Trudna lokalizacja źródła ognia na pograniczu trzech miejscowości
Pierwsze sygnały o niebezpieczeństwie pojawiły się późnym popołudniem w poniedziałek, kiedy nad kompleksem leśnym rozciągającym się między Podczerwonem, Czarnym Dunajcem a Piekielnikiem zauważono gęste kłęby dymu. Mimo widocznych oznak pożaru, precyzyjne wskazanie miejsca, w którym wybuchł ogień, okazało się nie lada wyzwaniem dla przybyłych na miejsce pierwszych zastępów straży pożarnej. Rozległy i niejednorodny teren sprawił, że ratownicy z OSP Podczerwone oraz OSP KSRG Piekielnik musieli prowadzić wielogodzinne, intensywne poszukiwania zarzewia ognia w gęstym poszyciu.
Przełom w akcji nastąpił dzięki wykorzystaniu drona z kamerą termowizyjną, dostarczonego przez strażaków z OSP KSRG Lipnica Wielka – Centrum. Wykorzystanie bezzałogowego statku powietrznego pozwoliło na spojrzenie na płonący kompleks z góry i dokładne określenie współrzędnych pożaru, co było kluczowe dla dalszych działań gaśniczych. Dopiero po namierzeniu dokładnego punktu, w którym rozwijał się żywioł, możliwe było skierowanie tam odpowiednich sił i środków, choć dotarcie do celu wciąż wymagało pokonania znacznych przeszkód terenowych.
Skomplikowana logistyka i wielogodzinna operacja gaśnicza w lesie
Dojazd ciężkich wozów bojowych do serca lasu okazał się skrajnie utrudniony ze względu na brak utwardzonych dróg oraz specyfikę podmokłego podłoża w tym regionie. W obliczu narastającego zagrożenia i trudności logistycznych, dowództwo podjęło decyzję o wezwaniu dodatkowego wsparcia z okolicznych jednostek. Na miejsce zadysponowano strażaków z OSP KSRG Czarny Dunajec, OSP Koniówka oraz specjalistyczny zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Nowym Targu, co pozwoliło na utworzenie skutecznego frontu walki z żywiołem.
W bezpośrednie działania gaśnicze zaangażowanych było łącznie kilkudziesięciu funkcjonariuszy i druhów, którzy musieli ręcznie dostarczać sprzęt i linie gaśnicze w głąb lasu. Praca w takich warunkach jest wyczerpująca i wymaga doskonałej koordynacji, zwłaszcza w porze nocnej, kiedy widoczność jest ograniczona do minimum. Dzięki sprawnej współpracy jednostek ochotniczych i zawodowych, pożar udało się skutecznie odizolować, a następnie dogasić, zapobiegając jego dalszej ekspansji na sąsiadujące tereny torfowiskowe i leśne.
Specyfika i zagrożenia pożarów na terenach torfowiskowych
Pożary torfowisk należą do jednych z najtrudniejszych operacji dla służb ratunkowych ze względu na zjawisko tak zwanego ognia podziemnego. W przeciwieństwie do klasycznych pożarów lasu, gdzie płomienie trawią roślinność na powierzchni, na torfowiskach ogień może tlić się głęboko pod ziemią, niszcząc strukturę gleby organicznej przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Takie pożary charakteryzują się bardzo dużą emisją toksycznego dymu oraz trudnością w całkowitym ugaszeniu, gdyż woda często nie dociera do najniższych warstw palącego się złoża.
Tereny, na których występują torfowiska, stwarzają dodatkowe niebezpieczeństwo dla pracujących tam strażaków i sprzętu. Wypalony od spodu grunt traci swoją stabilność, co może prowadzić do powstawania ukrytych zapadlisk i pułapek ogniowych. Dodatkowo, niska wilgotność podłoża w okresach suszy sprawia, że wystarczy iskra, by zainicjować proces spalania, który jest niemal niemożliwy do wykrycia z poziomu wzroku w jego początkowej fazie. Dlatego na takich obszarach kluczowe znaczenie ma profilaktyka oraz monitoring z wykorzystaniem dymomierzy i urządzeń termowizyjnych.

Napisz komentarz
Komentarze