Nocny alarm w uzdrowisku i jednoczesne zgłoszenia o zagrożeniu
Dramatyczne wydarzenia rozpoczęły się kilkanaście minut po godzinie trzeciej nad ranem, kiedy do stanowiska kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach wpłynęło pierwsze dramatyczne zgłoszenie. Dokładnie o godzinie 3:14 służby zostały zaalarmowane o ogniu trawiącym duży, drewniany budynek o charakterze pensjonatowym w samym centrum Parku Zdrojowego. Gdy pierwsze zastępy lokalnej ochotniczej straży pożarnej ruszyły na ratunek, sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, odsłaniając kolejny front walki z żywiołem.
Zaledwie sześć minut później, o godzinie 3:20, dyspozytorzy odebrali drugie wezwanie z tej samej miejscowości, pierwotnie dotyczące pożaru zarośli w sąsiedztwie sanatorium Biawena. Druhowie z OSP Wysowa-Zdrój, będący już w trasie do pierwszego zdarzenia, dostrzegli łunę ognia nad kolejnym obiektem i natychmiast przekazali meldunek o konieczności podziału sił. Okazało się, że w odległości niespełna jednego kilometra od płonącego pensjonatu intensywnym pożarem objęta została drewniana altana rekreacyjna, co zmusiło dowódców do natychmiastowej zmiany strategii i wezwania potężnych posiłków z sąsiednich miejscowości.
Skala zniszczeń w Parku Zdrojowym i trudna akcja gaśnicza
Najtrudniejsza sytuacja panowała w Parku Zdrojowym, gdzie ogień bardzo szybko opanował dwukondygnacyjny budynek mieszkalno-pensjonatowy wykonany w całości z drewna. Jak poinformował młodszy brygadier Konrad Abram, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach, w momencie przybycia strażaków obiekt był już całkowicie objęty rozwiniętym pożarem od strony zachodniej. Ogień błyskawicznie piął się po wysuszonej konstrukcji ku górze, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla sąsiadującego drzewostanu parku, co wymagało podania silnych strumieni wody w natarciu i obronie.
Do walki z żywiołem w tym rejonie skierowano potężne siły składające się z dwunastu pojazdów bojowych, w tym specjalistycznych wozów bojowych z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Gorlic oraz licznych jednostek ochotniczych z Wysowej, Uścia Gorlickiego, Gładyszowa, Smerekowca, Śnietnicy, Brunarów i Banicy. Łącznie na miejscu pracowało sześćdziesięciu wykwalifikowanych ratowników, którzy przez wiele godzin, aż do świtu, usiłowali opanować sytuację. Na miejsce wezwano również pogotowie energetyczne w celu odłączenia napięcia w zagrożonej sieci oraz patrole policji zabezpieczające rejon prowadzonych operacji.
Drugi pożar przy sanatorium i podejrzenie celowego działania
Równolegle do działań w parku, trzy zastępy straży pożarnej w sile czternastu ratowników walczyły z pożarem wspomnianej altany niedaleko sanatorium Biawena. W tym przypadku strażacy zastali już mocno rozwinięty pożar całej konstrukcji, która z racji swoich niewielkich gabarytów i łatwopalnych materiałów spłonęła doszczętnie w krótkim czasie. Szybka interwencja pozwoliła jednak na ugaszenie zarzewi ognia i niedopuszczenie do rozprzestrzenienia się pożaru na okoliczną infrastrukturę uzdrowiskową oraz pobliski las, co mogłoby doprowadzić do katastrofy o znacznie większych rozmiarach.
Zbieżność czasowa obu tych groźnych incydentów, a także odległość dzieląca oba obiekty, od samego początku budziły poważne wątpliwości u kierujących akcją gaśniczą. Przedstawiciele gorlickiej straży pożarnej oficjalnie potwierdzili, że w przypadku obu nocnych pożarów w Wysowej jako bardzo prawdopodobną przyczynę bierze się pod uwagę celowe podpalenie. Sprawą zajmują się obecnie policyjni śledczy oraz biegły z zakresu pożarnictwa, którzy zabezpieczają ślady na pogorzeliskach w celu ustalenia dokładnych okoliczności i tożsamości ewentualnego sprawcy bądź sprawców tych zdarzeń.
Napisz komentarz
Komentarze