Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama
Reklama

Szokujący wpis Łukasza Wantucha. "Ja się podpisałem 17 razy. Za każdym razem z błędnym PESEL-em"

Przygotowania do krakowskiego referendum weszły w decydującą i zarazem niezwykle burzliwą fazę, a wszystko za sprawą najnowszego wpisu w mediach społecznościowych, którego autorem jest Łukasz Wantuch. Były radny miasta Krakowa podzielił się z opinią publiczną relacją z rozmowy telefonicznej ze swoim znajomym, która wywołała prawdziwą burzę w lokalnym środowisku politycznym. Z opublikowanej relacji wynika, że ów znajomy z pełną premedytacją złożył swój podpis na listach poparcia dla inicjatywy referendalnej aż siedemnaście razy. Szokujący jest nie tylko sam fakt wielokrotnego poparcia inicjatywy przez jedną osobę, ale przede wszystkim metoda działania, polegająca na celowym wpisywaniu błędnego numeru PESEL przy każdej z prób.
Łukasz Wantuch, referendum w Krakowie, podpisy pod wnioskiem o referendum, referendum w Krakowie, Kraków

Autor: FB Łukasz Wantuch/ReferendumKrk

Podziel się
Oceń

W swoim internetowym wpisie Łukasz Wantuch podjął również próbę analitycznego spojrzenia na mechanizm weryfikacji zebranych głosów przez Państwową Komisję Wyborczą. Zauważył on, że do skutecznego zwołania majowego głosowania organizatorzy potrzebują dokładnie pięćdziesięciu ośmiu tysięcy ważnych podpisów, co rodzi pytania o odsetek kart odrzuconych podczas oficjalnego zliczania. Były samorządowiec wysnuł teorię, iż stosunek głosów ważnych do nieważnych będzie stanowił kluczowy wskaźnik nastrojów społecznych i swoisty barometr frekwencji. Jego zdaniem, szybkie osiągnięcie wymaganego progu przy niewielkiej liczbie odrzutów (na przykład zaledwie sześćdziesięciu ośmiu tysięcy zebranych łącznie kart) byłoby złą informacją dla urzędującego prezydenta, podczas gdy konieczność weryfikacji ponad stu tysięcy pozycji w celu znalezienia tych prawidłowych zwiastowałaby poważne kłopoty dla organizatorów.

Prawnokarna analiza procederu według lokalnych samorządowców

Beztroski ton wypowiedzi Łukasza Wantucha spotkał się z natychmiastową i niezwykle stanowczą reakcją innych krakowskich polityków, w tym radnego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Michała Drewnickiego. Zwrócił on bezpośrednio uwagę autorowi wpisu na wagę opisanego czynu, jednoznacznie kwalifikując zachowanie jego znajomego jako przestępstwo wymierzone w demokratyczne procedury państwa. Drewnicki przywołał konkretne przepisy Kodeksu karnego, wskazując na artykuł 248 punkt 6, który penalizuje dopuszczanie się nadużyć przy sporządzaniu list z podpisami obywateli inicjujących referendum. Zgodnie z literą polskiego prawa, tego rodzaju fałszerstwo referendalne jest czynem zagrożonym karą pozbawienia wolności w wymiarze do trzech lat.

Analiza prawna przedstawiona w toku internetowej dyskusji nie zakończyła się jednak na jednym paragrafie, gdyż radny Drewnicki rozszerzył kontekst o artykuł 249 punkt 4 Kodeksu karnego. Przepis ten surowo karze osoby, które podstępem przeszkadzają w sporządzaniu protokołów lub innych dokumentów referendalnych, przewidując za to sankcję w postaci pozbawienia wolności od trzech miesięcy do nawet pięciu lat. Wprowadzanie w błąd organów państwowych poprzez celowe i wielokrotne podawanie fikcyjnych danych osobowych wyczerpuje znamiona wyżej wymienionych czynów zabronionych. Działanie takie nie tylko wydłuża proces weryfikacji i naraża instytucje na dodatkowe koszty, ale przede wszystkim uderza w same fundamenty rzetelności całego procesu obywatelskiego.

Oburzenie opinii publicznej i wezwania do interwencji organów ścigania

Wpis byłego krakowskiego radnego zbulwersował nie tylko przedstawicieli lokalnej sceny politycznej, ale przede wszystkim zwykłych internautów oraz aktywistów społecznych. Komentujący zwrócili uwagę na głęboko nieetyczny wymiar całej sytuacji, w której osoba niegdyś pełniąca funkcję publiczną zdaje się bagatelizować, a wręcz obracać w żart fakt drastycznego łamania prawa przez osobę ze swojego bliskiego otoczenia. Maciej Szczygieł, jeden z uczestników dyskusji, otwarcie zarzucił Wantuchowi chwalenie się w przestrzeni wirtualnej poważnym przestępstwem przeciwko demokracji. Podkreślił on, że informacje o wielokrotnym i fałszywym podpisywaniu list poparcia absolutnie nie powinny stanowić anegdoty, lecz twardy materiał dowodowy wymagający natychmiastowego zbadania.

W przestrzeni publicznej błyskawicznie pojawiły się uzasadnione pytania o prawny i moralny obowiązek zawiadomienia odpowiednich służb o możliwości popełnienia przestępstwa. Część zbulwersowanych obywateli zaczęła wprost zachęcać policję do podjęcia z urzędu działań sprawdzających, oznaczając w komentarzach oficjalne profile formacji mundurowych. Oczekuje się, że organy ścigania oraz prokuratura pochylą się nad tą sprawą, aby rzetelnie zweryfikować prawdziwość słów Łukasza Wantucha i pociągnąć do odpowiedzialności osobę rzekomo fałszującą dane. Cała sytuacja rzuca głęboki cień na wiarygodność trwającej kampanii i z pewnością będzie stanowiła jeden z głównych tematów debaty publicznej w drodze do krakowskiego referendum.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama