Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama
Reklama

Nocna walka z żywiołem pod Czarnym Dunajcem. Strażacy użyli dronów, by namierzyć ogień

W poniedziałek 4 maja na trudnodostępnym pograniczu miejscowości Podczerwone, Czarny Dunajec oraz Piekielnik wybuchł groźny pożar lasu, który postawił w stan gotowości liczne siły ratownicze z powiatu nowotarskiego. Akcja gaśnicza, trwająca wiele godzin w skomplikowanym terenie, wymagała zaangażowania kilkudziesięciu strażaków oraz wykorzystania nowoczesnych technologii rozpoznania powietrznego, aby precyzyjnie zlokalizować źródło ognia. Dzięki determinacji ratowników oraz wsparciu specjalistycznego sprzętu, udało się opanować zagrożenie, zanim płomienie rozprzestrzeniły się na większy obszar leśny.
Podhale, pożar lasu, pożar terenu torfowisk, podczerwone, Czarny Dunajec, Piekielnik, Orawa, Podhale, powiat nowotarski
Za pomocą drona udało się zlokalizować pożar na granicy Podczerwonego, Czarnego Dunajca i Piekielnika
Podziel się
Oceń

Trudna lokalizacja źródła ognia na pograniczu trzech miejscowości

Pierwsze sygnały o niebezpieczeństwie pojawiły się późnym popołudniem w poniedziałek, kiedy nad kompleksem leśnym rozciągającym się między Podczerwonem, Czarnym Dunajcem a Piekielnikiem zauważono gęste kłęby dymu. Mimo widocznych oznak pożaru, precyzyjne wskazanie miejsca, w którym wybuchł ogień, okazało się nie lada wyzwaniem dla przybyłych na miejsce pierwszych zastępów straży pożarnej. Rozległy i niejednorodny teren sprawił, że ratownicy z OSP Podczerwone oraz OSP KSRG Piekielnik musieli prowadzić wielogodzinne, intensywne poszukiwania zarzewia ognia w gęstym poszyciu.

Przełom w akcji nastąpił dzięki wykorzystaniu drona z kamerą termowizyjną, dostarczonego przez strażaków z OSP KSRG Lipnica Wielka – Centrum. Wykorzystanie bezzałogowego statku powietrznego pozwoliło na spojrzenie na płonący kompleks z góry i dokładne określenie współrzędnych pożaru, co było kluczowe dla dalszych działań gaśniczych. Dopiero po namierzeniu dokładnego punktu, w którym rozwijał się żywioł, możliwe było skierowanie tam odpowiednich sił i środków, choć dotarcie do celu wciąż wymagało pokonania znacznych przeszkód terenowych.

Skomplikowana logistyka i wielogodzinna operacja gaśnicza w lesie

Dojazd ciężkich wozów bojowych do serca lasu okazał się skrajnie utrudniony ze względu na brak utwardzonych dróg oraz specyfikę podmokłego podłoża w tym regionie. W obliczu narastającego zagrożenia i trudności logistycznych, dowództwo podjęło decyzję o wezwaniu dodatkowego wsparcia z okolicznych jednostek. Na miejsce zadysponowano strażaków z OSP KSRG Czarny Dunajec, OSP Koniówka oraz specjalistyczny zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Nowym Targu, co pozwoliło na utworzenie skutecznego frontu walki z żywiołem.

W bezpośrednie działania gaśnicze zaangażowanych było łącznie kilkudziesięciu funkcjonariuszy i druhów, którzy musieli ręcznie dostarczać sprzęt i linie gaśnicze w głąb lasu. Praca w takich warunkach jest wyczerpująca i wymaga doskonałej koordynacji, zwłaszcza w porze nocnej, kiedy widoczność jest ograniczona do minimum. Dzięki sprawnej współpracy jednostek ochotniczych i zawodowych, pożar udało się skutecznie odizolować, a następnie dogasić, zapobiegając jego dalszej ekspansji na sąsiadujące tereny torfowiskowe i leśne.

Specyfika i zagrożenia pożarów na terenach torfowiskowych

Pożary torfowisk należą do jednych z najtrudniejszych operacji dla służb ratunkowych ze względu na zjawisko tak zwanego ognia podziemnego. W przeciwieństwie do klasycznych pożarów lasu, gdzie płomienie trawią roślinność na powierzchni, na torfowiskach ogień może tlić się głęboko pod ziemią, niszcząc strukturę gleby organicznej przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Takie pożary charakteryzują się bardzo dużą emisją toksycznego dymu oraz trudnością w całkowitym ugaszeniu, gdyż woda często nie dociera do najniższych warstw palącego się złoża.

Tereny, na których występują torfowiska, stwarzają dodatkowe niebezpieczeństwo dla pracujących tam strażaków i sprzętu. Wypalony od spodu grunt traci swoją stabilność, co może prowadzić do powstawania ukrytych zapadlisk i pułapek ogniowych. Dodatkowo, niska wilgotność podłoża w okresach suszy sprawia, że wystarczy iskra, by zainicjować proces spalania, który jest niemal niemożliwy do wykrycia z poziomu wzroku w jego początkowej fazie. Dlatego na takich obszarach kluczowe znaczenie ma profilaktyka oraz monitoring z wykorzystaniem dymomierzy i urządzeń termowizyjnych.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama