Ekologia czy legislacyjna pułapka?
Sprawa ustanowienia użytku ekologicznego w Raciborsku ciągnie się od kwietnia 2024 r. kiedy właściciel wykarczował teren nazywany Panoramą Raciborska w celu budowy osiedla domów. Na wniosek okolicznych mieszkańców grupa radnych zaczęła dążyć do ustanowienia użytku ekologicznego. Po kilku nieudanych próbach 15 kwietnia 2026 użytek ekologiczny został ustanowiony uchwałą grupy radnych, którzy mimo sprzeciwu Burmistrza i negatywnych opinii prawników urzędu, postanowili objąć ochroną 15 hektarów gruntów prywatnych w Raciborsku. Choć cel – ochrona przyrody – brzmi szlachetnie, diabeł tkwi w szczegółach. W tym samym dniu radni przegłosowali również studium zagospodarowania, gdzie przeznaczali teren pod zabudowę mieszkaniową, co jest sprzeczne z użytkiem ekologicznym..
Dodatkowo zapisy uchwały z jednej strony nakładają obowiązek usuwania roślinności inwazyjnej, z drugiej – kategorycznie zakazują stosowania chemii rolniczej oraz używania ciężkiego sprzętu.
– To oznacza, że właściciel pochyłej łąki o powierzchni kilku boisk piłkarskich, chcąc pozbyć się chwastów zgodnie z prawem, powinien wyjść w pole z motyką. To absurd, który nie ma nic wspólnego z realną ochroną przyrody – komentują przedstawiciele Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka.
Komisja bez odpowiedzi
W miniony poniedziałek sprawa stanęła na Komisji Ochrony Środowiska. Atmosfera była gęsta, zwłaszcza że na sali zabrakło urzędników i strony społecznej – pojawili się jedynie sami radni.
Radny Bartłomiej Krzych (Stowarzyszenie Otwarta Wieliczka) wprost zapytał przewodniczącą komisji, Julię Kubać, o realne skutki przegłosowanych przepisów. Pytania były proste: Kto ma plewić? Za czyje pieniądze? I czy gmina może wejść na prywatny teren bez zgody właściciela?
Odpowiedzi nie było. Przewodnicząca nie potrafiła sprecyzować, jak w praktyce ma wyglądać realizacja ochrony czynnej na 15 hektarach prywatnej ziemi. Mimo to, większość komisji (radni: Julia Kubać, Monika Zamarlik, Ludwik Gawor, Włodzimierz Hartabuz) przegłosowała odpowiedź do Wojewody, twierdząc, że wszystko jest w najlepszym porządku. Odmienne zdanie podtrzymał jedynie radny Grzegorz Sendorek, krytykując zarówno treść, jak i tryb procedowania uchwały.
Wojewoda bierze lupę
Pewność siebie radnych może zostać zweryfikowana szybciej, niż się spodziewają. Wojewoda Małopolski, po skargach stowarzyszenia i właścicieli gruntów, wszczął postępowanie wyjaśniające. Prawnicy organu nadzoru badają, czy Rada Miejska nie wyszła poza swoje uprawnienia, dopisując do uchwały zakazy, których nie ma w ustawie o ochronie przyrody (m.in. zakaz stosowania nawozów czy ciężkiego sprzętu).
Jeśli Wojewoda uzna, że radni „popłynęli” w radosnej twórczości legislacyjnej, uchwała może zostać uchylona w całości lub w części.
Widmo milionowych odszkodowań
Spór o chwasty to tylko wierzchołek góry lodowej. Największym zagrożeniem dla budżetu Wieliczki są roszczenia odszkodowawcze. Ustanowienie użytku ekologicznego na terenach, które w planach zagospodarowania mogły służyć pod zabudowę, to de facto zablokowanie ich wartości rynkowej.
– Obrona tej uchwały to działanie na szkodę gminy – podsumował radny Krzych. Jeśli właściciele gruntów pójdą do sądów, Wieliczka może stanąć przed koniecznością wypłaty wielomilionowych rekompensat za ograniczenie prawa własności.
Decyzja Wojewody zapadnie około 20 maja. Czy Raciborsko stanie się precedensem, gdzie deweloper zamiast budować domy, będzie ganiał z motyką, czy raczej pomnikiem politycznej buty i legislacyjnego absurdu? Do tematu będziemy wracać.

Napisz komentarz
Komentarze