Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wisła Kraków pokonała Wisłę Płock. Angel Rodado nareszcie trafił w Ekstraklasie [BRAMKI]

Wisła Kraków odniosła drugie domowe zwycięstwo w sezonie, pokonując przy Reymonta Wisłę Płock 2:1. Jednym z bohaterów spotkania został Angel Rodado, który po czterech latach oczekiwania zdobył swojego premierowego gola w Ekstraklasie. Na trybunach zasiadło aż 33 tysiące kibiców, którzy byli świadkami niezwykle emocjonującego starcia.
Na zdjęciu Angel Rodado, który po czterech latach oczekiwania zdobył bramkę w Ekstraklasie

Autor: Wisła Kraków

Podziel się
Oceń

Rodado doczekał się debiutanckiego gola w Ekstraklasie

Piątkowe spotkanie przy ulicy Reymonta było wyjątkowe przede wszystkim dla Angela Rodado. Hiszpan, który przez ostatnie sezony należał do najskuteczniejszych zawodników występujących na pierwszoligowych boiskach, po raz pierwszy rozpoczął mecz Ekstraklasy w podstawowym składzie Wisły Kraków. W dwóch wcześniejszych spotkaniach sezonu pojawiał się na murawie jako rezerwowy. Tym razem trener zdecydował się ustawić go za plecami Jordiego Sancheza.

Decyzja szybko przyniosła efekt. W 14. minucie Rodado zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od Marcusa Haglinda-Sangre, zmieniła kierunek lotu i całkowicie zmyliła Rafała Leszczyńskiego. Bramkarz Wisły Płock nie miał szans na skuteczną interwencję, a stadion przy Reymonta eksplodował z radości.

Dla Rodado był to szczególny moment. Napastnik przez lata zapracował na miano jednego z najlepszych strzelców na zapleczu Ekstraklasy, jednak na pierwszego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej musiał czekać aż cztery lata. Premierowe trafienie miało więc dla niego szczególną wartość, a licznie zgromadzona publiczność mogła wspólnie z zawodnikiem świętować przełamanie.

Wisła Płock szybko odpowiedziała

Gospodarze nie mogli jednak długo cieszyć się z prowadzenia. Czternaście minut po trafieniu Rodado Wisła Płock doprowadziła do wyrównania. Said Hamulić wykorzystał podanie Daniego Pacheco, a także nie najlepsze ustawienie krakowskiej defensywy. Napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam z Marcelem Łubikiem i zachował wystarczająco dużo spokoju, aby skierować piłkę do siatki.

Spotkanie nabrało tempa, a obie drużyny pokazywały, że nie zamierzały ograniczać się wyłącznie do defensywy. Wisła Kraków chciała odzyskać prowadzenie przed przerwą, natomiast goście liczyli na kolejne wykorzystanie problemów w obronie gospodarzy.

Ostatecznie to krakowianie schodzili do szatni w lepszych nastrojach. W 37. minucie w polu karnym Wisły Płock doszło do zamieszania, w którym najprzytomniej zachował się Jordi Sanchez. Hiszpan dopadł do piłki i skutecznie zakończył akcję, zdobywając już swoją czwartą bramkę w rozpoczętym niedawno sezonie. Tym samym napastnik potwierdził, że jego znakomita forma z początku rozgrywek nie była przypadkiem.

Ponad 30 tysięcy kibiców na Reymonta

Piątkowe spotkanie miało również wyjątkową oprawę dzięki kibicom Wisły Kraków. Na trybunach pojawiło się ponad 30 tysięcy osób, które stworzyły atmosferę godną jednego z najbardziej wyczekiwanych spotkań początku sezonu. Dla gospodarzy było to drugie domowe spotkanie w nowych rozgrywkach i po raz drugi udało im się sięgnąć po komplet punktów.

Mecz miał również dodatkowy podtekst dla kapitana krakowskiej drużyny Alana Urygi. Obrońca Wisły Kraków w latach 2017–2021 reprezentował bowiem barwy Wisły Płock. Tym razem stanął naprzeciwko klubu, w którym spędził ważny etap swojej kariery.

Po zmianie stron tempo spotkania nieco spadło, jednak obie drużyny miały jeszcze okazje do zmiany wyniku. Zarówno Jordi Sanchez, jak i Said Hamulić mogli po raz drugi wpisać się na listę strzelców. W samej końcówce blisko wyrównania był również Marcin Kamiński. Po jego uderzeniu piłka odbiła się jednak od słupka.

Ostatecznie rezultat nie uległ już zmianie. Wisła Kraków wygrała 2:1 i mogła rozpocząć świętowanie drugiego domowego zwycięstwa w sezonie.

Wisła Kraków z kolejnymi emocjami od początku sezonu

Krakowianie w pierwszych trzech kolejkach pokazali, że ich mecze mogą dostarczać kibicom dużej dawki emocji. W inauguracyjnej kolejce Wisła pokonała u siebie GKS Katowice 2:1. Następnie w wyjazdowym spotkaniu z Piastem Gliwice padło aż siedem bramek, a krakowianie przegrali 3:4.

Po zwycięstwie nad Wisłą Płock bilans zespołu prezentował się więc bardzo interesująco. Drużyna potrafiła zdobywać bramki i stwarzać zagrożenie pod bramką rywali, choć jednocześnie jej defensywa nie zawsze gwarantowała spokój.

Wisła Płock również rozpoczęła sezon zdecydowanie lepiej, niż przewidywała część obserwatorów. Przed rozgrywkami zespół był wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów do walki o utrzymanie. Tymczasem płocczanie najpierw pokonali Raków Częstochowa 2:1, a następnie bezbramkowo zremisowali z Widzewem Łódź.

35 kolejnych wyjazdowych spotkań z golem rywali

Piątkowe spotkanie przyniosło także interesującą statystykę dotyczącą Wisły Płock. Jak wyliczył Wojciech Frączek, płocki zespół wyrównał 17-letni rekord Ekstraklasy dotyczący liczby kolejnych wyjazdowych spotkań, w których tracił przynajmniej jednego gola.

Po dwóch trafieniach Wisły Kraków licznik zatrzymał się na 35 kolejnych meczach wyjazdowych ze straconą minimum jedną bramką. To pokazuje, jak długo utrzymywała się niekorzystna dla płockiego zespołu seria i jednocześnie stanowi jeden z ciekawszych statystycznych akcentów piątkowego spotkania.

Kolejne mecze już 16 sierpnia

Wisła Kraków i Wisła Płock nie będą miały długo czasu na odpoczynek przed kolejną ligową rywalizacją. Oba zespoły swoje spotkania czwartej kolejki Ekstraklasy rozegrają 16 sierpnia o godzinie 20:15.

Krakowską Wisłę czeka wyjazdowe spotkanie z Górnikiem Zabrze. Z kolei Wisła Płock podejmie u siebie Lecha Poznań. Dla obu drużyn będą to kolejne ważne testy po interesującym początku sezonu.

Dla kibiców Wisły Kraków piątkowy wieczór pozostanie jednak przede wszystkim wspomnieniem pierwszego ekstraklasowego gola Angela Rodado. Hiszpan długo czekał na ten moment, a gdy wreszcie trafił do siatki, zrobił to przed ponad 30-tysięczną publicznością. Jego trafienie otworzyło drogę do zwycięstwa, które ostatecznie przypieczętował Jordi Sanchez.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama