Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
NEWSY :
Reklama

Internauci podważają narrację DIOZ. Kontrowersje wokół pożaru i zbiórki

Pożar samochodu DIOZ na Podhalu wywołał ogromne emocje i falę komentarzy w internecie. Organizacja przekonuje, że pojazd został celowo podpalony w związku z jej działalnością dotyczącą koni z Morskiego Oka, a następnie uruchomiła zbiórkę na milion złotych. W sieci pojawiły się jednak pytania dotyczące wartości samochodu, jego statusu własnościowego, zakresu zniszczeń oraz bardzo szybkiego uruchomienia zbiórki. Część krytyków DIOZ zaczęła publicznie podważać przedstawianą przez organizację wersję wydarzeń. Trzeba jednak podkreślić, że żadne z tych wątpliwości same w sobie nie stanowią dowodu na celowe działanie organizacji, a przyczyny pożaru powinny zostać ustalone przez odpowiednie służby.
Internauci podważają narrację DIOZ. Kontrowersje wokół pożaru i zbiórki
Podziel się
Oceń

Pożar samochodu i natychmiastowa fala emocji

W nocy z soboty na niedzielę w miejscowości Leśnicy doszło do pożaru samochodu, który – według informacji przedstawianych przez DIOZ – był wykorzystywany przez organizację w jej działalności. Ogień poważnie uszkodził pojazd. DIOZ od początku przedstawiało zdarzenie jako celowy atak i wiązało go z konfliktem dotyczącym koni wykorzystywanych w transporcie turystów do Morskiego Oka.

W komunikatach organizacji pojawiły się bardzo mocne sformułowania dotyczące rzekomego udziału mieszkańców Podhala. DIOZ mówiło o podpaleniu samochodu przez „Górali”, a w jednym z przekazów pojawiło się nawet określenie „Wołyń 2.0”. Tak daleko idące twierdzenia wzbudziły dodatkowe kontrowersje, ponieważ na moment publikacji materiału nie przedstawiono opinii publicznej wyników postępowania, które jednoznacznie wskazywałyby sprawcę lub potwierdzały motyw.

Warto przy tym zachować podstawową zasadę: jeżeli doszło do podpalenia, sprawca powinien zostać ustalony i ponieść odpowiedzialność. Nie można jednak przed zakończeniem postępowania przypisywać winy konkretnej osobie ani całej grupie mieszkańców.

Pożar auta DIOZ na Podhalu. Milionowa zbiórka i oskarżenia Górali o podpalenie [FOTO, FILMY]

Milionowa zbiórka po pożarze

Jednym z elementów, który szczególnie mocno zwrócił uwagę internautów, była uruchomiona po pożarze zbiórka. DIOZ informował, że zniszczony samochód był wart ponad 500 tys. zł, jednocześnie apelując o zebranie miliona złotych na odbudowę taboru ratunkowego i dalszą działalność.

Sama różnica między deklarowaną wartością pojazdu a kwotą zbiórki nie jest oczywiście dowodem żadnych nieprawidłowości. Organizacja może bowiem zbierać środki nie tylko na zakup jednego samochodu, ale również na inne pojazdy, wyposażenie, naprawy czy zabezpieczenie swojej działalności. W takiej sytuacji kluczowa staje się jednak transparentność – darczyńcy powinni wiedzieć, jaki jest dokładny cel zbiórki i w jaki sposób zgromadzone środki mają zostać wykorzystane.

To właśnie kwestia finansowa stała się jednym z głównych punktów krytyki w internecie.

„Prawda o DIOZ 2.0” stawia pytania

W mediach społecznościowych pojawił się mocny wpis strony „Prawda o DIOZ 2.0”, której autorzy zakwestionowali część informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej. Jednocześnie już na początku zastrzegli, że nie zamierzają twierdzić, iż DIOZ samo podpaliło samochód, ponieważ – jak podkreślili – nie posiadają dowodów, które pozwalałyby na postawienie takiego zarzutu.

Autorzy wpisu skupili się przede wszystkim na szeregu pytań dotyczących samego pojazdu. Według przedstawionej przez nich argumentacji samochód miał być oznaczony nazwą prywatnej firmy „Instytut Ochrony Zwierząt”, a nie bezpośrednio DIOZ. Autorzy wskazują również na dokument, który miał być wcześniej prezentowany przez aktywistów i który – w ich ocenie – wskazuje na leasing pojazdu przez firmę Impuls-Leasing.

Te informacje wymagają jednak szczegółowej weryfikacji dokumentów i nie powinny być automatycznie traktowane jako dowód jakiegokolwiek nadużycia. Sam fakt leasingowania samochodu przez określony podmiot nie przesądza bowiem o tym, kto faktycznie korzystał z pojazdu ani na jakich zasadach.

Ile naprawdę wart był samochód?

Kolejne pytania dotyczą podawanej wartości samochodu. W oficjalnym przekazie DIOZ wartość pojazdu została określona na ponad 500 tys. zł.

Krytycy organizacji twierdzą natomiast, że rzeczywista wartość samochodu może być zdecydowanie niższa. Pojawiają się również pytania o to, czy podana kwota odnosiła się wyłącznie do samego pojazdu, czy uwzględniała również specjalistyczne wyposażenie znajdujące się w jego wnętrzu.

Bez przedstawienia dokumentów zakupu, umowy leasingowej, danych dotyczących modelu i wyposażenia oraz – przede wszystkim – niezależnej wyceny nie sposób jednak jednoznacznie rozstrzygnąć tej kwestii.

Dlatego w tym przypadku bardziej właściwe jest mówienie o pytaniach i wątpliwościach, a nie o udowodnionych nieprawidłowościach.

Awantura na drodze do Morskiego Oka. Policja usuwała protestujących DIOZ [FOTO]

Internauci zwracają uwagę na zakres zniszczeń

Kolejną kwestią poruszaną przez przeciwników DIOZ jest zakres uszkodzeń samochodu. W internecie pojawiły się materiały pokazujące pojazd po pożarze, a część komentujących zwraca uwagę, że nie wszystkie elementy samochodu zostały zniszczone przez ogień.

To również nie przesądza jednak o przebiegu zdarzenia. Samochód może zostać poważnie uszkodzony przez pożar, nawet jeżeli część podzespołów pozostanie w stosunkowo dobrym stanie. Zakres zniszczeń powinien zostać oceniony przez rzeczoznawcę oraz biegłych, a w przypadku prowadzonego postępowania również przez osoby odpowiedzialne za ustalenie przyczyn powstania ognia.

Dlatego publikowane w internecie zdjęcia mogą być podstawą do zadawania pytań, ale nie zastępują profesjonalnej ekspertyzy.

Kontrowersje wokół szybkości uruchomienia zbiórki

Największe emocje wśród części internautów wzbudziła jednak szybkość, z jaką po pożarze pojawiła się zbiórka. Autorzy krytycznego wpisu wskazują, że pożar miał wydarzyć się około godziny 2 w nocy, a już około godziny 2:50 na stronie Pomagam.pl miała być widoczna zbiórka związana ze zdarzeniem.

Jeżeli wskazane godziny są prawidłowe, rzeczywiście jest to bardzo krótki czas. Nie oznacza to jednak automatycznie, że zbiórka była przygotowana wcześniej ani że samo przygotowanie zbiórki dowodzi jakiegokolwiek celowego działania. Do takiego wniosku potrzebne byłyby dodatkowe, niezależne dowody.

Szybka reakcja może mieć również prozaiczne wyjaśnienie – organizacja mogła dysponować gotowymi procedurami, dostępem do konta zbiórkowego i osobami odpowiedzialnymi za komunikację kryzysową. Z punktu widzenia darczyńców zasadne jest jednak pytanie o to, jak dokładnie została ustalona kwota miliona złotych i jakie konkretne wydatki ma ona pokryć.

Internet podzielony po obu stronach konfliktu

Pożar samochodu stał się kolejnym punktem zapalnym w konflikcie dotyczącym działalności DIOZ na Podhalu. Organizacja od dłuższego czasu prowadzi działania przeciwko obecnemu modelowi transportu turystów do Morskiego Oka i domaga się zasadniczych zmian. Po pożarze zapowiadała kontynuowanie swoich działań.

W internecie pojawiła się ogromna liczba komentarzy. Część użytkowników bezkrytycznie popiera DIOZ i traktuje pożar jako kolejny dowód zagrożenia, z jakim mają mierzyć się aktywiści. Inni podchodzą do sprawy zdecydowanie bardziej sceptycznie i pytają o przedstawiane przez organizację informacje.

Niepokojące jest natomiast to, że w dyskusji coraz częściej pojawiają się oskarżenia, których nie potwierdzają żadne oficjalne ustalenia. Dotyczy to przede wszystkim oskarżeń kierowanych pod adresem mieszkańców Podhala i nazywanie ich "Goralenvolk" 

Zanim zapadną ustalenia, potrzebne są dowody

Cała sprawa wymaga przede wszystkim chłodnej analizy. Jeżeli ktoś podpalił samochód, nie ma znaczenia, czy był mieszkańcem Podhala, przeciwnikiem DIOZ czy przypadkową osobą. Powinien zostać wykryty i odpowiedzieć za swoje działanie.

Równie ważne jest jednak to, aby żadna organizacja ani żadna grupa jej przeciwników nie zastępowała pracy policji i prokuratury własną narracją. Odpowiedzialność karna nie może być ustalana w mediach społecznościowych.

Tak samo pytania dotyczące zbiórki powinny być rozstrzygane przede wszystkim poprzez dokumenty, wyceny i transparentne rozliczenia. Darczyńcy mają prawo wiedzieć, na co przeznaczane są przekazywane przez nich pieniądze.

Podsumowanie wydarzeń. Co wiadomo o pożarze w Leśnicy?

W nocy z soboty na niedzielę w Leśnicy doszło do pożaru samochodu wykorzystywanego przez DIOZ. Zdarzenie miało miejsce około godziny 2 w nocy w rejonie jednego z pensjonatów. Pojazd został poważnie uszkodzony, a DIOZ określił jego wartość na ponad 500 tys. zł. Organizacja od początku przedstawiała pożar jako celowy atak i twierdziła, że za podpaleniem stoją „Górale”, wiążąc zdarzenie z konfliktem dotyczącym koni z Morskiego Oka.

Po pożarze uruchomiono zbiórkę opiewającą na milion złotych, która – według deklaracji organizacji – miała służyć odbudowie jej taboru ratunkowego oraz zabezpieczeniu dalszej działalności. Jednocześnie sposób przedstawienia sprawy, wysokość zbiórki oraz bardzo ostry język użyty przez DIOZ wywołały liczne kontrowersje.

W przestrzeni publicznej pojawiły się również pytania dotyczące własności i wartości pojazdu, zakresu jego zniszczeń oraz czasu, jaki upłynął między pożarem a uruchomieniem zbiórki. Żadne z tych pytań nie stanowi jednak samo w sobie dowodu na to, że DIOZ miało jakikolwiek związek z powstaniem pożaru. Podobnie nie ma podstaw, aby przed zakończeniem postępowania wskazywać konkretnych mieszkańców Podhala jako sprawców.

Najważniejsze pozostaje więc ustalenie przez służby, co było przyczyną pożaru, czy doszło do umyślnego podpalenia i kto ewentualnie za nie odpowiada. Dopiero wyniki postępowania pozwolą oddzielić fakty od wzajemnych oskarżeń, które w ostatnich dniach rozpaliły internet.

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

WKRÓTCE W KINACH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dołącz do nas!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama