Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama

Wielkanocny dreszczowiec przy Reymonta. Wisła Kraków dwukrotnie odrabia straty i wygrywa

W Wielkanocny Poniedziałek kibice zgromadzeni na stadionie w Krakowie byli świadkami niezwykle widowiskowego spektaklu, w którym Wisła Kraków pokonała Górnika Łęczna 3:2. Spotkanie to od samego początku dostarczało ogromnych emocji, a losy zwycięstwa ważyły się niemal do ostatniego gwizdka, mimo że wszystkie bramki padły w pierwszej części meczu. Choć „Biała Gwiazda” przystępowała do tej rywalizacji w roli faworyta i lidera tabeli, musiała włożyć mnóstwo wysiłku, by dwukrotnie odrobić straty i ostatecznie zainkasować komplet punktów. Zwycięstwo nad ekipą z Lubelszczyzny pozwoliło krakowianom umocnić się na prowadzeniu w ligowej stawce, jednak sama gra gospodarzy w ostatnim czasie budziła pewne wątpliwości ekspertów.
Wisła Kraków, górnik Łęczna, pierwsza liga, piłka nożna, Biała Gwiazda, Angel Rodado, zwycięstwo Wisły Kraków
Podziel się
Oceń

Przed meczem podkreślano, że Górnik Łęczna odzyskał wysoką formę, czego najlepszym dowodem była ich niedawna, przekonująca wygrana 3:0 nad czołowym zespołem bieżącego sezonu – Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Takie zestawienie sił zapowiadało trudną przeprawę dla Wisły, co znalazło odzwierciedlenie w przebiegu pierwszej połowy poniedziałkowego starcia.

Ofensywna dominacja Wisły i błyskawiczny kontratak Górnika

Od pierwszego gwizdka sędziego Wisła Kraków narzuciła rywalom bardzo trudne warunki, zmuszając zespół z Łęcznej do głębokiej defensywy. Krakowianie zdominowali środkową strefę boiska i niemal nie opuszczali połowy przeciwnika, co skutkowało seryjnie wykonywanymi rzutami rożnymi i stałym zagrożeniem pod bramką Łukasza Budziłka. Mimo tak wyraźnej przewagi optycznej gospodarzy, to goście jako pierwsi zadali skuteczny cios, wykorzystując swoją premierową okazję do wyjścia z kontratakiem.

W 11. minucie gry Jakub Myszor przeprowadził dynamiczną akcję prawym skrzydłem, po czym precyzyjnie dograł piłkę w pole karne do Branislava Spacila. Słowak zachował zimną krew, ogrywając obrońcę Darijo Grujcicia i pewnym strzałem pokonał Patryka Letkiewicza, uciszając na moment trybuny w Krakowie. Bramka ta była klasycznym przykładem skuteczności Górnika, który potrafił przetrwać oblężenie własnej bramki, by przy pierwszej nadarzającej się sposobności objąć prowadzenie w meczu.

Festiwal bramek przed przerwą i skuteczny pościg za wynikiem

Odpowiedź „Białej Gwiazdy” była niezwykle szybka i efektowna, co przywróciło wiarę w końcowy sukces wśród sympatyków gospodarzy. W 19. minucie James Igbekeme przejął futbolówkę w środku pola i podał do Frederico Duarte, który zdecydował się na atomowe uderzenie z dystansu. Piłka uderzona z około 30 metrów wpadła do siatki tuż przy słupku, nie dając bramkarzowi żadnych szans na interwencję. Radość z wyrównania nie trwała jednak długo, gdyż po zmarnowanej „setce” Angela Rodado, Górnik ponownie wyszedł na prowadzenie w 29. minucie po celnej główce Mateusza Hołowni.

Wisła nie zamierzała się poddawać i jeszcze przed udaniem się do szatni zdołała nie tylko wyrównać, ale i objąć prowadzenie, którego nie oddała już do końca spotkania. Najpierw w 37. minucie Julius Ertlthaler sprytnie rozegrał rzut wolny, podając do Marko Bozicia, który obrócił się z piłką i trafił przy bliższym słupku. Zaledwie cztery minuty później sam Ertlthaler wpisał się na listę strzelców, popisując się precyzyjnym uderzeniem z dystansu, które ustaliło wynik spotkania na 3:2. Ta niezwykle intensywna faza meczu pokazała siłę charakteru lidera, który potrafił błyskawicznie reagować na błędy własnej defensywy.

Stabilizacja gry w drugiej połowie oraz uraz kluczowego snajpera

Po zmianie stron tempo spotkania nieco spadło, a Wisła skupiła się przede wszystkim na mądrym zarządzaniu wypracowaną przewagą i kontrolowaniu boiskowych wydarzeń. Choć krakowianie nadal posiadali optyczną przewagę i gościli pod bramką rywali, w ich akcjach brakowało ostatniego, precyzyjnego podania, które pozwoliłoby definitywnie zamknąć mecz czwartym golem. Górnik Łęczna z kolei próbował szukać swoich szans w ataku pozycyjnym, jednak ich próby ofensywne były skutecznie rozbijane przez coraz pewniej grającą linię obrony gospodarzy.

Końcowy sukces został jednak okupiony poważnym zmartwieniem dla sztabu szkoleniowego i kibiców Wisły Kraków. W ostatnich minutach pojedynku groźnie wyglądającej kontuzji doznał Angel Rodado, który po nieszczęśliwym upadku na murawę nie był w stanie kontynuować gry i musiał zostać zmieniony. Na ten moment nie podano jeszcze oficjalnej diagnozy dotyczącej stanu zdrowia hiszpańskiego snajpera, jednak jego ewentualna dłuższa absencja byłaby ogromnym osłabieniem dla zespołu walczącego o utrzymanie pozycji lidera. Mimo tego incydentu, wiślacy dowieźli korzystny rezultat do końca, dopisując do swojego dorobku trzy niezwykle cenne punkty.

Wisła Kraków - Górnik Łęczna 3:2 (3:2)

Bramki: 

  • 0:1 Spacil, 

  • 1:1 Duarte 19, 

  • 1:2 Hołowania 29, 

  • 2:2 Bozić 37, 

  • 3:2 Ertlthaler 41.

Wisła: Letkiewicz - Giger, W. Biedrzycki (61 Uryga), Grujcić, Lelieveld (90 Krzyżanowsk) – Duda (82 Carbo), Igbekeme – Duarte (82 Kuziemka), Ertlthaler, Bozić – Rodado (90 Omić).

Górnik: Budziłek - Nowogoński, Kruk (72 Szabaciuk), Gucek, Jaroszyński, Hołownia (B. Biedrzycki) - Orlik, Deja, Kryeziu (62 Ahmedov), Myszor (62 Paryzek) - Spacil (46 Janaszek).

Sędziował: Piotr Urban (Warszawa). 

Żółte kartki: Rodado - B. Biedrzycki. 

Widzów: 23 630.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama