Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama
Reklama

Kolejny skandal w PZN?! Coraz więcej kontrowersji w sprawie nominacji olimpijskich!

Polskie narciarstwo alpejskie znalazło się w centrum ogromnego skandalu wizerunkowego i prawnego tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi Mediolan-Cortina 2026. Najlepszy według wytycznych kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich 2026 polski alpejczyk, Michał Jasiczek, który wywalczył historyczne 14. miejsce w Pucharze Europy, został decyzją Zarządu Polskiego Związku Narciarskiego pominięty w oficjalnych nominacjach. Choć sportowiec spełnił najwyższe kryteria kwalifikacyjne, PZN zdecydował się wysłać na igrzyska Piotra Habdasa, argumentując to brakiem aktualnych badań lekarskich Jasiczka w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej (COMS).
Michał Jasiczek, Kamil Bury, PZN, narciarstwo alpejskie, biegi narciarskie, Zimowe Igrzyska Olimpijskie

Autor: PZN

Podziel się
Oceń

Sytuacja nabrała dramatycznego obrotu, gdy zawodnik przebywający na zawodach w Korei Południowej wystosował oficjalne odwołanie do Polskiego Komitetu Olimpijskiego, oskarżając związek o wieloletni mobbing i łamanie zasad fair play. Jasiczek podkreśla, że punkty Pucharu Europy, które dają mu pierwszeństwo w rankingu, zdobył ciężką pracą bez wsparcia systemowego, a stosowanie przez związek różnych punktów wytycznych w zależności od nazwiska zawodnika uznaje za rażącą niesprawiedliwość. Sprawa ta rzuca cień na profesjonalizm największego związku sportów zimowych w Polsce, zwłaszcza że podobne kontrowersje dotyczą także innych dyscyplin, w tym biegów narciarskich.

Kulisy decyzji PZN i kwestia badań w COMS

Głównym powodem, dla którego Zarząd PZN odsunął Michała Jasiczka od startu olimpijskiego, jest rzekome niedopełnienie formalności związanych z badaniami lekarskimi w COMS. Sekretarz Generalny PZN, Tomasz Grzywacz poinformował, że brak tych orzeczeń automatycznie wyklucza braci Michała i Jędrzeja Jasiczków z udziału w najważniejszej imprezie czterolecia. Informację tę potwierdził w wiadomości e-mail Marek Pach, wskazując, że zarząd oparł swoją decyzję na braku dokumentacji medycznej dostarczonej przez pion administracyjny związku.

Rodzina zawodnika przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń, obarczając winą za zaistniałą sytuację pracowników PZN. Dariusz Jasiczek, ojciec zawodnika, skierował do prezesa związku pismo, w którym zaznacza, że to na PZN spoczywa obowiązek zgłaszania kadrowiczów na badania i ustalania terminów w COMS. Według jego relacji, pracownicy związku „zapomnieli” o wpisaniu braci Jasiczków na listę, mimo że pozostali zawodnicy zostali o terminach poinformowani. Co więcej, COMS miał potwierdzić, że nazwiska Jasiczków w ogóle nie figurowały w zgłoszeniu przesłanym przez związek, co sugeruje celowe pominięcie lub rażące zaniedbanie ze strony działaczy.

Kryteria fair play a rzeczywistość nominacji olimpijskich

W sercu konfliktu leżą zatwierdzone przez PZN „Kryteria Startu w Imprezach Głównych”, które w punkcie dotyczącym narciarstwa alpejskiego jasno określają hierarchię powołań. Michał Jasiczek zajmuje w nich pierwsze miejsce dzięki zdobyciu 18 punktów Pucharu Europy, podczas gdy Piotr Habdas zgromadził ich 8. Jasiczek w swoim liście do PKOL wytyka, że związek stosuje wytyczne w sposób wybiórczy – dla jednych zawodników bierze pod uwagę punkty PE (punkt 2), dla innych średnią punktów FIS (punkt 3), a w przypadku Piotra Habdasa zastosowano punkt 2, całkowicie ignorując fakt, że Jasiczek ma tych punktów więcej.

Zawodnik czuje się ofiarą systemowej dyskryminacji, przypominając o swoich studiach na krakowskim AWF i wartościach Pierre’a de Coubertina, które w jego odczuciu zostały przez PZN podeptane. Jak sam pisze: „Jak sportowiec ma stanąć na starcie zawodów ze świadomością, że ci, którzy zarządzają PZN, sami zasady fair play nie przestrzegają?”. Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że Michał Jasiczek posiada ważną umowę zawodniczą podpisaną przez władze związku, a mimo to nie figuruje na oficjalnych listach kadrowych na stronie internetowej PZN, co jest odbierane jako próba medialnego wymazania zawodnika przed ogłoszeniem ostatecznych składów.

Chaos w związku: Przypadki Anieli Sawickiej i Kamila Burego

Skandal z Michałem Jasiczkiem nie jest odosobnionym przypadkiem w tegorocznym procesie nominacji olimpijskich PZN. Podobne zamieszanie towarzyszyło powołaniu Anieli Sawickiej, która pierwotnie również została pominięta w składzie, mimo spełnienia wymaganych kryteriów. Dopiero po rezygnacji Nikoli Komorowskiej wywołanej medialną burzą, Sawicka otrzymała szansę na start, co jednak pozostawiło niesmak i obnażyło brak spójności w działaniach pionu sportowego. Takie sytuacje, według ekspertów, świadczą o fatalnym zarządzaniu komunikacją i braku transparentności wewnątrz organizacji.

Również w biegach narciarskich doszło do zgrzytów – Kamil Bury złożył oficjalne odwołanie od decyzji związku, co potwierdza, że problem „ręcznego sterowania” nominacjami dotyczy wielu dyscyplin zimowych. Kibice i media zwracają uwagę na niską jakość prowadzenia oficjalnych kanałów informacyjnych związku, gdzie brakuje rzetelnych danych rankingowych, co sprzyja szerzeniu się dezinformacji. Wszystkie te incydenty tworzą obraz instytucji, która zamiast wspierać najlepszych sportowców w ich drodze po medale, staje się dla nich największą przeszkodą formalną i psychologiczną.

Oczekiwanie na interwencję PKOL i ostateczną decyzję

Obecnie uwaga opinii publicznej skupiona jest na Polskim Komitecie Olimpijskim, do którego trafiły odwołania poszkodowanych zawodników. Michał Jasiczek, walczący aktualnie o punkty w Pucharze Azji, liczy na to, że PKOL wymusi na PZN przestrzeganie własnych regulaminów i skorygowanie listy startowej w oparciu o suche fakty sportowe, a nie błędy urzędnicze. Rodzina zawodnika domaga się również sprostowania nieprawdziwych informacji przekazywanych mediom przez sekretarza generalnego związku, co ma na celu oczyszczenie dobrego imienia sportowca.

Zakończenie tej sprawy będzie testem dla całego polskiego systemu sportowego i jego zdolności do egzekwowania zasad uczciwości. Jeśli PZN utrzyma swoją decyzję opartą na błędzie, za który sam odpowiada, może to doprowadzić do precedensowych procesów o odszkodowania oraz trwałej utraty zaufania zawodników do struktur związkowych. W narciarskim świecie coraz głośniej mówi się o konieczności zmian w zarządzie, który zamiast celebrować „życiowy wynik” Jasiczka – najlepszy od 25 lat – marnuje potencjał zawodnika w biurokratycznej wojnie.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama