Dwie tragedie rozegrały się po polskiej stronie Tatr
Sobota okazała się jednym z najbardziej tragicznych dni tego sezonu w Tatrach. Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego prowadzili działania w dwóch różnych miejscach, gdzie doszło do niezależnych od siebie śmiertelnych wypadków.
Pierwsze zgłoszenie dotyczyło turysty, który poruszał się w rejonie Granatów. Z dotychczasowych ustaleń wynikało, że mężczyzna potknął się podczas wędrówki i spadł około 70 metrów w kierunku Dolinki Buczynowej. Upadek z dużej wysokości spowodował rozległe obrażenia, które okazały się śmiertelne. Pomimo podjętych działań ratowniczych życia turysty nie udało się uratować.
Taternik zginął podczas wspinaczki na Mięguszowieckim Szczycie
Do drugiego tragicznego zdarzenia doszło na ścianie Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego. Podczas wspinaczki taternik odpadł od ściany i spadł z wysokości około 50 metrów.
Ratownicy TOPR natychmiast rozpoczęli akcję ratunkową, jednak również w tym przypadku obrażenia odniesione przez mężczyznę były na tyle poważne, że nie pozostawiły szans na jego uratowanie. Partnerka zmarłego wspinacza została bezpiecznie ewakuowana z miejsca zdarzenia przy użyciu śmigłowca. Po zakończeniu działań ratowniczych służby skoncentrowały się na sprowadzeniu ciał obu ofiar z trudno dostępnego terenu.
Trzecia ofiara to 37-letni Polak, który zginął po słowackiej stronie Tatr
Do kolejnego śmiertelnego wypadku doszło również tego samego dnia po słowackiej stronie Tatr. W rejonie Wschodniej Żeruchowej Turni życie stracił 37-letni obywatel Polski, który wspinał się drogą „Cesta cez knihu”.
Słowacka Horská záchranná služba otrzymała zgłoszenie za pośrednictwem numeru alarmowego 112 o odpadnięciu wspinacza od ściany. Osoba zgłaszająca nie miała kontaktu z poszkodowanym, dlatego natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ratunkową.
Na miejsce skierowany został śmigłowiec z ratownikiem górskim oraz lekarzem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Popradu. W międzyczasie partnerce wspinacza udało się dotrzeć do rannego. Zgodnie z telefonicznymi wskazówkami operatora numeru alarmowego rozpoczęła resuscytację krążeniowo-oddechową, walcząc o jego życie do czasu przybycia służb.
Mimo ogromnego wysiłku ratowników życia wspinacza nie udało się uratować
Do akcji włączył się również pracownik Schroniska nad Zielonym Stawem, który zabrał automatyczny defibrylator AED, aby jak najszybciej udzielić pomocy poszkodowanemu. Pomimo sprawnie przeprowadzonej akcji oraz wysiłku wszystkich uczestników lekarz obecny na miejscu mógł jedynie stwierdzić zgon 37-letniego Polaka.
Po zakończeniu działań ciało wspinacza zostało przetransportowane śmigłowcem Lotnictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Republiki Słowackiej do Starego Smokowca, gdzie przekazano je funkcjonariuszom policji oraz lekarzowi prowadzącemu dalsze czynności.
Czarny dzień dla miłośników gór
Miniona sobota zapisała się jako wyjątkowo tragiczny dzień w Tatrach. W ciągu jednego dnia życie straciły trzy osoby – dwie po polskiej stronie gór oraz jedna na Słowacji. Wszystkie zdarzenia pokazały, jak niebezpieczne potrafią być górskie szlaki i drogi wspinaczkowe, szczególnie w wymagającym, wysokogórskim terenie.
Ratownicy apelowali do turystów i wspinaczy o zachowanie szczególnej ostrożności, odpowiednie przygotowanie do wypraw oraz dostosowanie planów do własnych umiejętności i aktualnych warunków panujących w górach. Choć służby ratunkowe zareagowały natychmiast, w przypadku wszystkich trzech wypadków odniesione obrażenia okazały się zbyt poważne, by możliwe było uratowanie poszkodowanych.


Napisz komentarz
Komentarze