Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama

Skandaliczny komentarz pod wpisem Donalda Tuska. „Otworzyć komory gazowe i zagazować”

Dyskusja w mediach społecznościowych po wpisie premiera Donalda Tuska dotyczącym incydentu pod Trybunałem Konstytucyjnym przybrała skrajnie niepokojący obrót. Wśród komentarzy pojawiły się wulgarne wypowiedzi wymierzone w wyborców Prawa i Sprawiedliwości, a jedna z internautek napisała o otwarciu komór gazowych i zagazowaniu. Takie słowa przywołują pamięć o jednej z najtragiczniejszych zbrodni w historii i pokazują, jak niebezpieczne staje się odczłowieczanie przeciwników politycznych. Spór polityczny nie może być usprawiedliwieniem dla nawoływania do masowej przemocy.
Skandaliczny komentarz pod wpisem Donalda Tuska. „Otworzyć komory gazowe i zagazować”
Podziel się
Oceń

Wpis premiera i emocje wokół Trybunału Konstytucyjnego

Dyskusja rozgorzała pod wpisem premiera Donalda Tuska, który odniósł się do incydentu z udziałem mężczyzny uzbrojonego w nóż, zatrzymanego w związku z atakiem na policjantkę pilnującą porządku pod Trybunałem Konstytucyjnym. Premier napisał, że mężczyzna odpowie przed prawem, a polityczną odpowiedzialnością za wzrost agresji obarczył Karola Nawrockiego i Jarosława Kaczyńskiego. Była to ocena przedstawiona przez szefa rządu, która wywołała kolejne reakcje w i tak napiętej debacie publicznej.

Jednak to nie sam incydent stał się przedmiotem niniejszego tekstu, lecz komentarze zamieszczone pod wpisem. Wśród nich znalazły się wypowiedzi pełne wrogości wobec osób identyfikowanych z konkretnym środowiskiem politycznym. Jeden z internautów użył wulgarnego sformułowania wymierzonego w wyborców PiS. W odpowiedzi internautka przedstawiająca się jako Justyna napisała: „...popieram to są diabły 😈 nie ludzie otworzyć komory gazowe i zagazować”.

To słowa, których nie można sprowadzić do zwykłej internetowej sprzeczki ani usprawiedliwić silnymi emocjami. Wypowiedź odwołująca się do komór gazowych i zagazowania ludzi przekracza granice ostrej krytyki politycznej. Zamiast dyskusji o decyzjach, działaniach czy odpowiedzialności polityków pojawia się język, który odbiera całej grupie ludzi człowieczeństwo i przedstawia przemoc jako rozwiązanie.

„To są diabły, nie ludzie”. Gdzie kończy się krytyka, a zaczyna nawoływanie do przemocy?

W demokratycznym państwie każdy ma prawo krytykować polityków, partie i ich decyzje. Można ostro nie zgadzać się z programem Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej czy jakiegokolwiek innego ugrupowania. Można rozliczać polityków z obietnic, błędów i podejmowanych działań. Nie ma jednak żadnego usprawiedliwienia dla nawoływania do zagazowania ludzi z powodu ich poglądów politycznych.

Szczególnie niepokojące jest określanie całej grupy ludzi mianem „diabłów” i zaprzeczanie ich człowieczeństwu. To mechanizm odczłowieczania, w którym przeciwnik przestaje być postrzegany jako człowiek, a zaczyna być przedstawiany jako ktoś, wobec kogo nie obowiązują podstawowe normy moralne. Właśnie dlatego takie wypowiedzi nie powinny być bagatelizowane jako kolejny przejaw internetowej kłótni.

Odwołanie do komór gazowych ma dodatkowy, tragiczny wymiar. To nie jest niewinny zwrot ani zwykła obelga. Komory gazowe kojarzą się przede wszystkim z niemieckimi nazistowskimi obozami zagłady i masowym mordowaniem ludzi. Używanie tego obrazu jako postulatu wobec współobywateli, niezależnie od ich poglądów, jest szokującym przekroczeniem granic debaty publicznej.

Można nie znosić czyichś poglądów. Można uważać, że polityk szkodzi państwu. Można domagać się jego odejścia, rozliczenia czy odpowiedzialności przed sądem. Nie wolno jednak odbierać ludziom prawa do życia tylko dlatego, że głosują na inną partię.

Internet nie zwalnia z odpowiedzialności za słowa

Media społecznościowe dają możliwość natychmiastowego wyrażania emocji, ale nie oznacza to, że publikowane tam treści pozostają bez znaczenia. Komentarze widzą tysiące osób, a skrajne wypowiedzi mogą podsycać wrogość i pogłębiać podziały. Wulgarne ataki, groźby i nawoływanie do przemocy nie stają się mniej poważne tylko dlatego, że zostały opublikowane pod postem polityka, a nie wypowiedziane podczas publicznego wystąpienia.

Warto również pamiętać, że odpowiedzialność za słowa dotyczy wszystkich stron politycznego sporu. Nie ma znaczenia, czy agresywny komentarz uderza w wyborców PiS, KO, Lewicy, Konfederacji czy jakiegokolwiek innego środowiska. Żadna przynależność partyjna nie powinna decydować o tym, czy czyjeś bezpieczeństwo i godność będą respektowane.

Nie oznacza to, że każda obraźliwa wypowiedź automatycznie stanowi przestępstwo. O jej ewentualnych konsekwencjach prawnych decydują konkretna treść, okoliczności i właściwe organy. Nie zmienia to jednak faktu, że publiczne nawoływanie do masowej przemocy zasługuje na zdecydowane potępienie jako zjawisko społeczne.

Polityczne emocje nie mogą prowadzić do odczłowieczania ludzi

Spór o Trybunał Konstytucyjny, działania rządu czy odpowiedzialność polityków może być ostry i budzić ogromne emocje. Właśnie w takich momentach szczególnie ważne jest jednak zachowanie granic. Demokracja opiera się na możliwości różnienia się, krytykowania władzy i pokojowego wyrażania sprzeciwu, a nie na grożeniu śmiercią osobom o innych poglądach.

Wpis przytoczony w tym materiale powinien skłaniać do refleksji nie tylko nad językiem używanym w internecie, ale również nad tym, do czego prowadzi traktowanie przeciwników politycznych jak wrogów, których należy wyeliminować. Jeśli w debacie publicznej zaczynamy akceptować hasła o zagazowaniu ludzi, granica została przekroczona bez względu na to, kto je publikuje i przeciwko komu są skierowane.

W polityce można się spierać, ostro krytykować i domagać się odpowiedzialności. Nie można jednak uznać, że poglądy drugiego człowieka odbierają mu prawo do życia. To granica, której nie wolno przekraczać.

Uwaga redakcyjna: przytoczona wypowiedź internautki została opisana na podstawie materiału przekazanego redakcji. Przed publikacją warto zachować zrzut ekranu oryginalnego komentarza i zweryfikować jego autentyczność oraz kontekst.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama