Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama

Zapomniani buntownicy w pełnym świetle

W Muzeum Narodowym w Krakowie można zobaczyć ponad 200 dzieł zapomnianych buntowników Młodej Polski, którzy odrzucili akademizm i salonowe układy. Wystawa do 5 lipca pokazuje mroczne, nowoczesne oblicze epoki i przywraca pamięć o Grupie Pięciu.
Zapomniani buntownicy w pełnym świetle
Podziel się
Oceń

​Młoda Polska w powszechnej świadomości jawi się jako monolityczny, doskonale zbadany krajobraz zdominowany przez narodowe mity, secesyjną dekoracyjność i wielkie nazwiska, które od dekad królują w podręcznikach. Monograficzna ekspozycja rzuca jednak wyzwanie tej ugruntowanej narracji. Pokazuje fascynujący, mroczny i głęboko introwertyczny margines tamtej epoki – buntowników, którzy postanowili odrzucić bogoojczyźniane posłannictwo sztuki na rzecz nieskrępowanej ekspresji własnego „ja”. To nie tylko lekcja historii sztuki, ale przede wszystkim porywające, pełne emocjonalnego napięcia widowisko wizualne.

​Wystawę można oglądać w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie (al. 3 Maja 1) do 5 lipca.

​Za koncepcją tego bezprecedensowego pokazu stoi kuratorka Irena Buchenfeld. Przygotowanie ekspozycji było procesem niezwykle żmudnym i czasochłonnym, trwającym kilka lat intensywnych badań. Efemeryczność ugrupowania – które działało zaledwie przez niecałe trzy lata od sierpnia 1905 do lutego 1908 roku) – oraz brak jednego, spisanego manifestu sprawiły, że praca kuratorska przypominała śledztwo. Odtwarzanie losów dzieł, weryfikacja tytułów oraz scalanie rozproszonego dorobku wymagały przeszukania setek archiwów i analizy rzadkich źródeł pisanych.

Wysiłek ten przyniósł jednak olśniewający efekt w postaci ponad 200 eksponatów. Prezentowane na wystawie dzieła pochodzą z niezwykle zróżnicowanych źródeł:​

- Zasobów polskich muzeów narodowych (m.in. w Krakowie i Warszawie),

​- Kolekcji muzeów regionalnych (jak Muzeum Śląskie w Katowicach czy Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem),

​- Zbiorów zagranicznych, w tym z Österreichische Galerie Belvedere w Wiedniu oraz prestiżowego Detroit Institute of Arts (skąd sprowadzono wybitny i przez dekady uznawany za zaginiony obraz Witolda Wojtkiewicza Zielone Świątki),

​- Krajowych i międzynarodowych kolekcji prywatnych, z których wiele obiektów opuściło ściany domów po raz pierwszy od stulecia.

Matematyka awangardy, kim była grupa: "5 + 3 + 1”

​Trzon formacji powołanej w 1905 roku przez studentów i absolwentów krakowskiej ASP stanowiła tytułowa Młodopolska Grupa Pięciu: Leopold Gottlieb, Witold Wojtkiewicz, Wlastimil Hofman, Mieczysław Jakimowicz oraz Jan Rembowski. To oni rzucili wyzwanie skostniałemu akademizmowi i wszechobecnemu Towarzystwu Artystów Polskich „Sztuka”.

​W kuluarach historii sztuki o formacji tej mówi się jednak jako o grupie 5 + 3 + 1. Ta intrygująca formuła doskonale oddaje płynną i otwartą strukturę tamtejszego środowiska:

  • ​5 to żelazny fundament, czyli wymienieni wyżej założyciele,
  •  ​+ 3 oznacza artystów, którzy blisko z nimi współdziałali i okazjonalnie dołączali do wspólnych wystaw; byli to malarz Tymon Niesiołowski, rzeźbiarz Henryk Hochman oraz malarka Bronisława Rychter-Janowska,
  • ​+ 1 symbolizuje duchowego i artystycznego sprzymierzeńca grupy, wybitnego krytyka i publicystę Stanisława Wyspiańskiego, którego autorytet i bezkompromisowość były dla młodych twórców drogowskazem w ich artystycznej rewolucji.

​Paradoks kolekcji Feliksa Jasieńskiego

​Jednym z najbardziej frapujących wątków poruszanych w kontekście tej formacji jest relacja z Feliksem Jasieńskim „Mangghą” – legendarnym krakowskim mecenasem i kolekcjonerem, który w swoim gigantycznym zbiorze przekazanym Muzeum Narodowemu nie posiadał ani jednego obrazu żadnego z członków Grupy Pięciu.

​Powód tego stanu rzeczy tkwi w głębokim konflikcie personalnym i ideowym. Jasieński był arbitrem elegancji i wielkim promotorem sztuki, ale wymagał od artystów lojalności oraz specyficznie rozumianego estetyzmu. Grupa Pięciu, w geście totalnego buntu, ostentacyjnie odcięła się od salonowych układów. Co więcej, młodzi buntownicy dopuścili się aktu bezczelności wobec potężnego krytyka. Witold Wojtkiewicz, znany z ciętego języka i genialnego zmysłu satyrycznego, opublikował w 1905 roku bezwzględną karykaturę Jasieńskiego, uderzając w jego snobizm i pozę „japońskiego” estety. Urażona duma i ostry spór środowiskowy sprawiły, że „Manggha” całkowicie zbojkotował twórczość młodych malarzy, skazując ich – ze swojej perspektywy – na kolekcjonerski niebyt.

​Po 120 latach krakowska wystawa naprawia ten historyczny dąs. Oglądając te pełne grozy, oniryzmu i psychologicznej głębi płótna, trudno oprzeć się wrażeniu, że czas przyznał rację zapomnianym buntownikom. To ekspozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że Młoda Polska miała nie tylko twarz secesyjnej sielanki, ale też drapieżne, nowoczesne oblicze.


Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama