Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama

Tragedia w rejonie Rysów. Śmiertelny upadek i dramatyczna akcja TOPR w Tatrach [ZDJĘCIA]

Fatalny początek długiego weekendu w najwyższych partiach polskich Tatr przyniósł tragiczny bilans w rejonie Rysów. W wyniku upadku z dużej wysokości w okolicach wylotu Żlebu Rysa śmierć poniósł mężczyzna, a towarzysząca mu kobieta doznała niezwykle ciężkich, wielonarządowych obrażeń ciała. Skrajnie niekorzystne warunki atmosferyczne, w tym gęsta mgła i opady deszczu, całkowicie uniemożliwiły początkowe wykorzystanie śmigłowca, co zmusiło ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego do przeprowadzenia wielogodzinnej, skomplikowanej operacji lądowej. W całonocnych działaniach ratowniczych, które zakończyły się dopiero późnym wieczorem, zaangażowanych było kilkudziesięciu profesjonalistów.
Podziel się
Oceń

Tragiczny wypadek w Żlebie Rysa i natychmiastowa reakcja turystów

Do tego dramatycznego zdarzenia doszło w czwartek, 4 czerwca 2026 roku, w godzinach popołudniowych na szlaku prowadzącym na najwyższy szczyt Polski. Dokładnie o godzinie 14:15 do centrali Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Zakopanem wpłynęło pilne zgłoszenie od świadków, którzy w rejonie wylotu Żlebu Rysa odnaleźli dwie poszkodowane osoby. Z relacji zgłaszających wynikało jednoznacznie, że turyści runęli w dół z bardzo dużej wysokości, doznając katastrofalnych obrażeń mechanicznych. Jeden z poszkodowanych, dorosły mężczyzna, nie wykazywał już żadnych oznak życia. Z kolei znajdująca się kilkadziesiąt metrów wyżej kobieta przeżyła upadek, jednak jej stan był krytyczny, co wymagało natychmiastowego wdrożenia procedur ratownictwa medycznego.

Zanim na miejsce zdołały dotrzeć pierwsze grupy profesjonalistów, kluczową rolę w ratowaniu życia kobiety odegrali inni obecni na szlaku turyści. To właśnie oni, wykazując się ogromną odpowiedzialnością i przytomnością umysłu, podeszli do rannej i zabezpieczyli ją przed dalszym, bezwładnym osunięciem się po stromym i niebezpiecznym zboczu. Dodatkowo podjęli oni skuteczne działania chroniące poszkodowaną przed gwałtownym wyziębieniem organizmu, które w warunkach wysokogórskich stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia. Kobieta znajdowała się w głębokim szoku urazowym, a wstępne oględziny wskazywały na bardzo poważne i rozległe obrażenia głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej oraz wszystkich kończyn.

Piesza wyprawa ratowników TOPR w ekstremalnych warunkach pogodowych

Zgłoszenie o katastrofie w rejonie Rysów natychmiast uruchomiło procedury alarmowe w bazie TOPR, jednak ratownicy od początku musieli mierzyć się z potężnymi anomaliami pogodowymi. Z powodu skrajnie gęstego pułapu chmur, mgły oraz ulewnego deszczu, policyjny śmigłowiec ratowniczy nie był w stanie wystartować i bezpiecznie dolecieć w rejon tatrzańskich wierzchołków. W tej sytuacji podjęto decyzję o natychmiastowym rozpoczęciu klasycznej, niezwykle wymagającej fizycznie wyprawy pieszej. Pierwszy, elitarny zespół ratowników, poruszający się z maksymalną możliwą prędkością i obciążony sprzętem medycznym, zdołał dotrzeć do poszkodowanych o godzinie 16:48. Po przybyciu na miejsce lekarz wyprawy formalnie potwierdził zgon mężczyzny, po czym wszystkie siły skoncentrowano na stabilizacji funkcji życiowych ciężko rannej kobiety.

Wkrótce w rejon Żlebu Rysa zaczęły docierać kolejne grupy wsparcia, które transportowały na własnych plecach specjalistyczny sprzęt ratowniczy i medyczny niezbędny do przeprowadzenia ewakuacji w tak trudnym terenie. Na wyposażeniu grup znalazły się między innymi specjalistyczne nosze, zaawansowany materac próżniowy stabilizujący urazy ortopedyczne, kompleksowe systemy aktywnego ogrzewania pacjenta oraz pakiety reanimacyjne. Po upływie około godziny, pomimo nieustannie pogarszającej się aury i ciągłych opadów deszczu, ratownicy podjęli decyzję o umieszczeniu poszkodowanej w noszach i rozpoczęciu jej transportu w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. Równolegle inna grupa ratowników przygotowywała ciało zmarłego turysty do zniesienia ze stoku.

Wykorzystanie okna pogodowego i finał skomplikowanej akcji

Najbardziej dramatyczny i technicznie skomplikowany etap akcji polegał na opuszczeniu noszy z ranną kobietą przy użyciu specjalistycznych technik linowych. Ratownicy, ryzykując własnym zdrowiem na śliskich skałach, opuścili poszkodowaną na linach na dystansie około 370 metrów, docierając do formacji skalnej zwanej popularnie Kamieniem. W tym momencie nastąpił nieoczekiwany i krótkotrwały przełom w warunkach atmosferycznych – mgła na chwilę rzedła, co otworzyło tak zwane okno pogodowe. Szansę tę natychmiast wykorzystali piloci śmigłowca TOPR, którzy błyskawicznie nadlecieli nad rejon działań. W pierwszym, priorytetowym locie maszyna podjęła z pokładu ranną kobietę wraz z dwoma asystującymi ratownikami i przetransportowała ją bezpośrednio do Szpitala Powiatowego imienia doktora Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.

Po udanej ewakuacji pacjentki, helikopter niezwłocznie powrócił w Tatry Wysokie, aby dokończyć misję. W drugim locie maszyna przetransportowała ciało zmarłego turysty oraz część ratowników stacjonujących na Buli pod Rysami w rejon schroniska nad Morskim Okiem. Chwilę później warunki pogodowe ponownie uległy gwałtownemu załamaniu, co definitywnie uniemożliwiło dalsze operacje lotnicze i zmusiło śmigłowiec do powrotu do bazy w Zakopanem. Pozostali w górach ratownicy byli zmuszeni do kontynuowania powrotu pieszo, schodząc w dół w strugach deszczu. Cała, niezwykle wycieńczająca akcja ratunkowa, w której bezpośredni udział wzięło 30 profesjonalnych ratowników TOPR, została oficjalnie zamknięta o godzinie 22:00, stając się bolesną przestrogą dla wszystkich osób planujących wyjścia w wyższe partie Tatr podczas zmiennej, wiosennej aury.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama