Sąd Rejonowy w Tarnowie zakończył głośny, trwający blisko dziesięć miesięcy proces, którym żyła cała Polska. Sędzia Małgorzata Adamczyk uznała biskupa Andrzeja Jeża za winnego zarzucanych mu czynów i skazała hierarchę na dwa lata ograniczenia wolności. Kara ma polegać na potrącaniu 25 proc. jego miesięcznego wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajmy Dzieciom Siłę. Sąd orzekł również nawiązkę na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Sprawa dotyczyła zwlekania z zawiadomieniem służb o przestępstwach seksualnych dwóch księży: ks. Stanisława P. (oskarżonego o skrzywdzenie kilkudziesięciu chłopców) oraz ks. Tomasza K. (oskarżonego o gwałt na osobie małoletniej). Prokuratura domagała się dla biskupa kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, natomiast obrona wnosiła o całkowite uniewinnienie. Był to pierwszy w historii Polski proces, w którym na ławie oskarżonych zasiadł czynny biskup ordynariusz. Wyrok jest nieprawomocny.

Napisz komentarz
Komentarze