Dwóch kandydatów nie znalazło się na liście
Przedterminowa kampania wyborcza w Krakowie nabrała nieoczekiwanego tempa. Miejska Komisja Wyborcza prowadziła weryfikację podpisów złożonych przez komitety, a jednym z kluczowych warunków rejestracji kandydatur było przedstawienie co najmniej 3 tys. ważnych podpisów mieszkańców miasta.
Według informacji Interii wymogu tego nie spełnili Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji, oraz Marian Banaś, były prezes Najwyższej Izby Kontroli. W przypadku Banasia komisja oficjalnie potwierdziła odmowę rejestracji kandydatury z powodu zbyt małej liczby ważnych podpisów.
Jednocześnie komisja kontynuowała weryfikację dokumentów dotyczących kolejnych kandydatów. Jak przekazał przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Krzysztof Dyl, sprawdzane były jeszcze listy Bartosza Bocheńczaka, Darii Gosek-Popiołek oraz Sławomira Pietrzyka. Ostateczne decyzje w ich sprawie miały zostać podjęte we wtorek.
Bocheńczak przyznał, że zabrakło podpisów
Sam Bartosz Bocheńczak potwierdził problemy z rejestracją swojej kandydatury. Polityk poinformował, że zabrakło wymaganej liczby ważnych podpisów, mimo że jego sztab zebrał ich niemal 5 tys.
Bocheńczak nie próbował przerzucać odpowiedzialności na komisję wyborczą ani osoby zaangażowane w zbiórkę. Przyznał, że zakładał, iż tak duża liczba zebranych podpisów zapewni odpowiedni margines bezpieczeństwa. Ostatecznie okazało się jednak, że część podpisów nie spełniała wymogów formalnych.
Polityk wziął odpowiedzialność za sytuację i przeprosił wolontariuszy, osoby, które udzieliły mu poparcia, oraz swoich współpracowników. Jednocześnie zapowiedział ponowne przeliczenie podpisów, pozostawiając możliwość zmiany sytuacji po zakończeniu wszystkich procedur.
Ponad 2 tysiące podpisów miało być błędnych
Do sprawy odniósł się również Sławomir Mentzen. Według jego informacji spośród około 5 tys. podpisów zebranych na rzecz Bocheńczaka ponad 2 tys. miały być błędne. Problem miał dotyczyć między innymi podawania przez osoby popierające kandydata adresu zamieszkania zamiast adresu zameldowania.
Jeszcze wcześniej pojawiały się informacje, że po wstępnej weryfikacji za ważne uznano około 2950 podpisów. Oznaczałoby to brak około 50 podpisów do wymaganego prawem minimum.
Sprawa stała się jednym z najpoważniejszych problemów organizacyjnych w kampanii Konfederacji w Krakowie. Ostateczne znaczenie miały jednak mieć wyniki pełnej weryfikacji oraz ewentualne procedury odwoławcze.
Mentzen wyciągnął konsekwencje wobec krakowskich struktur
Problemy z rejestracją Bocheńczaka doprowadziły do zdecydowanej reakcji Sławomira Mentzena. Lider Konfederacji poinformował o odwołaniu Bocheńczaka z funkcji prezesa krakowskiego okręgu partii.
Mentzen podkreślił, że jest rozczarowany sytuacją, a jednocześnie docenił wcześniejsze zaangażowanie Bocheńczaka w działalność polityczną i kampanię wyborczą. Uznał jednak, że przy tak poważnym błędzie organizacyjnym musiały zostać wyciągnięte konsekwencje.
To jednak nie koniec zmian. Zawieszone miały zostać również osoby pełniące funkcje w krakowskich strukturach Konfederacji, a ich indywidualną odpowiedzialność za problemy ze zbiórką podpisów miał ocenić partyjny sąd.
W Krakowie trwała walka o prezydenturę
Weryfikacja podpisów była jednym z najważniejszych etapów przygotowań do przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. Komitety miały czas do czwartku do godziny 16 na dostarczenie list zawierających co najmniej 3 tys. ważnych podpisów mieszkańców.
Łącznie swoje listy poparcia przekazało 12 komitetów. Jeszcze przed zakończeniem całej procedury zarejestrowani zostali Michał Drewnicki z PiS, Monika Piątkowska popierana przez KO i PSL, Jan Hoffman oraz Aleksandra Owca z Partii Razem. W poniedziałek komisja zarejestrowała również Michała Klimka z Konfederacji Korony Polskiej.
Oznaczało to, że walka o krakowski magistrat wchodziła w decydującą fazę, a każdy brakujący podpis mógł przesądzić o obecności kandydata na karcie do głosowania.
Dlaczego Kraków wybiera prezydenta przed terminem?
Przedterminowe wybory były konsekwencją referendum przeprowadzonego w Krakowie 24 maja 2026 roku. Mieszkańcy zdecydowali wówczas o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta miasta przed końcem kadencji.
Po jego odwołaniu premier powierzył tymczasowe kierowanie Krakowem Stanisławowi Kracikowi. Termin przedterminowych wyborów został wyznaczony na 27 września 2026 roku.
Problemy z rejestracją Bocheńczaka i Banasia oznaczały więc istotną zmianę w układzie sił przed głosowaniem. Szczególnie głośno zrobiło się wokół Konfederacji, ponieważ nieuzyskanie wymaganej liczby ważnych podpisów przez jej kandydata doprowadziło nie tylko do problemów z udziałem w wyborach, ale również do zmian personalnych w krakowskich strukturach ugrupowania.

Napisz komentarz
Komentarze