Kiedy polityczny interes staje w konflikcie z moralnością, maski opadają. To, co w ostatnich tygodniach wypływa na światło dzienne wokół struktur Koalicji Obywatelskiej, budzi najwyższe obrzydzenie. A jeszcze większe przerażenie wywołuje postawa liderów formacji rządzącej, z premierem Donaldem Tuskiem na czele.
Koszmar w Kłodzku. Bestialstwo zarejestrowane na wideo
Sprawa z Kłodzka to scenariusz z najgorszego horroru. Przez ponad dekadę za zamkniętymi drzwiami rozgrywał się dramat dzieci. W centrum tego piekła znajdowała się Kamila W. (wcześniej używająca nazwiska L.) – lokalna działaczka Platformy Obywatelskiej, społeczniczka, kandydatka w wyborach samorządowych z list formacji Donalda Tuska.
Kobieta usłyszała prawomocny wyrok 6,5 roku więzienia. Za co? Za nieudzielenie pomocy własnej małoletniej córce, która była regularnie i bestialsko gwałcona przez jej byłego męża (skazanego wcześniej na 25 lat więzienia). Na tym jednak nie koniec. Sąd skazał działaczkę KO również za czyny o charakterze zoofilskim. Jak relacjonowały media lokalne oraz osoby, które miały styczność z aktami sprawy, materiał dowodowy opierał się m.in. na wstrząsających nagraniach wideo. Obrazy uwiecznione na taśmach porażały skalą okrucieństwa i patologii.
Monika Wielichowska i zmowa milczenia
Kamila W. nie była anonimową postacią z politycznego marginesu. Była „twarzą z plakatu”, brylowała na partyjnych konwencjach i spotkaniach. W sieci z łatwością można odnaleźć jej zdjęcia z czołowymi politykami Koalicji Obywatelskiej. Szczególne kontrowersje budzi jej zażyłość z obecną wicemarszałek Sejmu RP, Moniką Wielichowską. Obie panie chętnie pozowały do wspólnych fotografii w ramach politycznych kampanii.
Jak dziś reaguje wicemarszałek Wielichowska na fakt, że jej współpracowniczka brała udział w niszczeniu życia własnym dzieciom? Odpowiedzią jest głucha cisza. Żadnego odcięcia się, żadnych słów wsparcia dla ofiar, żadnego potępienia. To klasyczna partyjna „omerta”.
Politycy obozu rządzącego robią wszystko, by sprawę zamieść pod dywan, a wspierające ich media głównego nurtu biorą w tym aktywny udział. Znamienny jest tu przykład stacji TVN24. Jak opisywał portal DoRzeczy.pl, podczas jednego z programów na żywo, gdy tylko gość spróbował poruszyć temat afery pedofilskiej w Kłodzku w kontekście działaczki KO, prowadzący brutalnie uciął wątek. O tym po prostu nie wolno mówić. Jak słusznie zauważano na łamach portalu wPolityce.pl, politycy prawicy tacy jak Michał Woś otwarcie wzywają do przerwania tej szokującej zmowy milczenia. Pytanie jednak, czy ten apel przebije się przez medialny mur ochronny zbudowany wokół rządu.
Złotów: 14 skrzywdzonych dziewczynek i „proceduralne gierki”
Jeśli sprawa z Kłodzka wydaje się wierzchołkiem góry lodowej, to to, co wydarzyło się w Złotowie, całkowicie podważa wiarę w polski wymiar sprawiedliwości. Piotr P. – lokalny szef struktur Platformy Obywatelskiej, trzykrotny kandydat na burmistrza z ramienia tej partii, człowiek z pierwszych stron lokalnych gazet – latami krzywdził dzieci. Prokuratura ustaliła, że ten prominentny działacz zwabiał do siebie i wykorzystywał dziewczynki. Ofiar było aż czternaście!
Sąd pierwszej instancji skazał Piotra P. na 11 lat więzienia. Wydawałoby się, że sprawiedliwości stało się zadość. Nic bardziej mylnego. W styczniu tego roku wyrok został uchylony! Dlaczego? Nie dlatego, że pojawiły się dowody niewinności działacza PO. Powodem był fakt, że w składzie sędziowskim orzekał tzw. „neosędzia”.
Dla Koalicji Obywatelskiej i sprzyjających jej elit sędziowskich polityczna wojna o praworządność okazała się ważniejsza niż trauma czternastu małych dziewczynek. Zbrodniarz wraca do punktu wyjścia, proces ruszy od nowa, a ofiary będą musiały ponownie przeżywać swój koszmar na salach sądowych, odpowiadając na drastyczne pytania. Partyjne gierki i prawniczy żargon zatriumfowały nad bezpieczeństwem dzieci.
Gdzie jest Donald Tusk i jego tropienie afer?
Wobec tych porażających faktów, postawa lidera formacji, premiera Donalda Tuska, jest uosobieniem najczystszej hipokryzji. Nie tak dawno, gdy pojawiały się politycznie wygodne plotki, Tusk grzmiał z mównicy, obiecując bezwzględne rozliczanie pedofilii. To on deklarował, że osobiście zajmie się rzekomym „polskim wątkiem” międzynarodowej afery Jeffreya Epsteina. Domagał się transparentności, żądał głów i zapowiadał zero tolerancji dla krzywdzenia dzieci.
Co zostało z tamtych wielkich słów dzisiaj, gdy pedofile i ich pomocnicy okazują się nosić legitymacje z logo jego własnej partii? Donald Tusk milczy. Nie zwołał w tej sprawie ani jednej konferencji prasowej. Nie potępił Kamili W., nie zażądał wyjaśnień od Moniki Wielichowskiej, nie skrytykował absurdalnego uchylenia wyroku dla Piotra P. ze Złotowa.
Zamiast głośnego rozliczenia, mamy tuszowanie. Zamiast współczucia dla dzieci – polityczną kalkulację. Dopóki w państwie rządzonym przez Koalicję Obywatelską los ofiar będzie uzależniony od przynależności partyjnej ich oprawców, nie możemy mówić o żadnej sprawiedliwości. Skrzywdzone dzieci nie mają barw politycznych. Najwyższy czas, by klasa polityczna i wspierające ją media przestały odwracać wzrok, chroniąc swoich kolegów i koleżanki z list wyborczych.








Napisz komentarz
Komentarze