Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama

Porażka PSL. Dwukadencyjność w samorządach zostaje. Minister Pełczyńska-Nałęcz odchodzi!

Sejm odrzucił projekt zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. O wyniku głosowania zdecydowała niewielka różnica głosów, a konsekwencje decyzji będą odczuwalne również w Małopolsce. W wyborach samorządowych w 2029 roku część obecnych włodarzy nie będzie mogła ubiegać się o kolejną kadencję. Sprawa wywołała poważne napięcia w koalicji rządowej. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła odejście z rządu Donalda Tuska, a lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że jego ugrupowanie będzie szukać innej drogi do zmiany przepisów.
Porażka PSL. Dwukadencyjność w samorządach zostaje. Minister Pełczyńska-Nałęcz odchodzi!
Podziel się
Oceń

Sejm odrzucił projekt PSL. Dwukadencyjność pozostaje

Głosowanie nad nowelizacją Kodeksu wyborczego zakończyło się porażką zwolenników zniesienia limitu kadencji włodarzy samorządowych. Projekt, który miał umożliwić wójtom, burmistrzom i prezydentom miast ponowne ubieganie się o stanowiska bez obowiązującego ograniczenia do dwóch kadencji, nie uzyskał poparcia Sejmu. Rozstrzygnięcie okazało się szczególnie istotne dla tych samorządowców, którzy od lat kierują miastami i gminami, a po kolejnych wyborach mogą utracić możliwość kontynuowania pracy na dotychczasowym stanowisku.

Sprawa ma duże znaczenie także dla Małopolski. W regionie nie brakuje włodarzy z wieloletnim doświadczeniem, którzy w kolejnych wyborach samorządowych mogą stanąć przed ustawową barierą ponownego startu. Utrzymanie obowiązujących przepisów oznacza, że planując przyszłość polityczną, będą musieli brać pod uwagę nie tylko poparcie mieszkańców, lecz także ograniczenia wynikające z Kodeksu wyborczego.

Wynik głosowania wywołał polityczne komentarze, a jego konsekwencje szybko wykroczyły poza samą kwestię organizacji wyborów samorządowych. Projekt zniesienia dwukadencyjności był jednym z postulatów szczególnie mocno forsowanych przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Jego odrzucenie stało się źródłem napięć w koalicji rządzącej, w której poszczególne ugrupowania nie prezentowały jednolitego stanowiska.

Aleksandra Owca komentuje wynik głosowania

Do decyzji Sejmu odniosła się w mediach społecznościowych Aleksandra Owca, kandydatka na prezydenta Krakowa w niedawnych wyborach samorządowych. Polityczka pozytywnie oceniła utrzymanie obowiązujących ograniczeń, wskazując na rolę partii Razem w odrzuceniu projektu.

– Głosami Razem upadło zniesienie limitu kadencji. Za tym szkodliwym projektem była większość Nowej Lewicy, Polski 2050, prawie cała Koalicja Obywatelska i cały PSL. Rząd usiłował odwrócić jedną z niewielu dobrych reform PiS – na szczęście im się nie udało – skomentowała Aleksandra Owca.

Wypowiedź pokazuje, że kwestia dwukadencyjności stała się nie tylko sporem o zasady funkcjonowania samorządów, lecz także elementem szerszej debaty politycznej. Dla przeciwników zniesienia limitu ograniczenie liczby kadencji ma zapobiegać nadmiernemu utrwalaniu władzy lokalnej i zwiększać szanse nowych kandydatów. Zwolennicy zmiany argumentują natomiast, że o tym, kto powinien kierować gminą lub miastem, powinni decydować przede wszystkim mieszkańcy w demokratycznych wyborach.

Jak głosowali posłowie? Partie nie były jednomyślne

Z informacji przedstawionych na stronie Sejmu wynika, że stanowiska poszczególnych klubów i kół parlamentarnych były zróżnicowane. Projekt poparło 145 posłów Koalicji Obywatelskiej, a czterech parlamentarzystów tej formacji zagłosowało przeciw. Za zmianą przepisów opowiedzieli się również wszyscy uczestniczący w głosowaniu posłowie PSL – łącznie 31 osób.

Przeciwni nowelizacji byli wszyscy głosujący posłowie Prawa i Sprawiedliwości, czyli 141 parlamentarzystów, a także 39 posłów klubu Rozwój Plus. Inaczej wyglądała sytuacja w Lewicy, gdzie nie było jednomyślności: 12 posłów poparło projekt, sześciu zagłosowało przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.

Podobny podział wystąpił w Konfederacji. Pięciu posłów poparło zniesienie dwukadencyjności, siedmiu było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu. Wśród polityków Centrum 12 opowiedziało się za zmianą, natomiast dwóch zagłosowało przeciw.

Niejednolite stanowisko zajęli także parlamentarzyści Polski 2050. Sześciu poparło nowelizację, trzech było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Wśród posłów niezrzeszonych jeden zagłosował za, czterech przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Przeciw projektowi opowiedział się również jeden poseł koła Demokracja Bezpośrednia, podczas gdy trzech poparło zmianę. Przeciw było także czterech posłów koła Razem oraz dwóch parlamentarzystów Konfederacji Korony Polskiej.

Podział głosów pokazał, że nawet wśród ugrupowań tworzących większość rządową nie było pełnej zgody w sprawie zniesienia limitu kadencji. Ostatecznie projekt nie uzyskał wystarczającego poparcia, a konsekwencje polityczne głosowania okazały się wyjątkowo poważne.

Dlaczego PSL chciało znieść dwukadencyjność?

Projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego trafił do Sejmu w lipcu 2025 roku z inicjatywy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zakładał zniesienie przepisu ograniczającego możliwość sprawowania funkcji wójta, burmistrza lub prezydenta miasta do dwóch kadencji. W praktyce oznaczałoby to, że samorządowcy, którzy przez lata zdobywali poparcie mieszkańców, mogliby ponownie kandydować, niezależnie od liczby wcześniej sprawowanych kadencji.

Projekt przewidywał również likwidację zakazu startowania przez kandydata na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu i sejmiku województwa. Była to więc propozycja szerszej zmiany zasad dotyczących udziału samorządowców w wyborach i możliwości ubiegania się o różne funkcje publiczne.

Obowiązująca zasada dwukadencyjności została wprowadzona w 2018 roku, równocześnie z wydłużeniem kadencji organów samorządowych do pięciu lat. Od początku budziła kontrowersje, a środowisko ludowców wielokrotnie opowiadało się za jej zniesieniem. Zwolennicy ograniczenia wskazują na potrzebę zwiększania rotacji władzy i otwierania samorządów na nowych kandydatów. Przeciwnicy podnoszą natomiast argument, że to wyborcy powinni mieć możliwość ponownego powierzenia funkcji osobie, którą uznają za najlepszego gospodarza.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu

Odrzucenie projektu doprowadziło do poważnego napięcia w koalicji rządzącej. Po głosowaniu minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 ogłosiła, że odchodzi z rządu Donalda Tuska. Jej decyzja była zaskoczeniem nawet dla części polityków własnego ugrupowania, którzy – jak wynika z przekazanych informacji – nie wiedzieli wcześniej, że zamierza złożyć rezygnację.

Pełczyńska-Nałęcz skrytykowała postawę części koalicji, wskazując, że utrzymanie dwukadencyjności nastąpiło mimo sprzeciwu części parlamentarzystów Polski 2050. W swoim wpisie podkreśliła, że w jej ocenie wartości powinny być ważniejsze niż stanowiska w rządzie.

– Dwukadencyjność samorządów została utrzymana. Tak zdecydował dziś Sejm. Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75% Polaków dojdzie do skutku! Stało się to jednak pomimo głosów K15X. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna. Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki – napisała minister.

Jej deklaracja nadała sprawie dodatkowy wymiar. Głosowanie, które początkowo dotyczyło przede wszystkim zasad wyboru władz lokalnych, stało się przyczyną otwartego konfliktu wewnątrz obozu rządzącego. Jednocześnie ujawniło różnice między parlamentarzystami Polski 2050 oraz napięcia dotyczące kierunku, w jakim powinna zmierzać koalicja.

Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiada kolejny ruch

Rozczarowania wynikiem głosowania nie ukrywał również Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL i wicepremier. Ludowcy od dawna opowiadali się za zniesieniem ograniczenia, dlatego odrzucenie projektu oznaczało dla nich porażkę ważnego postulatu. Szef PSL zapowiedział jednak, że jego ugrupowanie nie zamierza rezygnować z prób zmiany zasad dotyczących kadencyjności.

– Będziemy próbować inaczej, będziemy ograniczać kadencje parlamentarzystom. Bo teraz jest niesprawiedliwie. Trzeba zacząć od posłów i senatorów – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wypowiedź wicepremiera wskazuje, że PSL chce przenieść debatę na szerszy grunt i podnieść kwestię ewentualnego ograniczenia liczby kadencji również w parlamencie. Nie oznacza to jednak, że zapowiedziana propozycja zostanie przyjęta ani że będzie miała taki sam kształt jak odrzucony projekt dotyczący samorządów.

Co decyzja Sejmu oznacza dla Małopolski?

Utrzymanie dwukadencyjności będzie miało znaczenie dla wielu lokalnych społeczności w Małopolsce. Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, którzy wykorzystali już dopuszczalny limit dwóch kadencji, muszą uwzględnić obowiązujące przepisy w planach dotyczących przyszłych wyborów. Jeżeli regulacje nie zostaną zmienione, nie będą mogli ubiegać się o ponowny wybór na tę samą funkcję wbrew ustawowemu ograniczeniu.

Dla części gmin i miast może to oznaczać początek poszukiwań nowych kandydatów oraz zmianę lokalnych układów politycznych. Z kolei dla osób zainteresowanych wejściem do samorządu utrzymanie obecnych zasad może otworzyć możliwość ubiegania się o stanowiska, które dotychczas przez wiele lat zajmowali ci sami politycy. Ostateczny kształt rywalizacji będzie jednak zależał od sytuacji w poszczególnych miejscowościach, decyzji komitetów wyborczych i poparcia mieszkańców.

Kolejne wybory samorządowe są planowane na 2029 rok. Do tego czasu temat dwukadencyjności może jeszcze powrócić w debacie parlamentarnej. Na dziś decyzja Sejmu jest jednak jednoznaczna: projekt znoszący limit nie został przyjęty, a obowiązujące ograniczenia pozostają w mocy.

Rok 2029 może więc przynieść istotne zmiany na mapie samorządowej Małopolski. Dla jednych będzie to koniec możliwości ubiegania się o kolejną kadencję, dla innych – szansa na rozpoczęcie walki o stanowisko wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.


Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama