Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama

45 zarzutów dla aktywistów DIOZ. Policja kieruje sprawę do sądu!

Dziesięciu aktywistów Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt może odpowiedzieć za łącznie 45 wykroczeń związanych z protestami na drodze do Morskiego Oka. Policja wskazuje m.in. na niewykonywanie poleceń funkcjonariuszy, utrudnianie ruchu pojazdom zaprzęgowym oraz naruszenia przepisów dotyczących zgromadzeń. Jednocześnie prokuratura bada inne wątki związane z działalnością organizacji, w tym internetowe zbiórki oraz okoliczności pożaru samochodu użytkowanego przez DIOZ.
45 zarzutów dla aktywistów DIOZ. Policja kieruje sprawę do sądu!
Podziel się
Oceń

45 zarzutów wobec 10 osób

Wokół działalności DIOZ w Tatrach narasta coraz większe napięcie. Protesty przeciwko wykorzystywaniu koni do transportu turystów na trasie do Morskiego Oka doprowadziły do kolejnych interwencji policji, a obecnie ich konsekwencje mogą mieć charakter prawny. Jak wynika z informacji przekazanych przez zakopiańską policję, wobec dziesięciu osób uczestniczących w jednym z protestów przygotowano łącznie 45 zarzutów dotyczących wykroczeń.

Jak przekazał tvn24.pl starszy aspirant Maciej Kasprzycki z zakopiańskiej policji, uczestnicy zgromadzenia z 8 sierpnia mieli dopuścić się między innymi niewykonywania poleceń funkcjonariuszy oraz utrudniania ruchu pojazdom zaprzęgowym. Część zarzutów ma również dotyczyć naruszenia przepisów regulujących organizację zgromadzeń. Policja zapowiada skierowanie do sądu wniosków o ukaranie.

W praktyce oznacza to, że poszczególni uczestnicy protestu mogą odpowiadać za więcej niż jedno wykroczenie. Według policji niektóre osoby mogą usłyszeć od kilku do nawet kilkunastu zarzutów. Jedną z aktywistek, która poinformowała publicznie o swojej sytuacji, jest Sara Tonder. Jak przekazała, przedstawiono jej 16 zarzutów.

Aktywiści zapowiadają dalszą walkę

Sama Sara Tonder nie kryła emocji, komentując decyzję policji. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu ironicznie stwierdziła, że może poczuć się jak „prawdziwa gangsterzyca”. Jednocześnie krytykowała działania funkcjonariuszy podczas protestów i sugerowała, że również zachowanie policjantów powinno zostać ocenione.

Spór pomiędzy aktywistami a służbami jest coraz bardziej otwarty. DIOZ zarzuca zakopiańskiej policji nadmierną brutalność podczas interwencji i porównuje działania funkcjonariuszy do metod stosowanych przez peerelowską milicję. Aktywiści zapowiadają także dochodzenie swoich praw przed sądem i mówią o możliwych pozwach dotyczących odszkodowań i zadośćuczynień.

Policja przedstawia natomiast własną wersję wydarzeń, wskazując przede wszystkim na konieczność wykonywania zgodnych z prawem poleceń funkcjonariuszy oraz zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom ruchu. Szczególnie dużo emocji wywołał protest z 22 sierpnia, podczas którego część aktywistów usiadła na jezdni, blokując przejazd.

Funkcjonariusze nakazywali protestującym opuszczenie drogi. Ponieważ polecenia nie zostały wykonane, policjanci zdecydowali się na siłowe usunięcie osób blokujących trasę. Wśród zatrzymanych znalazł się szef DIOZ Konrad Kuźmiński, któremu założono kajdanki. Według policji również w związku z tym protestem kolejne osoby mogą usłyszeć zarzuty. Funkcjonariusze szacują, że prawo mogło naruszyć około 12 uczestników.

Spór o konie i transport do Morskiego Oka

Źródłem całego konfliktu pozostaje kwestia transportu konnego na drodze do Morskiego Oka. DIOZ od dłuższego czasu domaga się zakończenia wykorzystywania koni do przewozu turystów. Aktywiści przekonują, że rozwiązaniem powinien być transport wykorzystujący pojazdy elektryczne.

Protesty organizowane w sierpniu miały zwrócić uwagę opinii publicznej na sytuację koni pracujących na popularnej trasie. Demonstracje spotkały się jednak z reakcją policji, ponieważ część uczestników wchodziła na jezdnię lub pozostawała na niej mimo poleceń funkcjonariuszy.

Spór nie ogranicza się już jednak wyłącznie do kwestii transportu. W ostatnich dniach doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy przedstawicielami DIOZ a władzami powiatu tatrzańskiego. Konflikt przeniósł się również do mediów społecznościowych, gdzie pojawiają się bardzo mocne oskarżenia formułowane przez obie strony.

Starosta zawiadomił prokuraturę

Kolejnym elementem sprawy jest zawiadomienie, które do Prokuratury Rejonowej w Zakopanem złożył starosta tatrzański Andrzej Skupień. Dotyczy ono podejrzenia popełnienia przestępstw w związku z działalnością DIOZ i wydarzeniami, do których doszło w ostatnich dniach na terenie powiatu.

Starosta wskazywał między innymi na możliwość znieważenia funkcjonariuszy publicznych, prób wywierania wpływu na decyzje organów administracji oraz wypowiedzi, które jego zdaniem mogą mieć charakter mowy nienawiści wobec górali. Zastrzegł jednocześnie, że każdy ma prawo protestować i wyrażać swoje poglądy, jednak granicą powinno być przestrzeganie obowiązującego prawa.

Do zawiadomienia miał zostać dołączony obszerny materiał dokumentujący wydarzenia, które miały miejsce zarówno w Starostwie Powiatowym w Zakopanem, jak i na drodze prowadzącej do Morskiego Oka.

Emocje podczas spotkania w starostwie

Jednym z wydarzeń opisanych przez starostę było spotkanie z 19 sierpnia. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele DIOZ, starosta tatrzański, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, wójt Bukowiny Tatrzańskiej oraz przedstawiciele policji.

Początkowo spotkanie przebiegało spokojnie. Rozmawiano między innymi o możliwości wykorzystania elektrycznych pojazdów stylizowanych na tradycyjne fasiągi. Z czasem atmosfera jednak wyraźnie się zaostrzyła. Podczas konferencji prasowej po zakończeniu rozmów padły ostre słowa pod adresem przedstawicieli władz powiatowych i Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Konrad Kuźmiński zarzucał staroście między innymi kłamstwo i oszustwo, a przedstawiciele DIOZ formułowali również pytania dotyczące finansowania transportu oraz sugerowali możliwość występowania nieprawidłowości. Władze powiatu stanowczo odrzucają tego rodzaju zarzuty.

Andrzej Skupień podkreślał, że jeżeli ktoś publicznie zarzuca przedstawicielom władz korupcję czy funkcjonowanie „układu mafijnego”, powinien być gotowy do przedstawienia konkretnych dowodów. W jego ocenie część wypowiedzi kierowanych pod adresem mieszkańców Podhala przekracza granice dopuszczalnej krytyki.

Duże śledztwo dotyczące działalności DIOZ

Postępowania dotyczące DIOZ nie ograniczają się jednak do wydarzeń w Tatrach. Jak informuje tvn24.pl, szerszą sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Śledczy analizują między innymi działalność organizacji związaną z licznymi zbiórkami internetowymi.

Do prowadzonego postępowania włączono 14 spraw, które wcześniej znajdowały się w jednostkach policji i prokuratury w różnych częściach kraju. Według rzecznika świdnickiej prokuratury Mariusza Pindery nadal analizowana jest zgromadzona dokumentacja dotycząca zbiórek, a śledczy ustalają również, co stało się z niektórymi zwierzętami odbieranymi przez aktywistów.

Prokuratura potwierdziła ponadto, że troje aktywistów DIOZ ma zarzuty postawione jeszcze przed połączeniem poszczególnych spraw. Na tym etapie śledczy nie ujawniają jednak szczegółów dotyczących ich charakteru.

Spłonął samochód użytkowany przez DIOZ

Osobnym postępowaniem objęto pożar samochodu wykorzystywanego przez DIOZ. Do zdarzenia doszło w nocy z 22 na 23 sierpnia, kilkanaście godzin po proteście na drodze do Morskiego Oka. Pojazd był zaparkowany w pobliżu pensjonatu, w którym zatrzymali się członkowie stowarzyszenia.

Samochód spłonął, a aktywiści niemal natychmiast zaczęli publicznie sugerować, że za pożarem mogą stać osoby związane ze środowiskiem góralskim. DIOZ szacował swoje straty na około pół miliona złotych, a w internecie pojawiła się zbiórka pieniędzy. Organizacja opublikowała również nagranie z pożaru, opatrując je kontrowersyjnym określeniem „Wołyń 2.0”.

Jednocześnie pojawiły się informacje, że pojazd nie był własnością DIOZ, lecz był leasingowany od zewnętrznej firmy. Policja mówi o samochodzie użytkowanym przez aktywistów.

Śledczy sprawdzają, czy doszło do podpalenia

Policja prowadzi postępowanie dotyczące pożaru i nie wyklucza, że przyczyną zdarzenia mogło być podpalenie. Na obecnym etapie nie oznacza to jednak, że ustalono sprawcę lub potwierdzono konkretną wersję wydarzeń.

Funkcjonariusze zabezpieczyli między innymi monitoring z rejonu miejsca zdarzenia. DIOZ twierdzi, że na nagraniu może znajdować się moment podłożenia ognia i domaga się jego publicznego udostępnienia. Policja podkreśla jednak, że materiał dowodowy nie może zostać opublikowany samodzielnie przez funkcjonariuszy. Decyzja w tej sprawie należy do właściwej prokuratury i musi uwzględniać przepisy dotyczące prowadzonego postępowania.

Jak przekazał st. asp. Maciej Kasprzycki, postępowanie dotyczące zniszczenia pojazdu prowadzone jest pod kątem art. 288 Kodeksu karnego, dotyczącego zniszczenia lub uszkodzenia cudzej rzeczy. Za czyn ten, w zależności od okoliczności, może grozić kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Konflikt, który wykracza już poza spór o konie

Wydarzenia ostatnich tygodni pokazują, że konflikt wokół transportu konnego do Morskiego Oka przybrał znacznie szerszy charakter. Z jednej strony znajdują się aktywiści domagający się zakończenia wykorzystywania koni i zarzucający władzom oraz służbom niewłaściwe działania. Z drugiej są przedstawiciele samorządu, służb i części lokalnej społeczności, którzy wskazują na konieczność przestrzegania prawa i krytykują formę protestów.

W sprawie pojawia się coraz więcej postępowań i wzajemnych zawiadomień. Policja kieruje sprawy dotyczące wykroczeń do sądu, starosta zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstw, prokuratura w Świdnicy prowadzi szerokie postępowanie dotyczące działalności DIOZ, a śledczy w Zakopanem badają okoliczności pożaru samochodu.

Na tym etapie część zarzutów i podejrzeń pozostaje przedmiotem postępowań, dlatego ostateczna ocena odpowiedzialności poszczególnych osób należy do właściwych organów i sądów. Jedno jest jednak pewne: konflikt wokół Morskiego Oka przestał być wyłącznie sporem o sposób transportu turystów. Stał się wielowątkową sprawą obejmującą protesty, interwencje policji, zarzuty dotyczące działalności organizacji, ostre spory z samorządem oraz postępowanie dotyczące pożaru samochodu.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama