Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama

Miszalski broni SCT: „Krakowianie mają prawo oddychać czystym powietrzem”. Zdrowie czy ideologia?

Początek 2026 roku w stolicy Małopolski upływa pod znakiem jednego z największych sporów społecznych ostatniej dekady. W obliczu narastającej fali protestów głos zabrał Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. W obszernym oświadczeniu włodarz miasta przypomina o setkach przedwczesnych zgonów rocznie spowodowanych smogiem i stanowczo odpiera zarzuty o dyskryminację, wskazując na bezczynność ościennych gmin jako główne źródło problemów krakowian. Czy argumenty zdrowotne przekonają tysiące protestujących, którzy w najbliższą sobotę wyjdą na ulice?
Kraków, Strefa Czystego Transportu, zanieczyszczenie, czyste powietrze, Krakowianie, na sygnale

Autor: FB Aleksander Miszalski

Podziel się
Oceń

Dekada walki o oddech: Od likwidacji kopciuchów do rewolucji komunikacyjnej

Prezydent Aleksander Miszalski w swoim wystąpieniu podkreślił, że Kraków nie jest nowicjuszem w walce o ekologię. Miasto zainwestowało już około 350 milionów złotych w likwidację ponad 45 tysięcy trujących pieców, co przyniosło wymierne efekty: liczba dni z przekroczeniami norm PM10 spadła o setkę w skali roku, a poziom rakotwórczego benzo(a)pirenu obniżył się aż siedmiokrotnie. 

Według prezydenta, wprowadzenie Strefy Czystego Transportu (SCT) od 1 stycznia 2026 roku jest logiczną kontynuacją tych działań, mającą na celu redukcję tlenków azotu ($NO_2$), za których emisję w 85% odpowiada transport drogowy. Miszalski przypomniał, że w Krakowie z powodu zanieczyszczeń powietrza wciąż umiera przedwcześnie nawet 450 osób rocznie, co czyni utrzymanie SCT obowiązkiem moralnym wobec mieszkańców.

Konflikt z „obwarzankiem”: Miszalski punktuje bezczynność gmin ościennych

Jednym z najmocniejszych punktów oświadczenia jest bezpośrednie uderzenie w gminy okalające Kraków. Prezydent nazwał fakt nawiewania smogu z sąsiednich miejscowości „faktem, nie opinią” i oskarżył ościenne samorządy o to, że ich mieszkańcy „trują krakowian swoją bezczynnością”. Odnosząc się do zarzutów o dyskryminację przyjezdnych, włodarz wyjaśnił, że środki pozyskane z opłat za wjazd do SCT mają zostać przekazane tymże gminom w formie ekwiwalentu na dokończenie walki z piecami węglowymi. 

Miasto stoi na stanowisku, że SCT nie jest wymierzona w Krakowian – osoby tu zameldowane i płacące podatki korzystają z bezterminowych zwolnień dla swoich obecnych pojazdów. Restrykcje dotykają głównie przyjezdnych, których auta nie spełniają norm emisyjnych, a którzy każdego dnia wprowadzają do miasta nawet 250 tysięcy samochodów.

Absurdy SCT: Czy opłata 5 zł czyni stary samochód ekologicznym?

Mimo argumentów zdrowotnych, przeciwnicy regulacji wytykają systemowi liczne sprzeczności, które nazywają „strefą czystego absurdu”. Największe kontrowersje budzi mechanizm opłat: w 2026 roku wystarczy zapłacić 5 złotych za dobę (równowartość dwóch godzin postoju), aby pojazd niespełniający żadnych norm ekologicznych mógł legalnie poruszać się po całym obszarze strefy. Krytycy pytają retorycznie: w jaki sposób uiszczenie niewielkiej kwoty do kasy miasta natychmiastowo neutralizuje emisję szkodliwych spalin? 

Kolejnym punktem spornym jest objęcie strefą parkingów typu Park&Ride, co zdaniem wielu mieszkańców gmin ościennych zniechęca do przesiadki na komunikację zbiorową. Absurdem określane jest również dożywotnie zwolnienie dla krakowian, co w praktyce oznacza, że po tych samych ulicach nie może przejechać 11-letni diesel mieszkańca Wieliczki, podczas gdy 30-letni, dymiący pojazd zameldowanego krakowianina może to robić bez przeszkód.

Fakty kontra dezinformacja: Podstawy prawne krakowskiej strefy

Prezydent Miszalski w swoim wpisie odniósł się także do fali krytyki w mediach społecznościowych, określając ją mianem dezinformacji płynącej z anonimowych profili. Podkreślił, że Kraków nie zarabia na SCT i nie służy ona łataniu budżetu, lecz jest wymogiem ustawowym wynikającym z Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych

Zgodnie z nowymi przepisami, miasta powyżej 100 tysięcy mieszkańców, w których przekroczone są normy $NO_2$, mają prawny obowiązek wyznaczenia stref. Dodatkowo prezydent powołał się na Konstytucję RP, która nakłada na władze publiczne obowiązek ochrony zdrowia (art. 68) oraz środowiska (art. 74). Władze miasta przypominają, że mimo odnotowanego spadku stężenia tlenków azotu do poziomu ok. 39,6 μg/m³, wciąż jesteśmy daleko od zaleceń WHO, które wynoszą zaledwie 10 μg/m³.

A Państwo, czy popieracie stanowisko Prezydenta Aleksandra Miszalskiego i wierzycie, że wprowadzone obostrzenia realnie poprawią zdrowie krakowian, czy podzielacie zdanie protestujących o „ideologicznym zamachu na wolność”? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

A 09.01.2026 17:56
Nie! Bo to kretyn!

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama