zostało skrzywdzone”
Poseł Urszula Nowogórska zwracała uwagę, że ostatnie wydarzenia doprowadziły do silnego podziału opinii publicznej. Jej zdaniem nie można dopuścić do trwałego konfliktu pomiędzy mieszkańcami Podhala a osobami przyjeżdżającymi z innych części kraju.
Podkreślała, że owce i konie przez pokolenia były dla mieszkańców regionu źródłem utrzymania, a ich obecność jest częścią dziedzictwa przekazywanego przez przodków.
– Skłócone społeczeństwo to słabe społeczeństwo – mówiła posłanka.
Jednocześnie zaznaczyła, że jeżeli dochodzi do nieprawidłowości związanych z dobrostanem zwierząt, istnieją odpowiednie procedury i organy, które powinny takie przypadki badać oraz podejmować decyzje administracyjne.
„Koniki jeździły, jeżdżą i pojadą”
Podczas konferencji wielokrotnie podkreślano, że obecny kompromis nie oznacza zakończenia dyskusji o przyszłości transportu. Od 1 września konie będą pokonywać znacznie krótszy odcinek, a równocześnie prowadzone mają być badania i obserwacje pozwalające ocenić funkcjonowanie nowego rozwiązania.
Wojewoda Krzysztof Klęczar przekonywał, że nie przedstawiono opracowania, które jednoznacznie wykazywałoby, że konie pracujące na drodze do Morskiego Oka są w złym stanie. Jego zdaniem część zarzutów formułowanych w przestrzeni publicznej opiera się na niepotwierdzonych twierdzeniach.
Jednocześnie zdecydowanie sprzeciwił się mowie nienawiści, polaryzowaniu społeczeństwa i obrażaniu mieszkańców Podhala. Podkreślał, że rozwiązania dotyczące transportu powinny być wypracowywane z udziałem lokalnej społeczności oraz odpowiednich instytucji.
– Koniki jeździły, jeżdżą i pojadą – podsumował wojewoda.
Spór o konie trwa, ale od 1 września zaczyna się nowy etap
Poniedziałkowa konferencja pokazała, że spór o transport konny do Morskiego Oka wykracza daleko poza samą kwestię liczby kursów czy długości trasy. Stał się również dyskusją o granicach protestu, odpowiedzialności za słowa publikowane w internecie, ochronie lokalnej tożsamości oraz roli instytucji państwowych w kontrolowaniu dobrostanu zwierząt.
Od 1 września rozpoczyna się pilotaż nowego rozwiązania. Konie będą pracować na krótszej trasie, TPN chce zebrać szczegółowe dane dotyczące funkcjonowania transportu, a w kolejnych miesiącach planowane jest wprowadzenie elektrycznych busów. Jednocześnie przedstawiciele Podhala jasno deklarują, że nie zamierzają rezygnować z tradycji związanej z końmi.
Jedno pozostaje pewne: emocje wokół Morskiego Oka szybko nie opadną. Najbliższe miesiące mają przynieść konkretne dane dotyczące funkcjonowania transportu, kondycji koni i reakcji turystów. Od tego, co pokażą wyniki badań i pilotażu, może w dużej mierze zależeć kształt przyszłego transportu na jednej z najbardziej znanych tras turystycznych w Polsce.
![Samozwańczy inspektorzy DIOZ pod lupą. Mocne słowa i wsparcie dla Górali z Zakopanego [FILM] Samozwańczy inspektorzy DIOZ pod lupą. Mocne słowa i wsparcie dla Górali z Zakopanego](https://static2.mjakmalopolska.pl/data/articles/xl-samozwanczy-inspektorzy-dioz-pod-lupa-mocne-slowa-i-wsparcie-dla-gorali-z-zakopanego-film-1788229107.jpg)
Napisz komentarz
Komentarze