Finał sądowej batalii o dobre imię wielickiego radnego
Sprawa swój początek miała na przełomie lutego i marca 2025 roku, kiedy to radne Monika Zamarlik oraz Julia Kubać publicznie zarzuciły Bartłomiejowi Krzychowi zaniedbanie obowiązków przewodniczącego rady społecznej przy gminnym ośrodku zdrowia (SPZLO). Radne twierdziły w mediach społecznościowych, że Krzych, zamiast informować członków rady o posiedzeniach, zajmował się "szerzeniem nienawiści w Internecie". Sąd Rejonowy w Wieliczce, a następnie Sąd Okręgowy w Krakowie, uznały te twierdzenia za kłamliwe i uderzające w dobre imię samorządowca, nakazując oskarżonym publiczne przeprosiny oraz zapłatę nawiązki.
Bartłomiej Krzych podkreśla, że od początku wskazywał radnym na możliwość łatwej weryfikacji faktów, jednak te świadomie brnęły w dezinformację. Jak wynika z materiału dowodowego, zawiadomienia o posiedzeniach trafiały na skrzynki mailowe radnych wielokrotnie, co potwierdzili powołani świadkowie, w tym pracownicy ośrodka zdrowia. Radny w rozmowie z redakcją zaznaczył, że mimo miażdżących dowodów, oskarżone do samego końca odrzucały propozycje ugody, wybierając drogę sądową, która zakończyła się dla nich prawomocną porażką.
Szokujące kulisy rozprawy i oskarżenia o faszyzm
Przebieg rozprawy apelacyjnej dostarczył obserwatorom emocji rzadko spotykanych w sprawach o zniesławienie, a zachowanie oskarżonych radnych wywołało zdumienie nawet u doświadczonych uczestników postępowań. Według relacji Bartłomieja Krzycha, na sali rozpraw padły skrajnie ostre sformułowania, w tym próby upolitycznienia czysto merytorycznego sporu o procedury zawiadamiania rady. Radna Monika Zamarlik miała stwierdzić w mowie końcowej, że ewentualne zwycięstwo Krzycha w tym procesie będzie oznaczało "zwycięstwo Polski faszystowskiej i antysemickiej", co radny uznał za szczyt arogancji i próbę dyskredytacji jego osoby w oczach sądu.
Napięta atmosfera panowała również na linii z pełnomocnikami radnych KO, co zaowocowało złożeniem skargi do Okręgowej Rady Adwokackiej. Prawnicy oskarżonych mieli próbować wymusić na sądzie zakaz nagrywania rozprawy, mimo uzyskanej wcześniej przez radnego zgody na rejestrację jawnego posiedzenia. Krzych podkreśla, że mimo obecności trzech adwokatów po stronie oskarżonych, prawda obroniła się sama, choć droga do niej była wybrukowana licznymi wnioskami o wyłączenie kolejnych sędziów, co dodatkowo przedłużało postępowanie.
Polityczne standardy i etyka w wielickim samorządzie
Wyrok sądu stał się pretekstem do głębszej dyskusji nad standardami etycznymi osób pełniących funkcje publiczne w Wieliczce. Bartłomiej Krzych zwrócił uwagę na kontrast między społeczną działalnością a politycznymi synekurami, wskazując, że radna Zamarlik po zdobyciu mandatu z list Koalicji Obywatelskiej zasiadła w radzie nadzorczej spółki Powiatowy Park Rozwoju. Radny zaznaczył, że podczas gdy on sam rezygnuje z wynagrodzeń za pracę społeczną, oskarżające go osoby czerpią zyski z podmiotów kontrolowanych przez ich zaplecze polityczne, często pozostających w stanie likwidacji.
Prawomocne rozstrzygnięcie sądu ma być, według radnego Otwartej Wieliczki, sygnałem dla innych samorządowców, że wolność słowa nie oznacza przyzwolenia na bezkarne kłamanie w celu wyeliminowania przeciwnika politycznego. Krzych wyraził nadzieję, że wyrok ten poprawi jakość debaty publicznej i zachęci niezależne osoby do angażowania się w życie miasta bez strachu przed oszczerstwami. Podkreślił przy tym, że choć jest odporny na krytykę, nigdy nie przekracza granicy kłamstwa, a walka o transparentność finansów gminy pozostaje jego priorytetem mimo nieustannych ataków.
Konsekwencje wyroku i przyszłość relacji w Radzie Miejskiej
Zapadły wyrok, choć określany przez Bartłomieja Krzycha jako łagodny, nakłada na radne konkretne obowiązki, których wykonanie będzie bacznie obserwowane przez opinię publiczną. Warunkowe umorzenie postępowania na okres jednego roku oznacza, że oskarżone muszą rygorystycznie przestrzegać porządku prawnego, a publiczne przeprosiny mają stanowić zadośćuczynienie za wyrządzone krzywdy wizerunkowe. Radny przyznał, że zrezygnował z funkcji w radzie społecznej ośrodka zdrowia, mając dość jałowych sporów, które odciągały go od ważnych spraw merytorycznych, takich jak zagospodarowanie przestrzenne czy ochrona środowiska.
Sprawa ta pokazała również kryzys zaufania wewnątrz lokalnych struktur samorządowych, gdzie radni o najniższej frekwencji na posiedzeniach merytorycznych wykazują największą aktywność w mediach społecznościowych. Finał procesu przed krakowskim sądem kończy pewien etap, ale Bartłomiej Krzych nie wyklucza dalszych kroków prawnych, jeśli na sali sądowej doszło do kolejnych naruszeń jego dóbr osobistych. Samorządowiec kończy batalię z poczuciem satysfakcji, że jako osoba działająca bez pomocy adwokata, zdołał obronić swoje racje przed zmasowanym atakiem politycznym.

Napisz komentarz
Komentarze