Pierwsza runda STS Pucharu Polski przyniosła prawdziwe trzęsienie ziemi. Z rozgrywkami pożegnały się już dwie krakowskie drużyny, które przed rozpoczęciem swoich spotkań były zdecydowanymi faworytami. Wisła Kraków prowadziła w Opolu, ale po czerwonej kartce dla Marko Božicia straciła kontrolę nad spotkaniem i przegrała z Odrą 1:2. Jeszcze większym zaskoczeniem jest odpadnięcie Cracovii, która przez długie fragmenty dominowała nad drugoligowym Zniczem Pruszków, lecz ostatecznie nie potrafiła przypieczętować przewagi. W konkursie jedenastek gospodarze okazali się lepsi.
Wisła prowadziła, ale wszystko zmieniła czerwona kartka
Spotkanie Odry Opole z Wisłą Kraków rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami krakowskich kibiców. „Biała Gwiazda” była aktywna w ofensywie i w 16. minucie objęła prowadzenie. Maciej Kuziemka otrzymał piłkę w okolicach narożnika pola karnego, zszedł do środka i technicznym uderzeniem przy dalszym słupku pokonał bramkarza gospodarzy. Wisła miała więc wynik, którego potrzebowała, a do tego wydawało się, że jest w stanie kontrolować przebieg rywalizacji.
Kluczowy moment nadszedł jednak w 31. minucie. Marko Božić stracił panowanie nad piłką i próbując ją odzyskać, wyprostowaną nogą zaatakował Tomasza Gajdę. Początkowo arbiter pokazał zawodnikowi Wisły żółtą kartkę, ale po analizie powtórki zmienił decyzję i wyrzucił Božicia z boiska. Od tego momentu krakowianie musieli radzić sobie w dziesiątkę.
Wisła zdołała jeszcze zejść do szatni z prowadzeniem 1:0, ale po zmianie stron przewaga liczebna Odry zaczęła przynosić efekty. W 52. minucie Patryk Szysz doprowadził do wyrównania, a osiem minut później Michał Feliks kapitalnym uderzeniem dał gospodarzom prowadzenie. Krakowianie próbowali jeszcze odpowiedzieć, jednak nie zdołali odwrócić losów spotkania. Odra wygrała 2:1 i zameldowała się w kolejnej rundzie.
Dla Wisły to wyjątkowo bolesne pożegnanie z Pucharem Polski. Tym bardziej że krakowianie bardzo dobrze rozpoczęli sezon ligowy po powrocie do Ekstraklasy. W Opolu zabrakło jednak konsekwencji, a gra przez ponad godzinę w osłabieniu okazała się przeszkodą nie do pokonania.
Cracovia dominowała. Zabrakło jednak najważniejszego – skuteczności
Jeszcze bardziej bolesny scenariusz spotkał Cracovię. „Pasy” mierzyły się ze Zniczem Pruszków i przez znaczną część regulaminowego czasu gry wyglądały na zespół zdecydowanie lepszy. Krakowianie długo utrzymywali się przy piłce, tworzyli kolejne sytuacje i zmuszali gospodarzy do głębokiej defensywy.
Cracovia już na początku meczu była blisko zdobycia bramki. Kahveh Zahiroleslam dwukrotnie znalazł się w dogodnej sytuacji, a w jednej z akcji piłkę sprzed linii bramkowej wybił Jarosław Jach. Później swoje okazje mieli między innymi Karol Knap, Dominik Baumgartner, Brahim Traore oraz Sayfallah Ltaief. W pierwszej połowie przewaga krakowian była bardzo wyraźna, a „Pasy” miały aż 73 procent posiadania piłki.
Mimo ogromnej przewagi długo nie udawało się jednak zdobyć bramki. Znicz konsekwentnie bronił, a jego 17-letni bramkarz Norbert Bzowski wyrastał na jednego z bohaterów spotkania. Cracovia naciskała, ale kolejne sytuacje nie przynosiły rozstrzygnięcia.
Hasić dał prowadzenie, ale Znicz doprowadził do dogrywki
W drugiej połowie krakowianie nadal szukali sposobu na przełamanie defensywy gospodarzy. Wreszcie w odpowiednim momencie odpowiedzialność wziął na siebie Ajdin Hasić. Bośniak technicznym uderzeniem pokonał bramkarza Znicza i wydawało się, że Cracovia zrobiła najważniejszy krok w kierunku awansu.
Gospodarze nie zamierzali jednak rezygnować. W doliczonym czasie gry Znicz ruszył do ataku. Po jednej z akcji piłka została zablokowana ręką przez Mauro Perkovicia, a arbiter wskazał na jedenasty metr. Szymon Proczek wykorzystał rzut karny i doprowadził do remisu. Po 90 minutach było 1:1, dlatego konieczna była dogrywka.
Dodatkowe 30 minut również nie przyniosło rozstrzygnięcia. Cracovia próbowała atakować, ale jej akcje często były zbyt koronkowe. Znicz z kolei coraz odważniej szukał swoich szans. W 112. minucie Hasić był o włos od drugiego gola, lecz jego uderzenie przeleciało tuż nad spojeniem. Ostatecznie wszystko rozstrzygnęło się w konkursie rzutów karnych.
W jedenastkach bohaterem gospodarzy został Norbert Bzowski. Mimo że Sebastian Madejski również popisał się świetnymi interwencjami i obronił aż trzy rzuty karne, Cracovia nie wykorzystała swojej szansy. Znicz zwyciężył w konkursie jedenastek 4:3 i sensacyjnie wyeliminował krakowski klub.
Podhale Nowy Targ zagra dalej. „Górale” odwrócili losy meczu
Nie wszystkie małopolskie zespoły mają jednak powody do smutku. Świetnie spisało się Podhale Nowy Targ, które przed własną publicznością pokonało pierwszoligową Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:1.
Goście rozpoczęli spotkanie bardzo dobrze i w 9. minucie objęli prowadzenie. Podhale odpowiedziało w 26. minucie za sprawą Kacpra Talara, doprowadzając do remisu. Po pierwszej połowie oba zespoły schodziły do szatni przy wyniku 1:1. Po zmianie stron nowotarżanie pokazali jednak charakter i zdobyli jeszcze dwie bramki, zapewniając sobie zwycięstwo oraz awans do kolejnej rundy.
To jeden z najlepszych występów małopolskiej drużyny w tej rundzie. Podhale nie przestraszyło się rywala występującego na wyższym szczeblu i po stracie gola potrafiło odpowiedzieć, a następnie przejąć kontrolę nad spotkaniem.
Puszcza Niepołomice bez problemów z rezerwami Wisły Płock
Do kolejnej rundy awansowała również Puszcza Niepołomice. Pierwszoligowiec mierzył się na wyjeździe z rezerwami Wisły Płock i wygrał 2:0.
Spotkanie początkowo było wyrównane, a trener Tomasz Tułacz zdecydował się dać szansę zawodnikom, którzy wcześniej nie odgrywali kluczowych ról w zespole. Z czasem doświadczenie i jakość Puszczy zaczęły jednak brać górę. Niepołomiczanie zdobyli dwie bramki i spokojnie dowieźli zwycięstwo do końcowego gwizdka.
Dla Puszczy najważniejszy jest oczywiście awans. W przeciwieństwie do Wisły Kraków czy Cracovii zespół z Niepołomic uniknął pucharowej pułapki i nadal może marzyć o kolejnych emocjonujących spotkaniach w krajowym pucharze.
Termalica urządziła sobie strzelecki koncert w Suwałkach
Powodów do zadowolenia nie brakuje także w Niecieczy. Bruk-Bet Termalica nie pozostawiła złudzeń trzecioligowym Wigrom Suwałki, wygrywając aż 5:1.
„Słonie” bardzo szybko przejęły inicjatywę. Dominik Biniek dwukrotnie pokonał bramkarza Wigier, a tuż przed przerwą kolejne trafienie dołożył Wojciech Jakubik. Po zmianie stron Jakubik skompletował hat-tricka, zdobywając jeszcze dwie bramki. Gospodarze odpowiedzieli jednym trafieniem Mateusza Bajdura, ale nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki.
Termalica może więc mówić o bardzo udanym początku swojej pucharowej przygody. Szczególnie efektownie zaprezentował się duet Biniek–Jakubik, który odpowiadał za wszystkie pięć goli zespołu z Niecieczy.
Sandecja Nowy Sącz żegna się z Pucharem Polski
Znacznie gorzej potoczyło się spotkanie Sandecji Nowy Sącz. „Biało-Czarni” trafili na trzecioligową Polonię Środa Wielkopolska i przegrali 2:3.
Sandecja dwukrotnie odrabiała straty. Najpierw na gola Piotra Skrobosińskiego odpowiedział Adrian Danek, a po przerwie Patryk Kieliś doprowadził do wyniku 2:2. Decydujące słowo należało jednak do gospodarzy – Jakub Wilczyński po raz drugi w tym meczu znalazł drogę do siatki i zapewnił Polonii awans.
Sytuacja Sandecji stała się jeszcze trudniejsza w końcówce, gdy Bartosz Głogowski zobaczył czerwoną kartkę. Nowosądeczanie nie zdołali już odwrócić losów spotkania i pożegnali się z rozgrywkami.
Beskid Andrychów walczył, ale Śląsk II okazał się skuteczniejszy
Na pożegnanie z Pucharem Polski może liczyć również Beskid Andrychów, choć czwartoligowiec nie ma się czego wstydzić. Zespół z Andrychowa przegrał u siebie ze Śląskiem II Wrocław 1:3.
Beskid rozpoczął spotkanie znakomicie. Już w pierwszej akcji gospodarze otrzymali rzut karny, który na gola zamienił Rostyslav Shkitun. Śląsk II szybko jednak odpowiedział i jeszcze w pierwszej połowie doprowadził do remisu. Po zmianie stron wrocławianie byli skuteczniejsi, zdobyli dwie kolejne bramki i przypieczętowali awans.
Sam wynik nie oddaje jednak w pełni przebiegu rywalizacji. Beskid miał swoje okazje i przez długi czas był dla wyżej notowanego przeciwnika bardzo niewygodnym rywalem. Ostatecznie zdecydowała większa skuteczność zespołu z Wrocławia.
Małopolska z mieszanymi nastrojami
Pierwsza runda STS Pucharu Polski okazała się dla małopolskich klubów niezwykle emocjonująca. Z jednej strony mamy spektakularne odpadnięcia Wisły Kraków i Cracovii, które w swoich spotkaniach były faworytami. Z drugiej – bardzo dobre występy Podhala Nowy Targ i Bruk-Betu Termaliki Nieciecza oraz solidny awans Puszczy Niepołomice.
W kolejnej rundzie zabraknie więc dwóch najbardziej rozpoznawalnych krakowskich klubów, ale Małopolska nadal będzie miała swoich przedstawicieli w walce o Puchar Polski. Podhale, Puszcza i Termalica pokazały, że w tych rozgrywkach nie liczy się wyłącznie ligowa hierarchia. O awansie decydują przede wszystkim charakter, koncentracja i skuteczność – a tych elementów zabrakło kilku zdecydowanym faworytom.
W czwartek swoje spotkanie rozegra jeszcze Wieczysta Kraków.
![Sensacje w Pucharze Polski! Wisła i Cracovia odpadają na starcie [PODSUMOWANIE] Wisła Kraków po słabej grze przegrała z Odrą Opole](https://static2.mjakmalopolska.pl/data/articles/xl-sensacje-w-pucharze-polski-wisla-i-cracovia-odpadaja-na-starcie-podsumowanie-1788382437.jpg)
Napisz komentarz
Komentarze