180 kilometrów walki o tęczową koszulkę
Rywalizacja kobiet w ramach mistrzostw świata w kolarstwie szosowym Montréal 2026 rozpoczęła się w Brossard, skąd zawodniczki ruszyły na liczącą łącznie 180 kilometrów trasę. Początkowy, niemal 73-kilometrowy odcinek prowadził w kierunku Montrealu, a następnie zawodniczki miały do pokonania osiem wymagających rund kończących się w rejonie Parc Jeanne-Mance.
Każde okrążenie liczyło 13,4 kilometra i obejmowało 269 metrów przewyższenia. Kluczowymi punktami trasy były podjazdy Côte Camillien-Houde o długości 1,9 kilometra i średnim nachyleniu 7,1 proc., Côte de Polytechnique oraz Pagnuelo. Trudności nie kończyły się jednak na podjazdach. Ostatnie 400 metrów prowadzącej do mety prostej miało średnie nachylenie około 6 procent, co dodatkowo komplikowało rozgrywanie końcowego sprintu.
Na starcie pojawiło się 138 zawodniczek. Polska reprezentacja liczyła pięć kolarek: Martę Jaskulską, Martę Lach, Katarzynę Niewiadomą, Kaję Rysz oraz Dominikę Włodarczyk.
Spokojny początek i pierwsza ucieczka
Wyścig rozpoczął się w bardzo spokojnym tempie. Przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów peleton poruszał się ze średnią prędkością oscylującą wokół 30 km/h, a zawodniczki jadące z przodu grupy nie ukrywały rozbawienia niewielką intensywnością rywalizacji.
Po przejechaniu ponad 20 kilometrów na atak zdecydowała się Beatriz Roxo z Portugalii. Dołączyły do niej Marte Berg Edseth z Norwegii, Natalie Quinn ze Stanów Zjednoczonych oraz Gergana Stoyanova z Bułgarii. Peleton początkowo nie zamierzał podejmować zdecydowanej pogoni. Na czele zaczęły jednak pracować reprezentantki Holandii, które stopniowo zwiększały tempo.
Sytuacja zaczęła zmieniać się po przekroczeniu 60. kilometra. Wraz z pojawieniem się pierwszych podjazdów z ucieczki odpadły Roxo i Stoyanova. Norweżka oraz Amerykanka utrzymywały jeszcze około 4,5 minuty przewagi, podczas gdy holenderska kadra konsekwentnie prowadziła peleton.
Kraksa mocno zmieniła sytuację w wyścigu
Wysokie tempo sprawiło, że główna grupa systematycznie się zmniejszała. Wśród zawodniczek, które zakończyły swoją pracę dla reprezentacji Polski, znalazła się Kaja Rysz. Po wykonaniu zadania na pierwszej części trasy kolarka nie była już w stanie utrzymać się w głównym peletonie.
Poważny zwrot nastąpił 94 kilometry przed metą. W głównej grupie doszło do dużej kraksy, która wyeliminowała z rywalizacji o medale wiele zawodniczek. Wśród poszkodowanych znalazła się między innymi Marta Jaskulska. Problemy miały również Lauretta Hanson z Australii i Caroline Andersson ze Szwecji. W kraksie uczestniczyła także obrończyni tytułu, Kanadyjka Magdeleine Vallieres, która w ten sposób straciła szanse na ponowną walkę o mistrzostwo świata.
Po tym wydarzeniu pierwszy peleton liczył już tylko 38 zawodniczek. W jego składzie znajdowały się dwie Polki – Katarzyna Niewiadoma i Dominika Włodarczyk. W drugiej grupie, tracącej 33 sekundy, jechała natomiast Marta Lach.
Holenderki kontrolowały wyścig
Kraksa nie wpłynęła znacząco na plany reprezentacji Holandii. Pomarańczowe nadal dyktowały tempo, a bardzo dużą pracę wykonywała Lieke Nooijen. Zawodniczka przez długi czas prowadziła peleton, otrzymując momentami wsparcie od Amber Kraak.
Holenderska praca przyniosła efekty. Na niespełna sześć rund przed końcem ucieczka została zlikwidowana. Po kolejnej pętli pierwszy peleton liczył już 48 zawodniczek.
W kolejnej fazie wyścigu na czele pojawiały się Riejanne Markus, Femke de Vries i Karlijn Swinkels. Wszystko wskazywało na to, że holenderska reprezentacja konsekwentnie realizuje plan mający doprowadzić Demi Vollering do walki o tęczową koszulkę. W grupie pozostawała również Puck Pieterse, która miała odegrać ważną rolę w decydującej części rywalizacji.
Maeva Squiban ruszyła samotnie
Około 60 kilometrów przed metą rozpoczęły się pierwsze poważniejsze ataki. Początkowo żadna z zawodniczek nie była jednak w stanie uzyskać znaczącej przewagi. Sytuację zmieniła Maeva Squiban z Francji.
Francuzka oderwała się od grupy faworytek i szybko zaczęła budować przewagę. Jej akcja miała dodatkowe znaczenie dla układu sił, ponieważ mocne tempo Squiban ograniczyło możliwości holenderskich zawodniczek znajdujących się jeszcze w grupie.
Na około 40 kilometrów przed metą Francuzka miała już 45 sekund przewagi. W tym momencie do zdecydowanej pracy ruszyła Puck Pieterse. Jej mocne tempo na Côte Camillien-Houde sprawiło, że peleton zaczął się rozpadać.
Atak Demi Vollering
Decydująca faza wyścigu rozpoczęła się 39 kilometrów przed metą. Wtedy do ataku ruszyła Demi Vollering. Za Holenderką początkowo zdołała utrzymać się Elisa Longo Borghini, a za nimi utworzyła się grupa pościgowa, w której znalazły się między innymi Katarzyna Niewiadoma i Dominika Włodarczyk.
Na szczycie podjazdu sytuacja wyglądała niezwykle interesująco. Vollering prowadziła samotnie, a kilkanaście sekund za nią jechały Niewiadoma, Longo Borghini, Pieterse i Squiban. Kolejna grupa, z Włodarczyk, Reusser, Berthet i Gery, również pozostawała w grze.
Na zjeździe grupy pościgowe połączyły się, ale Vollering zaczęła stopniowo zwiększać przewagę. Na 30 kilometrów przed metą wynosiła ona już pół minuty. W grupie goniącej najwięcej pracy wykonywała Marlen Reusser.
Niewiadoma nie odpuszczała
Polka konsekwentnie próbowała zmniejszać stratę do Holenderki. Na dwa okrążenia przed końcem Vollering miała około 20 sekund przewagi nad grupą siedmiu zawodniczek, w której znajdowały się dwie reprezentantki Polski.
Kolejny przejazd przez Côte Camillien-Houde przyniósł następne roszady. Bardzo mocne tempo sprawiło, że z grupy odpadła Dominika Włodarczyk. Niedługo później problemy miała także Célia Gery.
Na czele znalazły się natomiast Niewiadoma i Longo Borghini. Ich akcja pozwoliła zmniejszyć stratę do Vollering do zaledwie 15 sekund. Po zjeździe grupa ponownie się połączyła, ale z walki o ścisłą czołówkę wypadły Włodarczyk i Gery.
Katarzyna Niewiadoma nie zamierzała czekać. Około 20 kilometrów przed metą ponownie zaatakowała. Tym razem za Polką ruszyły Longo Borghini oraz Juliette Berthet. Na podjeździe Pagnuelo Niewiadoma i Włoszka jeszcze mocniej przyspieszyły, doprowadzając do kontaktu z samotnie jadącą Vollering.
O złocie zdecydowały ostatnie kilometry
Po połączeniu na czele znalazły się cztery zawodniczki. Na finałową rundę, liczącą 13,3 kilometra, jako pierwsza wjechała Elisa Longo Borghini. Siedem sekund za nią znajdowały się Katarzyna Niewiadoma, Demi Vollering i Juliette Berthet.
Decydujący moment przyszedł podczas ostatniego przejazdu przez Côte Camillien-Houde. Za Longo Borghini ruszyła Vollering, która narzuciła niezwykle mocne tempo. Na jej kole była w stanie utrzymać się wyłącznie Katarzyna Niewiadoma. Berthet nie zdołała dotrzymać im kroku.
Pod koniec wspinaczki Polka i Holenderka dogoniły Longo Borghini, a następnie odjechały jej na kilka sekund. W tym momencie stało się jasne, że o złoty medal najprawdopodobniej rozstrzygną między sobą właśnie Niewiadoma i Vollering.
Na pięć kilometrów przed metą do prowadzącej dwójki próbowały jeszcze wrócić Reusser i Berthet, jednak na Pagnuelo Niewiadoma i Vollering ponownie zwiększyły przewagę. Ostatnie kilometry były już walką o tęczową koszulkę.
Demi Vollering mistrzynią świata, Katarzyna Niewiadoma ze srebrem
Na ostatni kilometr Niewiadoma i Vollering wjechały z przewagą 12 sekund nad Longo Borghini. Holenderka rozpoczęła finałową prostą przed Polką. Niewiadoma zajmowała drugą pozycję i rozpoczęła sprint około 150 metrów przed metą.
Decydujący finisz nie potoczył się jednak po myśli reprezentantki Polski. Podczas sprintu Niewiadomą złapał skurcz, co uniemożliwiło jej skuteczną walkę o zwycięstwo. Demi Vollering jako pierwsza przekroczyła linię mety i po raz pierwszy w karierze zdobyła tytuł mistrzyni świata w kolarstwie szosowym.
Katarzyna Niewiadoma została srebrną medalistką mistrzostw świata, a brązowy medal wywalczyła Elisa Longo Borghini. Bardzo dobre ósme miejsce zajęła druga z Polek, Dominika Włodarczyk.
Dla Niewiadomej srebrny medal w Montrealu jest kolejnym ważnym osiągnięciem w karierze. Polka przez większą część decydującej fazy wyścigu aktywnie walczyła o zwycięstwo i do ostatnich metrów pozostawała w grze o najcenniejszy medal. Ostatecznie o kolejności na podium przesądziły ostatnie metry i wymagający finisz na ulicach Montrealu.

Napisz komentarz
Komentarze