Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama
Reklama

Paraliż na Zakopiance! Masowy protest i blokada drogi na start ferii w Małopolsce [FOTO]

Początek zimowych ferii w województwie małopolskim upłynął pod znakiem ogromnych utrudnień komunikacyjnych na drodze krajowej nr 7, popularnie zwanej zakopianką. W niedzielne popołudnie, 1 lutego 2026 roku, zdesperowani mieszkańcy gmin położonych na południe od Krakowa ponownie wyszli na ulice, aby wyrazić swój kategoryczny sprzeciw wobec planów budowy nowej drogi ekspresowej S7. Protestujący zablokowali przejście dla pieszych w miejscowości Gaj, w rejonie ulicy Wąwozowej, co w połączeniu ze wzmożonym ruchem turystycznym doprowadziło do paraliżu jednej z najważniejszych arterii w regionie.
Zakopianka, Gaj, procent na Zakopiance, Zakopianka, protest, trasa S7

Autor: Sołectwo Lusina

Podziel się
Oceń

Zgromadzenie przyciągnęło mieszkańców Krakowa oraz podkrakowskich gmin, w tym Mogilan, Sieprawia, Myślenic, Świątnik Górnych oraz Wieliczki, którzy wspólnie skandowali hasła „Nie dla S7” oraz „Protestujemy razem”. Manifestacja rozpoczęła się od symbolicznego wycia syren oraz odśpiewania piosenki nawiązującej do odrzucenia wszystkich proponowanych wariantów trasy, oznaczonych literami od A do F. Mimo skrajnie niesprzyjających warunków atmosferycznych i temperatury sięgającej minus 12 stopni Celsjusza, tłum protestujących pozostał na drodze, a koordynator akcji Piotr Sawiec podkreślał determinację społeczności, która nie pozwoli na realizację projektu określanego przez nich mianem „knota”.

Oskarżenia o manipulacje i błędy w projektach GDDKiA

Decyzja o cyklicznym wychodzeniu na drogę krajową jest efektem wielomiesięcznego konfliktu, który eskalował w listopadzie ubiegłego roku, kiedy to mieszkańcy zapowiedzieli protesty odbywające się co dwa tygodnie bez względu na porę roku. Społeczność lokalna z Mogilan i okolicznych miejscowości argumentuje, że ich tereny są już wystarczająco podzielone przez istniejącą zakopiankę oraz planowane inwestycje kolejowe, dlatego nie wyrażają zgody na dalsze szatkowanie ich wiosek nowymi drogami ekspresowymi. Uczestnicy blokady uznali, że fizyczna obecność na jezdni i tamowanie ruchu to jedyna skuteczna metoda, aby ich głos dotarł do decydentów, inwestorów oraz polityków odpowiedzialnych za rozwój infrastruktury.

Protestujący kierują poważne zarzuty pod adresem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz biura projektowego IVIA, oskarżając te instytucje o stosowanie manipulacji oraz ignorowanie podstawowych zasad logiki i matematyki w przygotowywanych analizach. Mieszkańcy twierdzą, że urzędnicy nie odnoszą się merytorycznie do błędów wykazanych przez stronę społeczną, a zamiast dialogu stosują kolejne uniki. Zdesperowani obywatele czują się oszukani procesem planistycznym, który w ich ocenie jest prowadzony w sposób nieprzejrzysty i z góry nastawiony na realizację wariantów szkodliwych dla lokalnych społeczności.

Konflikt samorządowy i próby podziału protestujących

Sytuację dodatkowo zaognia postawa samorządów gmin położonych na wschód od zakopianki, takich jak Niepołomice, Biskupice, Dobczyce, Lubień, Raciechowice, Wiśniowa i Pcim, które podpisały porozumienie sugerujące poprowadzenie trasy S7 przez gminę Mogilany w wariancie modernizacyjnym obecnej drogi. Protestujący w Gaju określają to działanie mianem skandalu, wskazując na paradoks, w którym gminy nieobjęte bezpośrednio projektowaniem drogi po wschodniej stronie już teraz aktywnie lobbują za przesunięciem inwestycji do sąsiadów. Szczególnie napięta sytuacja panuje w Sieprawiu, gdzie Stowarzyszenie Mieszkańców „Nie dla S7” oficjalnie odcięło się od działań swoich władz samorządowych, wydając oświadczenia o braku uzgodnień w sprawie kontrowersyjnego porozumienia.

Uczestnicy niedzielnej blokady są przekonani, że działania te wpisują się w strategię „dziel i rządź”, którą według nich realizuje GDDKiA w celu skłócenia poszczególnych komitetów protestacyjnych. Mieszkańcy Gaju i okolicznych miejscowości zauważają, że dotychczasowa jedność i współpraca grup sprzeciwu przeraziła inwestora, co skutkuje próbami rozbicia wspólnego frontu poprzez angażowanie samorządowców. Protestujący zapowiadają jednak, że nie ulegną presji i będą kontynuować swoje działania oraz punktować błędy urzędników aż do skutku, nie zgadzając się na życie w nieustającej niepewności co do przyszłości swoich domów i gruntów.


Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama