Topniejące miliony i rosnący deficyt finansowy Wspólnoty 8 Wsi
Kluczowym zarzutem wysuwanym przez grupę uprawnionych jest drastyczny spadek nadwyżki finansowej Wspólnoty w ostatnich latach, co ich zdaniem świadczy o działaniu na szkodę właścicieli. Z przedstawionych danych wynika, że jeszcze w 2021 roku nadwyżka ta wynosiła 9 047 452 zł, podczas gdy na koniec 2025 roku stopniała do poziomu 6 167 750 zł. Oznacza to stratę blisko 3 milionów złotych w ciągu zaledwie czterech lat, przy jednoczesnym generowaniu rocznego deficytu na poziomie około 1 miliona złotych. Sytuacja ta jest dla krytyków zarządu niezrozumiała, zważywszy na stałe i wysokie przychody generowane przez Wspólnotę. Głównymi źródłami dochodu są sprzedaż pozyskiwanego drewna z 3100 ha lasów, wynajem i dzierżawy gruntów oraz obiektów, a przede wszystkim ruch turystyczny w Dolinie Chochołowskiej. Według danych Tatrzańskiego Parku Narodowego, dolinę odwiedza rocznie około 1 miliona turystów (a nawet więcej), co przy cenie biletu wstępu wynoszącej 10 zł powinno generować gigantyczne wpływy. Uprawnieni pytają, na co wydatkowane są te środki i dlaczego kierownictwo nie potrafi utrzymać zysków, doprowadzając do "przejadania" kapitału wypracowanego w latach ubiegłych.
Jako jaskrawy przykład nieefektywnego zarządzania podawany jest rok 2023. Przy 3100 ha lasu, wszystkich przychodach z dzierżaw, najmu oraz biletów wstępu od ponad miliona odwiedzających (szacowanych na 1 200 000 osób), i przy braku znaczących wydatków na inwestycje (praktycznie żadnych, jak twierdzą uprawnieni), zarząd Wspólnoty wygenerował stratę w wysokości około 30 000 zł (dane Wspólnoty). Uprawnieni, szczególnie ci mieszkający w USA, którzy rzadko uczestniczą w zebraniach i mają ograniczoną wiedzę o stanie faktycznym, zaczynają głośno pytać, gdzie zniknęły te wielkie pieniądze. Zarzucają zarządowi, że na zebraniach wiejskich trudno zadać drażliwe pytania, a uzyskanie odpowiedzi jest jeszcze trudniejsze, gdyż spotykają się one z kłótnią ze strony kierownictwa, wybranych komisji leśnych oraz ich pełnomocników, co często prowadzi do rychłego zakończenia obrad bez wyjaśnienia wątpliwości.
Kontrowersyjne umowy rodzinne i brak nowoczesnych systemów rozliczeń
Kolejny pakiet zarzutów dotyczy polityki kadrowej i sposobu zawierania umów przez zarząd Wspólnoty, które zdaniem krytyków faworyzują wąską grupę osób powiązanych z kierownictwem. Uprawnieni pytają, dlaczego kolejka turystyczna dowożąca turystów do Doliny Chochołowskiej znajduje się w rękach rodziny kierownika Wspólnoty oraz osób mu bliskich, a nie została zakupiona z pieniędzy Wspólnoty. Takie rozwiązanie pozwoliłoby, aby całość przychodów z kolejki zasilała kasę Wspólnoty, a nie trafiała do wąskiej grupy zaufanych ludzi pana kierownika. Z informacji uprawnionych wynika, że przychody Wspólnoty z tytułu umowy na obsługę kolejki, która została podpisana do 2028 roku, wynoszą obecnie jedynie około 20 tysięcy złotych, co jest kwotą rażąco niską w stosunku do potencjalnych zysków z tej działalności.
Podobne zastrzeżenia dotyczą najmu restauracji znajdujących się na terenie zarządzanym przez Wspólnotę. Uprawnieni zarzucają, że umowy najmu są w rękach pracowników i bliskich współpracowników zarządu, a czynsze z tytułu najmu nie pokrywają nawet kosztów utrzymania i amortyzacji obu obiektów. Przykładowo, jedna z restauracji jest wynajmowana za około 4 000 zł miesięcznie, a druga za niecałe 2 000 zł, podczas gdy koszty przeprowadzonych remontów i inne nakłady ponoszone przez Wspólnotę są o wiele wyższe. Krytycy pytają, dlaczego nie są organizowane otwarte konkursy na wynajem budynków restauracji, co z pewnością pozwoliłoby uzyskać znacznie wyższy uzysk dla Wspólnoty. Twierdzą, że dywidendy winny trafiać do rąk wszystkich 2100 uprawnionych, a tymczasem obecni "uzurpatorzy" mają swoją kasę dla siebie, działając na szkodę ogółu właścicieli.
W dobie rozwoju technologii uprawnieni dziwią się również brakowi nowoczesnych systemów rejestracji i rozliczeń. Pytają, dlaczego do dzisiejszego dnia u wejścia do Doliny Chochołowskiej nie zostały zainstalowane bramki, które rejestrowałyby każde wejście, co pozwoliłoby na łatwe wyliczenie przychodów z biletów i faktycznej ilości odwiedzających. To samo dotyczy parkingów. Wprowadzenie takich systemów wyeliminowałoby również koszty związane z zatrudnieniem pracowników Wspólnoty do obsługi tych punktów. Uprawnieni podnoszą także kwestię oszczędności w administracji, pytając, dlaczego zarząd nie zatrudnia biura księgowego w outsourcingu, co kosztowałoby około 3 tysięcy złotych miesięcznie, a nie około 20 tysięcy, jak to jest dzisiaj. Generowałoby to około 200 tysięcy złotych oszczędności rocznie, co w perspektywie dziesięciu lat daje kwotę 2 milionów i więcej, która powinna trafiać do kieszeni wszystkich uprawnionych, a nie garstki osób z zarządu.
Gigantyczne wydatki bez widocznych efektów i próby zmiany statutu
Ostatnim obszarem ostrej krytyki są gigantyczne wydatki Wspólnoty w ostatnich latach, które zdaniem części uprawnionych nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Z przedstawionych danych wynika, że od 2017 roku Wspólnota wydatkowała łącznie 43 875 038,44 zł. Z tej kwoty jedynie 4 933 590,38 zł przeznaczono na dofinansowanie wsi, np. dla Ochotniczych Straży Pożarnych i inne cele społeczne. Pozostała, ogromna kwota 38 941 448,03 zł (dane Wspólnoty) została zakwalifikowana jako wydatki na inwestycje i utrzymanie. Uprawnieni kierują do kierownictwa pytanie, na jakie konkretnie inwestycje wydano tak potężne środki. Zauważają, że asfalt do Doliny Chochołowskiej kosztował jedyne 1,6 mln zł, a "gołym okiem" nie widać tych gigantycznych pieniędzy w zrealizowanych inwestycjach.
Frustrację uprawnionych pogłębia brak transparentności i niemożność uzyskania wyjaśnień na zebraniach. Twierdzą, że od wielu lat uprawnieni nie chodzą na zebrania, bo nie wiedzą, jaki jest faktyczny stan Wspólnoty. W ostatnim czasie emocje sięgnęły zenitu podczas prób zmiany statutu Wspólnoty. Zdaniem grupy uprawnionych, była to próba ograniczenia ich wpływu na własność, co odebrali jako próbę przywłaszczenia. Pytają, dlaczego zmiany statutu miałyby im zaszkodzić. Przywołują historyczne przykłady, pytając, czy historia zatoczyła koło i czy obecni "uzurpatorzy", podobnie jak kiedyś ks. Szczurkowski, jego bratanek oraz kasztelan Borowski, oszukali właścicieli, którzy dopiero po wielu latach doczekali się sprawiedliwości. Uprawnieni deklarują, że nie ma dalszego przyzwolenia na taką sytuację, pytając, czy o taką Wspólnotę walczyli ich dziadkowie-spadkodawcy i czy tak ma wyglądać prawo i sprawiedliwość wewnątrz Wspólnoty. Zapowiadają opis kolejnych "grzechów" zarządu, w tym "nieumiarkowania w jedzeniu i piciu", zapraszając do lektury kolejnych odcinków.

Napisz komentarz
Komentarze