Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama

Tragiczny wypadek w Bulowicach. Nie żyje 27-letni policjant [ZDJĘCIA]

We wtorkowy wieczór w Bulowicach doszło do tragicznego wypadku na drodze krajowej nr 52. W wyniku zderzenia motocykla z samochodem osobowym zginął 27-letni mł. asp. Robert Foltyniak, policjant Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tychach. Mężczyzna jechał motocyklem do służby. Mimo podjętej reanimacji jego życia nie udało się uratować. Osierocił roczną córeczkę.
Podziel się
Oceń

Tragiczny wypadek na DK52

Do wypadku doszło we wtorek, 1 września 2026 roku, tuż po godzinie 21 na ulicy Bielskiej w Bulowicach, w ciągu drogi krajowej nr 52. Z dotychczasowych ustaleń policjantów wynika, że uczestnikami zdarzenia byli kierujący motocyklem marki Honda oraz kierowca samochodu osobowego marki Skoda.

Według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy 27-letni mieszkaniec powiatu pszczyńskiego, kierujący Hondą, podczas wykonywania manewru wyprzedzania zderzył się z 35-letnim mieszkańcem województwa pomorskiego prowadzącym Skodę. Jak wynika z przekazanych informacji, również kierujący samochodem podjął w tym czasie manewr wyprzedzania. Doszło do zderzenia, którego konsekwencje okazały się tragiczne.

Motocyklista doznał bardzo poważnych obrażeń. Na miejscu natychmiast podjęto działania ratunkowe, w tym resuscytację krążeniowo-oddechową. Pomimo wysiłków ratowników i prowadzonej reanimacji życia 27-latka nie udało się uratować.

Jechał do służby

Ofiarą wypadku był mł. asp. Robert Foltyniak, funkcjonariusz Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tychach. Jak przekazali jego koledzy, w chwili tragedii jechał motocyklem do służby.

Robert Foltyniak wstąpił do Policji w 2020 roku. Od czterech lat związany był z Wydziałem Ruchu Drogowego, gdzie każdego dnia wykonywał obowiązki związane z zapewnianiem bezpieczeństwa uczestnikom ruchu drogowego. Jego praca wymagała odpowiedzialności, zaangażowania oraz gotowości do podejmowania działań w często trudnych i niebezpiecznych sytuacjach.

Tym razem sam stał się ofiarą tragicznego zdarzenia na drodze. Miał zaledwie 27 lat.

„Odszedł zdecydowanie za wcześnie”

Śmierć młodego policjanta jest ogromnym ciosem nie tylko dla jego zawodowych kolegów, ale przede wszystkim dla jego najbliższych. Robert Foltyniak pozostawił partnerkę oraz roczną córeczkę. Dla rodziny jest to szczególnie bolesna strata, której nie sposób wyrazić słowami.

„Odszedł zdecydowanie za wcześnie, pozostawiając pogrążoną w smutku Rodzinę, bliskich i przyjaciół. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci” – przekazali policjanci, żegnając swojego kolegę.

W opublikowanym pożegnaniu funkcjonariusze podkreślili, że wraz ze śmiercią Roberta odszedł nie tylko policjant, który każdego dnia dbał o bezpieczeństwo na drogach. Odszedł przede wszystkim syn, partner, przyjaciel i ojciec małego dziecka.

Policjanci żegnają swojego kolegę

Komendant Miejski Policji w Tychach, w imieniu własnym, kierownictwa jednostki, policjantów oraz pracowników tyskiej komendy, przekazał rodzinie i najbliższym zmarłego funkcjonariusza wyrazy głębokiego współczucia.

Dla środowiska policyjnego śmierć 27-letniego funkcjonariusza jest szczególnie trudnym doświadczeniem. Robert Foltyniak służył w formacji od kilku lat, a swoją pracę wykonywał w jednym z wydziałów bezpośrednio związanych z bezpieczeństwem na drogach.

„Cześć Jego Pamięci!” – napisali jego koledzy.

Śledztwo ma wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia

Na miejscu tragicznego wypadku prowadzone były czynności pod nadzorem prokuratora. Ich celem jest dokładne ustalenie przebiegu zdarzenia oraz wszystkich jego okoliczności. Policjanci zabezpieczają ślady i materiały, które mogą pomóc w odtworzeniu tego, co wydarzyło się na drodze w chwili zderzenia.

Na obecnym etapie przedstawione informacje dotyczą wstępnych ustaleń służb. Ostateczne przyczyny i odpowiedzialność za wypadek będą przedmiotem prowadzonego postępowania.

Droga była zamknięta, kierowcy korzystali z objazdów

Po wypadku odcinek drogi krajowej nr 52 w miejscu zdarzenia został zamknięty dla ruchu. Służby kierowały kierowców na wyznaczone objazdy. Utrudnienia miały potrwać jeszcze kilka godzin, ponieważ konieczne było przeprowadzenie szczegółowych czynności na miejscu tragedii.

Wypadek w Bulowicach po raz kolejny pokazuje, jak tragiczne konsekwencje może mieć zdarzenie drogowe. Tym bardziej bolesny jest fakt, że ofiarą był młody człowiek, który właśnie zmierzał do pracy, by pełnić służbę i dbać o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Tym razem sam potrzebował pomocy, której mimo ogromnego wysiłku ratowników nie udało się zakończyć szczęśliwie.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama