Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama

Demagog demaskuje! Boty i fejkowa gra podczas kampanii antyreferendalnej w Krakowie!

W sieci trwa bezpardonowa i wysoce zorganizowana walka o polityczną przyszłość stolicy Małopolski. Zbliżające się wielkimi krokami głosowanie w sprawie odwołania obecnego prezydenta miasta stało się celem zmasowanej kampanii dezinformacyjnej. Jak wynika z najnowszego śledztwa przeprowadzonego przez analityków serwisu Demagog, w przestrzeni mediów społecznościowych operuje rozbudowana siatka kont i zautomatyzowanych profili, która w sposób skoordynowany manipuluje opinią publiczną, celowo zniechęcając mieszkańców do wizyty przy urnach w nadchodzącym referendum.
Źródło: Demagog
Referendum w Krakowie, Aleksander Miszalski, a tak botów, boty, portal demagog, demagog, fejki, boty
Podziel się
Oceń

Skoordynowana siatka kont w obronie prezydenta Krakowa

Zbliżające się referendum, zaplanowane na 24 maja, zdecyduje o tym, czy Aleksander Miszalski dokończy swoją kadencję na stanowisku prezydenta miasta. Aby wynik nadchodzącego głosowania został prawnie uznany za wiążący, do urn musi udać się minimum 158 tysięcy uprawnionych mieszkańców, co stanowi równowartość trzech piątych frekwencji z ubiegłorocznych wyborów samorządowych. Włodarz miasta przyjął jawną strategię politycznego bojkotu, oficjalnie apelując do swoich zwolenników o pozostanie w domach w dniu głosowania. Niska frekwencja jest bowiem najskuteczniejszym sposobem na unieważnienie całej procedury, co w polskiej praktyce samorządowej jest zjawiskiem powszechnym, a w tym konkretnym przypadku stało się głównym celem obozu rządzącego miastem.

Równolegle do oficjalnych komunikatów płynących z magistratu, w przestrzeni wirtualnej toczy się znacznie mniej transparentna gra, którą precyzyjnie prześwietlili eksperci portalu Demagog. Śledztwo ujawniło istnienie powiązanej ze sobą grupy kilkudziesięciu profili społecznościowych, wśród których prym wiedzie strona SokzBuraka, a wtórują jej liczne konta operujące pod szyldami inicjatyw obywatelskich. Publikowane z niezwykłą precyzją czasową komunikaty mają za zadanie stworzyć iluzję masowego, oddolnego sprzeciwu wobec inicjatorów referendum. Zjawisko to do złudzenia przypomina metody zidentyfikowane już podczas poprzedniej kampanii wyborczej, kiedy identyczne struktury cyfrowe angażowały się w zorganizowany czarny PR wymierzony w głównych kontrkandydatów obecnej administracji.

Manipulacje wokół rzekomych fałszerstw podpisów i procesy sądowe

Jednym z głównych wektorów ataku zidentyfikowanej siatki jest konsekwentne podważanie legalności samego procesu referendalnego poprzez powielanie fałszywych statystyk i wprowadzanie w błąd krakowskich wyborców. Zorganizowane grupy kolportowały w internecie sensacyjne doniesienia, jakoby aż jedna trzecia ze 134 tysięcy zebranych podpisów należała do osób dawno zmarłych. Precyzyjna analiza faktów przeprowadzona przez weryfikatorów obala jednak tę narrację, gdyż zakwestionowane 28 procent poparcia wynikało w głównej mierze z braku praw wyborczych weryfikowanych osób oraz prozaicznych błędów w adresach zamieszkania i numerach PESEL. W rzeczywistości oficjalna weryfikacja urzędnicza wykazała zaledwie 48 przypadków danych należących do osób nieżyjących, co stanowi ułamek promila i w żaden sposób nie potwierdza tez o masowym fałszerstwie dokumentacji.

Kampania internetowych oszczerstw w krótkim czasie przeniosła się również na sale sądowe, gdzie w trybie wyborczym rozpatrywano pozwy przeciwko lokalnym działaczom politycznym. Prominentni przedstawiciele środowiska rządzącego publicznie oskarżali organizatorów zbiórki podpisów o powiązania z rosyjską mafią poprzez znaną giełdę kryptowalut, co ostatecznie zostało stanowczo zdementowane przez niezależnych dziennikarzy śledczych głównego nurtu. Mimo zawartych przed sądem ugód i niekorzystnych dla oskarżycieli wyroków, kontrolowana siatka botów z pełną premedytacją kontynuowała dystrybucję szkalujących materiałów wideo, publikując je na wielu profilach jednocześnie zaledwie w kilkunastominutowych odstępach, co dowodzi pełnej automatyzacji tego procederu.

Polityczne spiski i straszenie mieszkańców radykalnymi scenariuszami

Kolejnym etapem internetowej operacji było wykreowanie atmosfery strachu poprzez sugerowanie istnienia tajnego paktu politycznego, który miałby w najbliższym czasie przejąć całkowitą władzę nad Wawelem. Boty i konta wspierające bojkot masowo udostępniały identyczne w treści wpisy, ostrzegające krakowian przed rzekomą radykalną koalicją prawicy i lokalnych struktur opozycyjnych. Aby zintensyfikować przekaz emocjonalny, kolportowano absurdalne tezy o rzekomych planach likwidacji zabytkowej dzielnicy żydowskiej w przypadku powodzenia majowego referendum odwoławczego. Skala i czas publikacji tych treści, wypuszczanych nierzadko we wczesnych godzinach porannych w idealnej synchronizacji co do minuty, jednoznacznie wskazuje na użycie zaawansowanych narzędzi dystrybucji treści zarządzanych z jednego centrum operacyjnego.

W ramach budowania fałszywego obrazu poparcia społecznego dla obecnego prezydenta, wspomniana siatka posunęła się również do bezpośredniego manipulowania wizerunkiem lokalnych środowisk kibicowskich. W skoordynowanych akcjach profile satelickie powielały informacje o rzekomej całkowitej lojalności fanów Wisły Kraków wobec władz miasta, co bardzo szybko spotkało się z chłodnym przyjęciem i gorącymi sporami na autentycznych forach zrzeszających sympatyków tego klubu. Działania zdemaskowane na przestrzeni ostatnich tygodni przez serwis Demagog bezsprzecznie dowodzą, że krakowska kampania referendalna stała się poligonem doświadczalnym dla inżynierii społecznej, gdzie sztucznie generowany ruch internetowy ma na celu realne wpłynięcie na podstawowe procesy demokratyczne w mieście.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama