Zwycięstwo to ma szczególny smak, ponieważ ranga tego starcia była dla Jana Urbana najwyższa od początku jego pracy z narodową kadrą. Wygrana przybliża Polaków do realizacji planu maksimum, jakim jest wyjazd na światowy czempionat, jednak zanim to nastąpi, drużynę czeka decydujące starcie wyjazdowe. Sukces w meczu z Albanią jest efektem nie tylko indywidualnego kunsztu liderów, ale przede wszystkim impulsu, jaki dał zespołowi młody debiutant wchodzący z ławki rezerwowych.
Fatalny błąd i zimny prysznic w pierwszej połowie meczu
Początek spotkania na PGE Narodowym upłynął pod znakiem organizacyjnych problemów oraz nerwowości w szeregach gospodarzy. Zaskoczeniem dla ekspertów był wybór wyjściowej jedenastki, w której Jan Urban postawił na Filipa Rózgę ze Sturmu Graz kosztem Oskara Pietuszewskiego. Atmosferę na stadionie dodatkowo podgrzała usterka techniczna, przez którą kibice nie usłyszeli hymnów narodowych, co wywołało falę gwizdów na trybunach jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Mimo obiecujących pierwszych minut i szansy Roberta Lewandowskiego, polska defensywa popełniła błąd, który mógł przekreślić marzenia o turnieju. W 42. minucie Jan Bednarek zaliczył katastrofalny kiks jako ostatni obrońca, co bezlitośnie wykorzystał Arber Hoxha, mijając Kamila Grabarę i kierując piłkę do pustej bramki. Polacy schodzili do szatni przy wyniku 0:1, a nad Warszawą zawisło widmo bolesnej porażki, która mogła zamknąć drogę do finałowego rewanżu o awans.
Wejście smoka Oskara Pietuszewskiego odmieniło losy spotkania
Przełom nastąpił tuż po przerwie, kiedy Jan Urban zdecydował się na odważną roszadę, wprowadzając na murawę debiutującego w seniorskiej kadrze Oskara Pietuszewskiego. Młody zawodnik FC Porto natychmiast rozruszał polską ofensywę, wprowadzając chaos w szeregach albańskich obrońców swoimi odważnymi rajdami w polu karnym. To właśnie ofensywna presja i dynamiczna gra Pietuszewskiego sprawiły, że Biało-Czerwoni odzyskali wiarę w końcowy sukces i zaczęli seryjnie stwarzać okazje podbramkowe.
Efekt wzmożonych ataków przyszedł po rzucie rożnym, kiedy do dośrodkowanej piłki najwyżej wyskoczył Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji wykorzystał błąd bramkarza Thomasa Strakoshy, który minął się z futbolówką, i pewnym uderzeniem głową wyrównał stan meczu. Trafienie napastnika Barcelony uciszyło krytyków i dodało skrzydeł polskiemu zespołowi, który mimo groźnych kontrataków rywali, konsekwentnie dążył do objęcia prowadzenia i przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę.
Złoty strzał Piotra Zielińskiego i kluczowe interwencje Grabary
Gdy wydawało się, że mecz może zakończyć się podziałem punktów, swoją klasę pokazał Piotr Zieliński. Pomocnik Interu Mediolan w 73. minucie otrzymał precyzyjne podanie od Sebastiana Szymańskiego i mając sporo swobody przed polem karnym, zdecydował się na atomowe uderzenie z około 25 metrów. Piłka po mierzonym strzale wpadła do siatki obok bezradnego Strakoshy, wywołując euforię na trybunach PGE Narodowego i dając Polakom upragnione prowadzenie.
Zanim jednak Zieliński mógł cieszyć się ze "złotego gola", Polaków przed stratą bramki uratował Kamil Grabara. Polski golkiper popisał się genialną interwencją przy stanie 1:1, zatrzymując groźny strzał Albańczyków, co okazało się kluczowym momentem dla losów całego meczu. W końcówce spotkania Biało-Czerwoni musieli jeszcze przetrwać pięć minut doliczonego czasu gry oraz nerwowe starcie, w którym ucierpiał Pietuszewski, ale ostatecznie dowieźli korzystny rezultat do ostatniego gwizdka.
Wielki finał ze Szwecją czyli ostatni krok w stronę mistrzostw świata
Wygrana z Albanią oznacza, że Polacy staną przed ostateczną szansą na wywalczenie biletu na Mundial już w najbliższy wtorek. Rywalem Biało-Czerwonych będzie reprezentacja Szwecji, a mecz zostanie rozegrany na terenie przeciwnika. Spotkanie to zapowiadane jest jako wielki rewanż za baraże z 2022 roku, kiedy to Polska pokonała Szwedów na Stadionie Śląskim, pieczętując swój awans na poprzedni światowy czempionat.
Tym razem zadanie będzie znacznie trudniejsze, gdyż Szwedzi będą chcieli wykorzystać atut własnego boiska i zrewanżować się za tamtą porażkę. Kadra Jana Urbana wyjeżdża jednak na północ Europy w dobrych nastrojach, podbudowana udanym powrotem w meczu z Albanią i świetną formą młodych zawodników. Wtorkowy finał baraży zapowiada się na jedno z najważniejszych wydarzeń w polskiej piłce nożnej ostatnich lat, a stawką będą ogromne emocje i miejsce wśród najlepszych drużyn świata.








Napisz komentarz
Komentarze