Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama
Reklama

Kacper Tomasiak srebrnym medalistą olimpijskim. Sensacja w Predazzo!

Cóż to był za niesamowity konkurs olimpijski na skoczni normalnej. Polska doczekała się pierwszego medalu podczas igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, a jego autorem został sensacyjny debiutant, Kacper Tomasiak. 19-letni skoczek urodzony w Bielsku-Białej wytrzymał ogromną presję towarzyszącą finałowej serii na normalnej skoczni w Predazzo, oddając fenomenalny skok na odległość 107 metrów. Dzięki nienagannemu stylowi i wysokim notom sędziowskim, młody reprezentant Polski zdołał wywalczyć srebrny krążek, ustępując miejsca jedynie Niemcowi, Philippowi Raimundowi.
Kacper Tomasiak, Philipp Raimund, Igrzyska Olimpijskie, Kamil Stoch, Paweł Wąsek, skoki narciarskie

Autor: PZN/Julia Piątkowska - FIS

Podziel się
Oceń

Sukces nastolatka przyszedł w momencie największej próby dla polskiej kadry prowadzonej przez Macieja Maciusiaka, stając się jedynym radosnym akcentem po serii bolesnych porażek innych reprezentantów. Tomasiak, który od początku sezonu imponował formą i spokojem, zajmując wysoką 14. lokatę w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w pełni wykorzystał swój olimpijski debiut. Jego wyczyn przyćmił występy utytułowanych gwiazd światowego formatu, czyniąc go nowym liderem biało-czerwonych na skoczni.

Dramat legendy i niespełnione nadzieje polskich kibiców w Predazzo

Podczas gdy młodość triumfowała, smutne pożegnanie z normalnym obiektem olimpijskim zaliczył Kamil Stoch, który w swoim ostatnim sezonie w karierze przeżył prawdziwy sportowy dramat. Trzykrotny mistrz olimpijski, dokładnie 12 lat po swoim złotym sukcesie w Soczi, zajął odległe 38. miejsce, kończąc rywalizację już po pierwszej serii. Lądowanie na 100. metrze nie pozwoliło mu na nawiązanie walki z czołówką, a bezlitosna tabela wyników pokazała, że legenda skoków przegrała m.in. z egzotycznymi rywalami z Chin i Słowacji.

Równie bolesny występ zanotował Paweł Wąsek, który mimo szumnych zapowiedzi trenera Maciusiaka o wprowadzeniu trzech zawodników do finału, zakończył konkurs na 35. pozycji. Strategia sztabu szkoleniowego, polegająca na postawieniu na zawodnika powracającego po przerwie od startów, okazała się w tym przypadku nieskuteczna, pozostawiając Tomasiaka jako jedynego Polaka w drugiej serii. Ta sytuacja uwypukliła zmianę pokoleniową w polskiej kadrze, gdzie młody debiutant musiał samodzielnie dźwigać ciężar oczekiwań milionów fanów.

Fenomenalna walka o podium i złoto dla bezkonkurencyjnego Niemca

Finałowa runda konkursu dostarczyła kibicom zgromadzonym w Predazzo niesamowitych emocji, a poziom rywalizacji stał na najwyższym światowym poziomie. Piekielnie trudne zadanie przed Tomasiakiem postawił Gregor Deschwanden, który skoczył 107 metrów, zmuszając Polaka do oddania skoku niemal idealnego. Reprezentant Polski odpowiedział tą samą odległością, ale dzięki wybitnym ocenom za styl — w tym pojawiającym się notom "19,5" — zdołał wyprzedzić Szwajcara i przesunąć się na pozycję medalową.

Ostatecznie triumfatorem zawodów został Philipp Raimund, który prowadził już po pierwszej serii skokiem na 102 metry. Choć w finale Niemiec wylądował pół metra bliżej od Tomasiaka, zaliczka punktowa z pierwszej próby wystarczyła mu do wywalczenia złotego medalu olimpijskiego. Skład podium uzupełniony przez polskiego nastolatka to ogromne zaskoczenie, biorąc pod uwagę fakt, że za ich plecami znaleźli się tacy faworyci jak Ryoyu Kobayashi, Andreas Wellinger czy liderzy klasyfikacji generalnej, którzy nie wytrzymali presji w najważniejszym konkursie czterolecia.


Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama